Wędrując po polskich górach, warto patrzeć nie tylko na rozciągające się ze szlaków panoramy. Na ścieżce czy w jej pobliżu można natrafić na zabytki, będące śladem obecności ludzi sprzed tysięcy lat. Archeolodzy rozpoczynają akcję, w ramach której proszą turystów o pomoc w poszukiwaniu stanowisk z epoki kamienia.
Nie chodzi o prowadzenie poszukiwań ani rozkopywanie ziemi. Mówimy tutaj o powierzchniowych znaleziskach. Wystarczy uważna obserwacja, wykonanie kilku fotografii i zapisanie miejsca, w którym zauważyło się nietypowy kamień. Takie zgłoszenie może pomóc naukowcom zlokalizować nieznane wcześniej stanowisko archeologiczne.

Muzeum Archeologiczne w Krakowie / Wirtualne Muzea Małopolski, Domena publiczna
Prehistoryczne znaleziska na Hali Turbacz
Pomysł na akcję zrodził się dzięki przypadkowemu odkryciu. W 2021 roku dr Jan Loch z Gorczańskiego Parku Narodowego znalazł na Hali Turbacz fragment odłupka oraz niewielki okruch wykonany z krzemienia jurajskiego pochodzącego z okolic Krakowa.

© Jakub Hałun, na licencji CC BY 4.0
Nie były to zwyczajne kamienie. Ich surowiec i wygląd wskazywały, że mogły zostać przyniesione w góry przez ludzi, a następnie poddane obróbce. Znaleziska pochodziły ponadto z miejsca przypominającego lokalizacje wysokogórskich obozowisk znanych z innych części Europy: przełęczy, z której rozciąga się widok na dolinę Roztoki.
Odkrycie postanowił zweryfikować dr Janusz Budziszewski, badacz specjalizujący się w pradziejowej wytwórczości krzemieniarskiej i gospodarce surowcami kamiennymi. Pod egidą Wydziału Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego powstał zespół skupiający badaczy epoki kamienia z warszawskich instytucji archeologicznych.
Archeolodzy przeprowadzili na Hali Turbacz badania powierzchniowe, a następnie serię niewielkich sondaży. W ich trakcie znaleźli kolejne cztery zabytki wykonane z takiego samego krzemienia jurajskiego.
Zdaniem badaczy nie ma już wątpliwości, że na Hali Turbacz znajduje się stanowisko prehistoryczne. Prawdopodobnie pochodzi ono z paleolitu, ale dotychczas nie odkryto zabytków pozwalających na dokładniejsze określenie jego wieku. Stanowisko jest również silnie przekształcone przez zachodzące na stoku procesy naturalne. Wyniki pierwszych prac pozwoliły jednak zaplanować badania wykopaliskowe, które mają rozpocząć się w kolejnym sezonie.

© Didier Descouens, na licencji CC BY-SA 4.0
Ludzie epoki kamienia nie unikali gór
Przez długi czas sądzono, że wysokie partie gór nie odgrywały większej roli w życiu dawnych społeczności. Trudne warunki klimatyczne, ograniczony dostęp do żywności oraz brak miejsc odpowiednich do założenia stałej osady rzeczywiście utrudniały długotrwałe zamieszkiwanie wysoko położonych terenów.
Nie oznacza to jednak, że góry pozostawały puste.
Ludzie mogli pojawiać się tam sezonowo, między innymi podczas polowań, przemieszczania się pomiędzy dolinami, wypasu zwierząt, zbierania roślin albo poszukiwania surowców. Przełęcze i wysoko położone polany zapewniały dobry widok na okolicę, pozwalały obserwować przemieszczające się zwierzęta, a niekiedy znajdowały się w pobliżu źródeł wody.
Z innych części Europy znamy stanowiska pokazujące, że łowcy i zbieracze regularnie zapuszczali się wysoko w góry. Jednym z najbardziej znanych przykładów jest mezolityczny kompleks Colbricon w Dolomitach, położony na wysokości około 1900–2000 m n.p.m. Archeolodzy odkryli tam pozostałości palenisk oraz tysiące narzędzi krzemiennych i odpadków powstałych podczas ich wykonywania.

