Raj, w którym można znaleźć się zupełnie nieoczekiwanie? Halaesa Arconidea to jedno z wielu stanowisk archeologicznych na północnym wybrzeżu Sycylii.Łatwo je przeoczyć pośród niezliczonych cudów Wielkiej Grecji. Nie zobaczy się tam doskonale zachowanych świątyń, bogatych mozaik, czy monumentalnej zabudowy publicznej. Można jednak poznać historię idylli i spokojnego życia między urodzajnym lądem i łagodnym morzem.
Po 10 latach od publikacji, Redakcja Archeowieści ma przyjemność zaprezentować kolejny post założyciela portalu, Wojciecha Pastuszki, w którym przybliża on polskim czytelnikom, jak wyglądała jedna z najważniejszych gałęzi handlu w Ameryce. I nie chodzi tutaj o ropę, a o wymianę turkusów za ziarna kakaowca.
Opowiadanie o znaczącej roli integracji międzykulturowej i międzyregionalnej w kształtowaniu się oraz rozwoju różnych tradycji społecznych należy do tej kategorii historii, które zasłyszane, pobudzają w czytelniku odruch bezwarunkowego ziewania lub bardzo wymowne westchnięcie. Co jednak w przypadku, gdy przeniesiemy się do krainy południowo-zachodnich Stanów Zjednoczonych, gdzie podobny wpływ rejestrowany w przeszłości był tak znaczący, że wzbudził w lokalnych społecznościach potrzebę wykształcenia tradycji na obcy, lecz atrakcyjny wzór mezoamerykański? Czy skupimy uwagę Czytelnika, jeśli zdradzimy, że jednym z „prowodyrów” takiej postawy były ziarna kakao?
Wizerunek drzewa kakaowego z Kodeksu Fejérváry-Mayer autor Chaccard, A. Dalby, za FAMSI (opublikowano na licencji CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons)