List otwarty archeologów: nowelizacja ustawy może zagrozić ochronie zabytków w Polsce

Środowisko archeologiczne alarmuje, że wejście w życie nowelizacji ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami może doprowadzić do nieodwracalnych strat w dziedzictwie archeologicznym Polski. Konferencja Dziekanów i Dyrektorów Wydziałów i Instytutów Archeologii Akademickiej w Polsce skierowała list otwarty do najważniejszych osób w państwie, apelując o przywrócenie wcześniejszych przepisów i rozpoczęcie prac nad nowym modelem ochrony zabytków.

Autorzy listu podkreślają, że dziedzictwo archeologiczne jest zasobem nieodnawialnym, a jego ochrona wymaga kontroli, odpowiedzialności i udziału specjalistów. Poniżej publikujemy pełną treść apelu.

Zdjęcie lotnicze stanowiska neolitycznego w Drzemlikowicach.Fot. PWro, Wikimedia Commons, CC BY 4.0.
Zdjęcie lotnicze stanowiska neolitycznego w Drzemlikowicach. Fot. PWro, Wikimedia Commons, CC BY 4.0.

LIST OTWARTY

do

W.P. Prezydenta RP Karola Nawrockiego

W.P. Marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego

W.P. Marszałek Senatu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej

W.P. Prezesa Rady Ministrów RP Donalda Tuska

W.P. Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP Marty Cienkowskiej

W.P. Parlamentarzystów i Parlamentarzystek RP

Szanowni Państwo,

Konferencja Dziekanów i Dyrektorów Wydziałów i Instytutów Archeologii Akademickiej w Polsce protestuje przeciwko wejściu w życie z dniem 1 stycznia 2027 r. nowelizacji ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (zob. Dz.U. 2024.647).

Zmiany stanu prawnego wprowadzone drogą nowelizacji oceniamy bardzo krytycznie, ponieważ:

a) naruszają one Konstytucję RP, w tym:

– zasadę równości obywateli (uprzywilejowanie jednej grupy interesariuszy, tj. poszukiwaczy),

– ochronę własności (ustawa nie chroni w adekwatny sposób własności terenów, na

których dopuszcza się prowadzenie poszukiwań),

– stoją w sprzeczności z zasadą zrównoważonego rozwoju (umożliwiają wykorzystywanie zasobów dziedzictwa do celów prywatnych w sposób niekontrolowany, podczas gdy zadaniem Państwa jest dbałość o zachowanie zasobów dla kolejnych generacji),

b) naruszają standardy ochrony dziedzictwa archeologicznego zapisane w Europejskiej Konwencji Ochrony Dziedzictwa Archeologicznego z La Valetta, z dnia 16 stycznia 1992 r., przyjęte przez Rzeczpospolitą Polską – Dz.U. 1996.120.564 (Polska zobowiązała się m.in. zapobiegać niedozwolonemu obiegowi dziedzictwa archeologicznego oraz zapewnić naukowy charakter wykopalisk i poszukiwań archeologicznych),

c) zdezorganizują istniejący system ochrony zabytków, którego skuteczność już obecnie pozostawia wiele do życzenia,

d) doprowadzą do dramatycznego uszczuplenia środków finansowych, przeznaczonych na ochronę zabytków (m.in. system nagród dla znalazców, w tym przewidywany skokowy przyrost wniosków oraz konieczność zapewnienia etatów do ich administracyjnej obsługi lub kosztów procesowych wynikających z ewentualnymi niedociągnięciami w tym zakresie); 

e) pomimo dwukrotnego przesunięcia daty wejścia w życie ustawy, nadal nie został przygotowany system informatyczny, rejestr poszukiwań oraz aplikacja, wskazane w nowelizacji, po stworzeniu wymagający przecież jeszcze odpowiedniego przetestowania, co spowoduje poważne kontrowersje odnośnie do trybu zgłoszeń do rejestru poszukiwań.

Nade wszystko jednak zmiany przyczynią się do dramatycznych i nieodwracalnych strat w archeologicznym dziedzictwie kulturowym Polski, które jest nieodnawialne. Państwo polskie straci kontrolę nad swoją własnością!

Co więcej, koszty wynikające z wejścia w życie nowelizacji spadną na społeczeństwo, co w dobie niestabilnej sytuacji międzynarodowej i wyzwań w zakresie gospodarki ocenić należy zdecydowanie negatywnie. Dalsze argumenty prawne znaleźć można na stronie https://www.ratuj-zabytki.pl/.

Apelujemy do Parlamentarzystów i Parlamentarzystek RP, oraz wszystkich adresatów niniejszego pisma – ponad podziałami – o przywrócenie stanu prawnego sprzed nowelizacji ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (Ustawa z 13 lipca 2023 r. o zmianie ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami), tak by umożliwić opracowanie nowelizacji, która uwzględni postulaty środowisk archeologów, muzealników i specjalistów ochrony zabytków. Świadomi ułomności dotychczasowych regulacji prawnych jesteśmy zdania, że należy włączyć do systemu ochrony zabytków różnych interesariuszy. Niezbędne jest podjęcie przez MKiDN dyskusji z ich reprezentantami (instytucjami i stowarzyszeniami) w celu wypracowania nowego modelu ochrony dziedzictwa. Deklarujemy poświęcenie także temu zagadnieniu Kongresu Archeologii Polskiej, który odbędzie się w czerwcu 2027 r.

 

/-/ dr hab. Jarosław Bodzek, prof. UJ, Dyrektor Instytutu Archeologii UJ

/-/ prof. dr hab. Wojciech Chudziak, Dyrektor Instytutu Archeologii UMK

/-/dr hab. Bartosz Kontny, prof. UW, Dziekan Wydziału Archeologii UW

/-/ dr hab. Marcin Wąs, prof. UG, Dyrektor Instytutu Archeologii UG

/-/ dr hab. Marcin Majewski, prof. US, Kierownik Katedry Archeologii US

/-/ prof. dr hab. Anna Marciniak-Kajzer, Dyrektor Instytutu Archeologii UŁ

/-/ prof. dr hab. Mirosław Masojć, Dyrektor Instytutu Archeologii UWroc.

/-/prof. dr hab. Andrzej Michałowski, Dziekan Wydziału Archeologii UAM

/-/ dr hab. Marcin Szeliga, Dyrektor Instytutu Archeologii UMCS

/-/ dr hab. Katarzyna Trybała-Zawiślak, prof. UR, Dyrektor Instytutu Archeologii UR

/-/ dr hab. Fabian Welc, prof. UKSW, Dyrektor Instytutu Archeologii UKSW

 

7 maja 2026 r. 

 

Składający: Wydział Archeologii Uniwersytetu Warszawskieg

Krakowskie Przedmieście 26/28, 00-927 Warszawa

Rozpowszechniaj

11 odpowiedzi na “List otwarty archeologów: nowelizacja ustawy może zagrozić ochronie zabytków w Polsce”

  1. W GB dzięki sprawiedliwemu prawu nie ma problemu z zabytkami. A muzea pękają w szwach od pięknych okazów.
    U nas typowy pies ogrodnika….sam nie zje a drugiemu nie da.
    A niech to wszystko zgnije w ziemi !!! wtedy archeolodzy będą zbędni.

  2. Polska, jak mało który kraj w Europie, była wielokrotnie niszczona. Muzea były niszczone podczas wojen. Od biedy można wyciąć las „gospodarczy”, posadzić nowy, bo jest nadzieja, że może odrośnie. Dziedzictwo archeologiczne nie należy do źródeł odnawialnych. Stanowisko rozkopane przez ludzi bez kwalifikacji staje się bezpowrotnie stracone. Nie słyszałem, żeby amatorzy prowadzili dokumentację,
    żeby przygotowywali kwalifikowane raporty.
    Jeśli stanowisko archeologiczne zostanie zniszczone, nie uda się zasadzić nowego,
    ono już nigdy nie odrośnie.

    1. Problem w tym że stanowiska są dziś niszczone za cichym przyzwoleniem instytucji mających je chronić. A zgłaszanie nieprawidłowości kończy się reakcjami wymierzonymi w zgłaszającego, a nie ochronę dziedzictwa.

      I dziś ze względu na automatyzację postępuje to w zastraszającym tempie. Natomiast środowisko ciągnięte zainteresowaniami i grantami jeździ po Ameryce, Afryce lub Bliskim Wschodzie.

    2. Porównując twój tok wypowiedzi…… Firma robi ogromną inwestycję z 10ha pól uprawnych- teraz działka budowlana , Archeolog był tylko jeden dzień na ” budowie” jak jeszcze nie było koparek….. resztę prowadził” nadzór archeologiczny” budowy. ZDALNIE. Budowa zakończona , zabetonowane połacie gruntu, Archeolog kasę wziął, NIC NIE WYSZŁO, – według jego raportu….. NIC JUZ NIE WYJDZIE , możliwe STANOWISKO ARCHEOLOGICZNE zniszczone i nie przebadane przez ludzi Z kwalifikacją- staje się bezpowrotnie stracone. Gdy mielibyście liczyć uczciwe stawki za swoją pracę …. ale uczciwe wykonaną to Inwestorzy uwzględnialiby je w rzeczywistych kosztach. Jak Archeolog (pseudo) podpisuje takie dokumenty , że NIC NIE ODKRYTO- UJAWNIONO, to z automatu winien mieć wstrzymane uprawnienia na 6 miesięcy. TYLE W TEMACIE.

    3. 1. Słupsk / WUOZ Gdańsk: 251 zarzutów dla byłej osoby z delegatury, 44 dla archeologa, fikcyjne badania, fałszowanie dokumentacji, łapówki, fundacja jako „słup”.
      2. WUOZ / CBA: 217 zarzutów, fikcyjne zlecenia badań, podrobione rachunki, rozliczanie fikcyjnych prac.
      3. A1/A2 / Poznań: sąd potwierdził układ korupcyjny przy badaniach archeologicznych i nazwał proceder patologicznym.
      4. NIK 2018: zabytki archeologiczne z inwestycji nie są odpowiednio chronione, ewidencjonowane ani inwentaryzowane.
      5. Elbląg: prawie 100 tys. pozycji zabytków archeologicznych poza wymaganymi księgami ewidencyjnymi/depozytowymi.
      6. Gdańsk-Południe / stanowisko nr 3: zniszczenie stanowiska mimo świadomości obowiązku badań wynikającego z decyzji konserwatora.

      Ma się za pazurkami, co? Detektoryści będą przeszkadzać w pilnowaniu własnego monopolu i wygodnego układu? Łatwo moralizować ludzi z wykrywaczami, kiedy równolegle wychodzą fikcyjne badania, fałszowane papiery, łapówki i zabytki zalegające latami poza ewidencją.
      Może zanim znowu zacznie się opowieść o „zagrożeniu dla dziedzictwa”, warto spojrzeć, kto przez lata miał ustawowy obowiązek tego dziedzictwa pilnować i jak to czasem wyglądało w praktyce.

  3. Ale obywatele (także poszukiwacze) to właśnie państwo! W tej chwili to uprzywilejowana grupa są archeolodzy, a jak wielokrotnie przedstawiano to albo zaniedbują swoje obowiązki albo mam nadzieję że się mylę wręcz sami zajmują się patoarcheologia i nabijaniem kasy.

  4. Jeśli ta ustawa przejdzie, oby nie, to tak, jakby wiejskich znachorów nie tylko zrównać z lekarzami, ale dać im o wiele szersze prawa i zero odpowiedzialności.

  5. Można stworzyć nowoczesny system, który jednocześnie wspiera legalnych poszukiwaczy, chroni dziedzictwo kulturowe i usprawnia współpracę z muzeami oraz Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków. Kluczowe jest nie zaostrzanie konfliktu, lecz stworzenie przejrzystych zasad, edukacji i szybkiej komunikacji.
    Propozycja mogło by być stworzenie Aplikacji która rozwiązała by wszystkie problemy :
    System wspierający legalne poszukiwania zabytków i ochronę dziedzictwa kulturowego
    Cel aplikacji
    Aplikacja miałaby służyć do:
    legalnego prowadzenia poszukiwań,
    ochrony stanowisk archeologicznych,
    szybkiego zgłaszania znalezisk,
    współpracy pomiędzy poszukiwaczami, muzeami i konserwatorami zabytków,
    dokumentowania odkryć w czasie rzeczywistym.
    System opierałby się na partnerstwie i wzajemnym zaufaniu, a nie wyłącznie na kontroli i zakazach.
    Najważniejsze funkcje aplikacji
    1. Rejestracja i obowiązkowe szkolenie etyczne
    Każdy użytkownik przed uzyskaniem dostępu do aplikacji przechodziłby:
    szkolenie prowadzone przez muzealników i archeologów,
    kurs z zakresu prawa, etyki oraz ochrony zabytków,
    instruktaż prawidłowego zabezpieczania i odkrywania obiektów.
    Po ukończeniu szkolenia użytkownik otrzymywałby certyfikat aktywnego poszukiwacza.
    2. Lokalizacja GPS i dokumentacja znalezisk
    Aplikacja automatycznie:
    zapisuje współrzędne GPS miejsca odkrycia,
    wykonuje dokumentację fotograficzną,
    oznacza czas i lokalizację znaleziska,
    tworzy cyfrową kartę odkrycia.
    Dane byłyby natychmiast przesyłane do:
    Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków,
    wskazanych muzeów regionalnych,
    centralnej bazy dziedzictwa archeologicznego.
    3. Automatyczna analiza ważności znaleziska
    System, wspierany przez bazę danych i sztuczną inteligencję, mógłby wstępnie oceniać:
    typ przedmiotu,
    możliwą epokę,
    wartość historyczną,
    ryzyko naruszenia stanowiska archeologicznego.
    W przypadku odkrycia o wysokim znaczeniu kulturowym aplikacja:
    wysyłałaby natychmiastowe powiadomienie do muzeów i WKZ,
    oznaczała miejsce „czerwoną flagą”,
    informowała poszukiwacza o konieczności wstrzymania dalszych prac,
    uruchamiała procedurę zabezpieczenia stanowiska.
    4. Interaktywna mapa stanowisk i stref ochronnych
    Użytkownik widziałby:
    legalne obszary poszukiwań,
    strefy chronione,
    obszary wymagające dodatkowych zgód,
    historię wcześniejszych odkryć.
    Pozwalałoby to uniknąć przypadkowego naruszenia cennych stanowisk archeologicznych.
    5. Współpraca zamiast konfliktu
    System mógłby stworzyć nowy model współpracy:
    poszukiwacze staliby się partnerami w ochronie dziedzictwa,
    muzea zyskałyby szybki dostęp do informacji o odkryciach,
    konserwatorzy otrzymywaliby pełną dokumentację w czasie rzeczywistym,
    państwo miałoby lepszą kontrolę nad obiegiem zabytków.
    Korzyści systemu
    Dla poszukiwaczy
    jasne i legalne zasady działania,
    większe bezpieczeństwo prawne,
    możliwość współpracy z muzeami,
    udział w ochronie historii.
    Dla muzeów i archeologów
    szybkie zgłoszenia odkryć,
    lepsza dokumentacja stanowisk,
    ograniczenie nielegalnego wywozu zabytków,
    możliwość szybkiej reakcji.
    Dla państwa
    skuteczniejsza ochrona dziedzictwa narodowego,
    cyfrowa baza znalezisk,
    ograniczenie „czarnego rynku” zabytków,
    budowanie społecznej odpowiedzialności.
    Podsumowanie
    Nowoczesna technologia pozwala dziś połączyć ochronę zabytków z pasją poszukiwaczy. System oparty na edukacji, GPS, dokumentacji fotograficznej i współpracy z muzeami mógłby uporządkować cały proces poszukiwań archeologicznych.
    To pokazuje, że zamiast wzajemnych oskarżeń można stworzyć model oparty na dialogu, odpowiedzialności i wspólnym dbaniu o historię.