© Jerzy Opioła, na licencji CC BY-SA 4.0
Także w polskich Karpatach odnajdywane są ślady społeczności z epoki kamienia. Stanowiska znane są między innymi z jaskini Obłazowej, Doliny Kondratowej w Tatrach, zboczy Kiczory w Gorcach oraz Połoniny Wetlińskiej w Bieszczadach. Rozpoznanie obecności ludzkiej nie ogranicza się tylko do polskich stanowisk. W słowackiej części Karpat znajduje się choćby Jaskinia nad Hucziwą.
Znalezisko z Hali Turbacz może dokumentować kolejny, dotychczas słabo rozpoznany sposób wykorzystywania gór przez prehistorycznych ludzi.
Dlaczego stanowiska w górach tak trudno odnaleźć?
Archeolodzy mogą rozpoznawać stanowiska po fragmentach naczyń, narzędziach kamiennych, pozostałościach budowli oraz zmianach widocznych w ukształtowaniu terenu. W górach wiele z tych śladów jest jednak niewidocznych.

Duże powierzchnie pokrywają lasy, trawy i roślinność wysokogórskich polan. Gleba oraz zabytki są przemieszczane przez wodę, erozję, osuwanie się stoków i działalność zwierząt. Stanowisko może znajdować się tuż pod powierzchnią, a mimo to pozostawać niewidoczne przez dziesięciolecia.
Sytuacja zmienia się niekiedy na uczęszczanych ścieżkach. Deszcz, spływająca woda i buty turystów usuwają cienką warstwę ziemi, odsłaniając zalegające w niej artefakty. Właśnie dlatego osoby przemierzające górskie szlaki mogą zauważyć powierzchniowe zabytki, do których archeolodzy nie byliby w stanie dotrzeć podczas ograniczonych czasowo badań terenowych.
Każde pojedyncze zgłoszenie może okazać się ważne. Nawet gdy znaleziony kamień nie jest zabytkiem, jego fotografie mogą pomóc badaczom lepiej zrozumieć, jakie surowce występują w danym miejscu.

Badania w górskich warunkach są sporym wyzwaniem organizacyjnym – nie jest łatwo dostarczyć na miejsce niezbędny sprzęt, nie jest łatwo zorganizować bazę do życia z dala od codziennej infrastruktury… Nasze badania w Gorcach nie były by możliwe bez wielkiej pomocy ze strony Gorczańskiego Parku Narodowego oraz schroniska PTTK na Turbaczu.

Krzemień czy zwyczajny kamień?

© Rama / Wikimedia France, na licencji CC BY-SA 2.0 FR
Rozpoznanie zabytku kamiennego nie zawsze jest łatwe. Nie każdy kamień z ostrą krawędzią został uformowany przez człowieka. Skały pękają również pod wpływem mrozu, nacisku, spadania ze stoku oraz innych procesów naturalnych.
Warto jednak zwrócić uwagę na surowce o gładkiej, niekiedy lekko szklistej lub woskowej powierzchni przełamu. Krzemień jurajski występuje zazwyczaj w różnych odcieniach szarości: od bardzo jasnego po ciemny, czasem z widocznymi plamkami albo smugami. Po uderzeniu pęka w charakterystyczny sposób, tworząc ostre krawędzie.

© Pelex, na licencji CC BY 3.0
W Karpatach można spotkać również radiolaryt – skałę o właściwościach zbliżonych do krzemienia. Radiolaryty mogą być czerwone, wiśniowe, brunatne, zielonkawe lub szare. Często są mniej jednolite i bardziej matowe niż krzemień jurajski.
Na odłupku celowo odbitym od większej bryły może zachować się:
- niewielka płaska powierzchnia, w którą uderzono, nazywana piętką;
- charakterystyczne wybrzuszenie powstałe pod miejscem uderzenia, czyli sęczek;
- regularne fale widoczne na powierzchni przełamu;
- ostre, powtarzalne krawędzie.

© José-Manuel Benito Álvarez, na licencji CC BY-SA 2.5; tłumaczenie i adaptacja: Archeowieści
Na rdzeniu, czyli bryle, od której odbijano kolejne fragmenty, można natomiast dostrzec zagłębienia i powierzchnie pozostawione przez wcześniej usunięte odłupki. Archeolodzy nazywają je negatywami.