  6. Szykuje się największy w historii skandal w polskiej polityce ochrony zabytków. Polscy detektoryści wywalczyli nowoczesną, liberalną ustawę (uchwaloną w 2023 r.), która od 1 stycznia 2027 roku miała ostatecznie zerwać z urzędniczym absurdem. Miała wejść w życie darmowa, prosta aplikacja mobilna: zgłaszasz wyjście w teren na mapie, system automatycznie weryfikuje stanowiska archeologiczne i jeśli teren jest czysty – idziesz szukać na zasadzie milczącej zgody. Bez proszenia, bez miesięcy czekania na kaprys urzędnika, bez opłat.
    Ten cywilizacyjny skok przeraził jednak środowisko Wojewódzkich Urzędów Ochrony Zabytków oraz zakorzenionych w systemie akademickim archeologów. Widząc, że tracą monopol na władzę nad obywatelem, ruszyli do zmasowanego kontrataku. Zamiast przygotować aplikację i bazy danych, przez lata sabotowali wdrożenie tych przepisów, wymuszając przesunięcie ich wejścia w życie na 2027 rok. Teraz, pod osłoną nocy, przygotowali swój własny, autorski projekt (projekt SNAP 2025) – i jest to propozycja jawnie skandaliczna.
    Projekt przygotowany przez archeologiczny beton to nic innego jak próba całkowitego zablokowania legalnych poszukiwań amatorskich i zastąpienia dobrej ustawy systemem totalnego ucisku. Co proponują naukowcy i konserwatorzy w zamian za prostą aplikację?
    Cenzus majątkowy: Wprowadzenie zaporowej opłaty licencyjnej w wysokości 2000 zł rocznie, co zamienia pasję w elitarny sport dla najbogatszych.
    Biurokratyczny powrót do przeszłości: Zamiast automatycznej zgody w telefonie – wymóg pisemnych zgód właścicieli ziemi wprowadzanych do systemu pod rygorem 8 lat więzienia oraz prawo konserwatora do blokowania każdego wyjścia na 21 dni.
    Paraliż w terenie: Obowiązek przerwania poszukiwań w promieniu aż 100 metrów po znalezieniu jakiegokolwiek starego przedmiotu i czekanie do 60 dni na decyzję urzędu.
    Drakoński system kar: Kary administracyjne do 10 000 zł nakładane na poszukiwaczy za drobne błędy formalne lub spóźnienie w przesłaniu zdjęcia.
    Ten kontrprojekt obnaża prawdziwe intencje środowiska oficjalnej archeologii. Instytucje te od lat nie służą Państwu Polskiemu ani ochronie historii – służą same sobie i obronie swoich urzędniczych stołków. Boją się, że nowoczesna aplikacja obnaży ich wieloletnie zaniedbania, bałagan w bazach danych i opieszałość, którą niedawno napiętnował Wojewódzki Sąd Administracyjny (sygn. VII SA/Wa 2905/24), nakazując urzędnikom rzetelne ocenianie zabytków, a nie uznawanie wszystkiego jak leci za „własność Skarbu Państwa”.
    Zamiast współpracować z 200-tysięczną armią pasjonatów, która mogłaby pomóc w ratowaniu niszczejących w ziemi artefaktów, lobby konserwatorsko-archeologiczne woli napisać prawo tak represyjne, by zmusić wszystkich do rezygnacji z hobby lub zejścia do szarej strefy.
    Nie możemy pozwolić, aby ten skandaliczny projekt SNAP zastąpił wywalczoną przez środowisko poszukiwaczy ustawę aplikacyjną. To ustawy o funkcjonowaniu samych urzędów konserwatorskich i ich rażącej niewydolności wymagają natychmiastowej reformy. Dziedzictwo narodowe to dobro wspólne wszystkich Polaków, a nie prywatny, koncesjonowany folwark grupy urzędników.

  7. Z dużym szacunkiem dla roli archeologów w ochronie dziedzictwa, nie zgadzam się z podstawową tezą listu otwartego. W mojej ocenie opiera się on na błędnym założeniu, że poszukiwacze są z definicji zagrożeniem dla zabytków, a nie potencjalnym, ogromnym zasobem wiedzy terenowej, który można i należy włączyć do systemu ochrony dziedzictwa.

    Szczególnie nietrafiony wydaje mi się pierwszy argument, dotyczący rzekomego naruszenia zasady równości obywateli poprzez „uprzywilejowanie jednej grupy interesariuszy, tj. poszukiwaczy”. Poszukiwacze nie są zamkniętym, zawodowym środowiskiem z ograniczonym dostępem, tak jak środowisko archeologów akademickich czy zawodowych. Poszukiwaczem może zostać każdy obywatel, który spełni określone wymogi, działa legalnie, zgłasza swoje działania i respektuje ograniczenia wynikające z ochrony zabytków, prawa własności oraz ochrony stanowisk archeologicznych. Trudno więc mówić o uprzywilejowaniu zamkniętej grupy. Przeciwnie, można powiedzieć, że proponowany model otwiera obywatelom możliwość legalnego współuczestniczenia w ochronie dziedzictwa.