Nie trzeba jednak samodzielnie rozstrzygać, czy znaleziony kamień jest zabytkiem. Właśnie po to wykonywane są fotografie, które następnie mogą obejrzeć specjaliści.

© Wellcome Collection, na licencji CC BY 4.0
Co zrobić po znalezieniu nietypowego kamienia?
Najważniejsza jest dokumentacja miejsca. Dla archeologów informacja o tym, gdzie znajdował się przedmiot, bywa ważniejsza niż sam zabytek. Poniżej przedstawiamy kilka najważniejszych porad:
1. Nie przesuwaj go przed wykonaniem zdjęcia
Najpierw sfotografuj zabytek dokładnie w takim położeniu, w jakim został zauważony. Wykonaj kilka ujęć z różnych stron. Na jednym ze zdjęć warto umieścić przedmiot pozwalający ocenić skalę, na przykład monetę albo linijkę. Jako skala może jednak posłużyć jakikolwiek przedmiot, który macie przy sobie. Scyzoryk, portfel, butelka wody.

2. Sfotografuj otoczenie
Wykonaj zdjęcia ścieżki, stoku, polany albo przełęczy. Postaraj się pokazać miejsce znaleziska zarówno z bliska, jak i z większej odległości. Takie fotografie pomagają ocenić, czy znalezisko mogło zostać przemieszczone przez wodę lub procesy stokowe.
3. Zapisz lokalizację
Najlepiej zapisać współrzędne wskazywane przez telefon lub aplikację mapową. Do określenia współrzędnych można wykorzystać popularne narzędzia takie jak Google Maps. Przydatne będą również:
- nazwa szlaku;
- najbliższy szczyt, przełęcz lub schronisko;
- data znalezienia;
- krótki opis miejsca;
- informacja, czy kamień leżał na powierzchni ścieżki, w wypłukanej ziemi czy na stoku.
4. Nie rozpoczynaj własnych poszukiwań
Nie należy rozkopywać miejsca, poszerzać zagłębienia ani wydobywać kolejnych przedmiotów. Bez dokumentacji położenia zabytki tracą znaczną część swojej wartości naukowej.
Jeżeli znalezisko znajduje się na terenie parku narodowego, rezerwatu lub innego obszaru chronionego, należy pozostawić je na miejscu i przesłać archeologom dokumentację.
5. Wyślij zgłoszenie
Jako Archeowieści z radością aktywnie uczestniczymy w tej akcji. Fotografie, lokalizację i krótki opis znaleziska należy przesłać na nasz adres e-mailowy:
W wiadomości warto pozostawić również dane kontaktowe. Zgłoszenie zostanie przekazane archeologom zajmującym się badaniami stanowisk z epoki kamienia.

Archeologia obywatelska zaczyna się od uważności
Do udziału w badaniach archeologicznych nie zawsze potrzebne są specjalistyczne narzędzia. Czasami najważniejsza okazuje się uważna obserwacja oraz informacja przekazana osobom, które potrafią ją zweryfikować.
Turyści każdego lata przemierzają tysiące kilometrów górskich szlaków. Zaglądają w miejsca, które archeolodzy mogą odwiedzić jedynie sporadycznie. Dzięki ich pomocy możliwe będzie wskazanie nowych punktów wymagających sprawdzenia i stopniowe odtwarzanie najstarszej historii wykorzystywania polskich gór.
Akcja jest pierwszym etapem większego przedsięwzięcia. W przyszłości badacze planują przygotowanie specjalnej aplikacji ułatwiającej rejestrowanie i przesyłanie informacji o potencjalnych znaleziskach. Na razie wystarczą telefon, kilka zdjęć i wiadomość wysłana do Archeowieści.
Być może niewielki kamień zauważony podczas wakacyjnej wędrówki okaże się śladem pozostawionym przez człowieka, który przemierzał te same góry wiele tysięcy lat wcześniej.
Więcej o odkryciach na Hali Turbacz, pradziejowym wykorzystywaniu wysokich partii gór oraz planowanych badaniach można przeczytać w rozmowie Agnieszki Krzemińskiej z dr. Januszem Budziszewskim: „Przeszłość wraca kamieniem” w „Polityce”.