    Nie jest również prawdą, że europejskie standardy ochrony dziedzictwa wymagają całkowitego wyłączenia poszukiwaczy z systemu. Konwencja z La Valetta zobowiązuje państwa do ochrony dziedzictwa archeologicznego, kontroli badań i zapobiegania nielegalnemu obiegowi zabytków, ale nie przesądza, że jedynym dopuszczalnym modelem jest model oparty na zakazie lub praktycznej reglamentacji dostępnej wyłącznie dla wąskiego środowiska zawodowego. Przykład Wielkiej Brytanii i Portable Antiquities Scheme pokazuje, że można stworzyć system, w którym znaleziska dokonywane przez obywateli są rejestrowane, opisywane i wykorzystywane naukowo. Według British Museum w 2024 r. w ramach PAS odnotowano 79 616 znalezisk, a sam schemat służy właśnie zachęcaniu społeczeństwa do zgłaszania obiektów archeologicznych znalezionych m.in. przez użytkowników wykrywaczy metali.

    Podobnie Dania pokazuje, że współpraca archeologów, muzeów i odpowiedzialnych poszukiwaczy może być modelem skutecznym, a nie patologicznym. Duńskie instytucje muzealne wprost informują, że użytkownicy wykrywaczy pomagają odkrywać, chronić i opowiadać historię kraju, przy jednoczesnych ograniczeniach: wymagana jest zgoda właściciela gruntu, zakaz działań na chronionych zabytkach i ograniczenie ingerencji zasadniczo do warstwy ornej. Duński system danefæ przewiduje też obowiązek przekazywania szczególnie istotnych znalezisk państwu, co dowodzi, że liberalniejszy model nie musi oznaczać prywatyzacji dziedzictwa.

    Kluczowe jest rozróżnienie, którego w liście mi brakuje: odpowiedzialni poszukiwacze nie postulują swobodnego rozkopywania stanowisk archeologicznych ani prowadzenia poszukiwań na terenach objętych ochroną. Wręcz przeciwnie, dobrze zorganizowany system zgłoszeń, lokalizacji i dokumentowania znalezisk może prowadzić do ujawniania nowych miejsc wymagających ochrony. Dzięki takim odkryciom obszary chronione mogłyby być rozszerzane, a profesjonalni archeolodzy otrzymywaliby lepsze dane do przyszłych badań.

    W Polsce funkcjonował kiedyś program Archeologiczne Zdjęcie Polski, oparty na badaniach powierzchniowych i rejestrowaniu śladów osadnictwa. Dzisiaj, przy wykorzystaniu legalnych zgłoszeń, geolokalizacji, dokumentacji fotograficznej i centralnej bazy danych, podobna idea mogłaby zostać znacząco rozwinięta. Poszukiwacze mogliby dostarczać tysiące sygnałów terenowych, które same w sobie nie zastępują badań archeologicznych, ale mogą wskazywać miejsca wymagające rozpoznania, ochrony albo dalszej weryfikacji naukowej.

    Obecny spór nie powinien więc dotyczyć tego, czy poszukiwaczy wykluczyć, lecz jak ich odpowiedzialnie włączyć do systemu. Zakazy i administracyjne blokady nie likwidują poszukiwań, tylko wypychają część aktywności do szarej strefy. Legalny model, oparty na zgłoszeniach, zgodzie właściciela gruntu, wyłączeniu stanowisk chronionych, obowiązku raportowania i współpracy z muzeami, daje państwu więcej kontroli, a nie mniej.

    Dlatego list otwarty, choć podnosi ważny temat ochrony dziedzictwa, w mojej ocenie broni przede wszystkim dotychczasowego, zamkniętego modelu. Tymczasem dziedzictwo archeologiczne nie jest własnością jednej grupy zawodowej. Jest dobrem wspólnym. Archeolodzy powinni być jego profesjonalnymi opiekunami i interpretatorami, ale odpowiedzialni obywatele mogą być ich sojusznikami, a nie przeciwnikami. W interesie nauki, muzeów i państwa leży stworzenie systemu współpracy, a nie utrzymywanie modelu opartego na nieufności i wykluczaniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *