
Plan de Ayutla to stanowisko archeologiczne w regionie rzeki Usumacinta (Chiapas, Meksyk). Przez dłuższy czas utożsamiane było ze stolicą królestwa Sak Tz’i’ (Biały Pies), którego istnienie potwierdzały inskrypcje z innych miastach w regionie. W 1976 r. archeolog Peter Schmidt dostał informację o tym miejscu od Majów Lacandon z Lacanha. Na miejscu znalazł trzy akropole zbudowane na szczytach naturalnych wzgórz. Zaraportował lokalizację stanowiska, podkreślając jego rozmiary, wspomniał o świetnym stanie zachowania oraz monumentalnej architekturze. Wyróżniała się ona kombinacją wczesno- oraz późnoklasycznych budowli w stylu Usumacinta. Jego raport zawierał fotografie dokumentujące szczegóły konstrukcyjne, które znajdowały się w doskonałym wręcz stanie. Dokument przeleżał w archiwach INAH 28 lat. Plan de Ayutla zostało zapomniane i pozostawione na łup grabieżców…
Szlak Przygody
Przygoda… Wiecie jak to jest iść przez las z mapą skarbu narysowaną na serwetce? Szukałem tak kiedyś ruin Naachtun w trakcie kilkudniowego marszu przez dzicz, w której skrzyżowania niewidocznych ścieżek, dawno już zarośniętych na skutek porzucenia, oznaczane jedynie wstążkami na gałęziach drzew. Znak, który w selwie bardzo łatwo jest przeoczyć, przechodząc obok o ledwie kilka kroków. Pełen emocji szlak, na którym, oprócz znalezienia celu, musiałem martwić się o bezpieczeństwo kobiety, zbyt ładnej jak na Petén, zaś jedynym narzędziem do przebijania się przez las okazała się połamana maczeta naszego muletero.

© P.A. Trześniowski 2022, na licencji CC BY-NC-SA 4.0
Ambrosio wył w nocy z bólu, ściskając rękę nadwyrężoną wycinaniem ścieżki tępym ułomkiem ostrza w miejscach, gdzie powalone drzewa zagrodziły nam drogę, uniemożliwiając przejście mułom. Tym razem było łatwiej. Mapa naszkicowana wprawną ręką Steve’a Radziwiłlowicza zawodowego rysownika, jednego z najwspanialszych ilustratorów zaginionych ruin Majów od czasów Catherwooda. Do tego o błędzie dowiedziałbym się w ciągu góra kilkudziesięciu minut, a nie po kilku dniach marszu przez bezkresny las. Dzisiaj szukamy Sak Tz’i’. Zamiast mułów samochód, a zamiast lasu wioski. Jesteśmy jednak w Chiapas, więc wolałbym las niż wioski…
Chiapas…

© P.A. Trześniowski 2022, na licencji CC BY-NC-SA 4.0
Zjeżdżamy z legendarnej na Riviera Maya drogi federalnej 307, bo prowadzącej tam wzdłuż wybrzeża, między pięknymi cenotami. Tu z drogą wiążą się raczej mniej zachęcające historie, o rabowanych turystach, czy autobusach, które muszą jeździć z eskortą. Region kłód rzucanych nie pod nogi, a raczej pod koła i nagminnych wymuszeń. Od zapór stawianych w poprzek dróg, gdzieniegdzie wyjaśnianych przez “panie, kup pan cegłę”, gdzie indziej wprost oznaczających myto, po dojazd do Bonampak, gdzie, po wniesieniu opłaty za korzystanie z nie nadającej się do niczego drogi, trzeba i tak pozostawić auto, aby przesiąść się do lokalnej, chociaż ceniącej się światowo taksówki.
Ale zawsze może być gorzej. Chiapas to region, w którym sporo społeczności ogłasza autonomię od władz federalnych Meksyku pod sztandarami Zapatystów. Od 1994 roku w Chiapas trwa bowiem tlące się majańskie powstanie. Choć regularne walki trwały jedynie dwa tygodnie i oficjalnie uzgodniono zawieszenie broni, to Majowie wciąż nie ufają obcym. I trudno im się dziwić. Stawali przeciwko regularnej armii, która dopuszczała się zbrodni wojennych. W takim klimacie na drogach nietrudno również o zwyczajnych bandytów.
Nie chcą kasy?!
Blokada zatrzymuje nas tuż przy wjeździe na teren pierwszej społeczności. Kilkunastu mężczyzn siedzi na poboczu przy częściowo zatarasowanej drodze. Najstarszy wstaje i podchodzi do auta. Towarzyszy mu chłopak z CAR-15 na plecach. Kątem oka sprawdzam stan utrzymania karabinu. Jest dość nowy i dbają o niego… Po wnikliwej kontroli bagażnika możemy jechać dalej. Nie chcą kasy, choć wyraźnie komunikuję cel naszej drogi.

© P.A. Trześniowski 2022, na licencji CC BY-NC-SA 4.0
Chwilę błądzę przejeżdżając przez kolejną miejscowość. Prostokątna siatka ulic nie pomaga, gdy połowa z nich kończy się w rowach. W końcu przebijam się przez osadę, ale skręcam w złą drogę. Na szczęście mamy plan. Odręczna mapka od Steve’a z zaznaczoną północą mówi mi szybko, że coś tutaj jest nie tak…

© P.A. Trześniowski 2022, na licencji CC BY-NC-SA 4.0
Zawracam i kontynuuję polną dróżką między ogrodzeniami. Zatrzymuje nas stado krów przepędzanych z pastwiska na pastwisko. Mają wysokie garby i bardzo różnią się od tych znanych z rodzimych pół… Na pastwiskach widać już wszędzie kopce. Dawne Plan de Ayutla zajmowało powierzchnię ponad 25 hektarów i nie ograniczało się tylko do szczytów trzech zarośniętych dzisiaj drzewami wzgórz. Jesteśmy chyba na miejscu. Tablica informuje nas o nieuchronnej karze dla tych wszystkich, którzy odważą się zwiedzać stanowisko bez pozwolenia gminy. But za butem wspinamy się na górę.
Między Tonina a Usumacinta

© P.A. Trześniowski 2022, na licencji CC BY-NC-SA 4.0
Wzgórze z Północnym Akropolem ma 45 m wysokości. Poprzez zieleń na krawędzi stoku przebijają pierwsze kamienne struktury. Zbudowane z płaskich i szerokich kamieni, są przez to całkiem inne niż te na Jukatanie. Ta technika przypomina mi Tonina, to w końcu niedaleko stąd… Na krawędzi przy szczycie cały rząd budowli umieszczonych na wysokich podestach. Zachowało się sporo stiuku, tętniącego od dawnych barwników. Czy to stolica Sak Tz’i’?

© P.A. Trześniowski 2024, na licencji CC BY-NC-SA 4.0
Nie wiem czy kiedykolwiek widziałem miasto zachowane w tak dobrym stanie! Budynki są znacznie węższe od platform na przekroju bocznym, a i tak w środku mieszczą się jakieś mniejsze pomieszczenia. Mają po trzy wejścia i wysokie dachy w stylu Usumacinta. Teraz dachy dość mocno zarośnięte, co gubi nieco ich charakterystyczny, trapezowaty kształt. Nad jednym z wejść wisi gniazdo leśnych os. Wiem jakie potrafią być wściekłe, więc staram się przejść tamtędy tak, jakby mnie nie było wąską krawędzią między strukturą a stokiem wzgórza. Korzystam z kolejnego wejścia.

© P.A. Trześniowski 2024, na licencji CC BY-NC-SA 4.0
Duch Palenque w Sak Tz’i’?

© P.A. Trześniowski 2022, na licencji CC BY-NC-SA 4.0
Mimo dość małych rozmiarów, w środku znalazło się miejsce na wewnętrzne sanktuaria – pib’naah. Przypomina mi to Palenque, świątynie w Grupie Krzyża, a trochę postklasyczny Styl Wschodniego Wybrzeża, jednak tutaj, z uwagi na różnice w konstrukcji sklepień, korytarze okalające wewnętrzne sanktuaria są z przodu bardzo wąskie. A teraz niespodzianka – wewnętrzne sanktuaria w Plan de Ayutla mogą składać się z więcej niż jednego pomieszczenia. Tego na pewno nie widziałem nigdzie do tej pory…

© P.A. Trześniowski 2024, na licencji CC BY-NC-SA 4.0
W wewnętrznym sanktuarium dostrzegam resztki czarnego barwnika… Wewnętrzne korytarze okalające sanktuaria były niebieskie, w budynku skrajnie po prawej czerwone. Na zewnątrz ściany zdobione są też kolorem Maya Blue i miejscami czerwienią. Widzę okrągły, kolumnowy ołtarz, oryginalne nadproża z żelaznego drewna, rzędy otworów po poprzecznych żerdziach w wyższych partiach ścian. Co też na nich wieszano? Zioła, grzyby, kadzidła? Inne wota ofiarne? Te żerdki na pewno nie mogły być elementami konstrukcyjnymi budowli. Z pracy w projekcie na wschodnim wybrzeżu wiem, że miały luźne końce, co pozwalało je wysuwać.

© P.A. Trześniowski 2024, na licencji CC BY-NC-SA 4.0
Tajemnice Północnego Akropolu

© P.A. Trześniowski 2022, na licencji CC BY-NC-SA 4.0
Przeskakuję między platformami, aby przedostać się do wnętrza Północnego Akropolu. Jest imponujące. Pomiędzy koronami drzew przebija panorama bliższej i dalszej okolicy. Plan de Ayutla miało trzy takie akropole, zbudowane na zniwelowanych szczytach wzgórz. Pomiędzy nimi, w dole, aż dziewięć placów i boisko. Ponoć największe w okolicy. Place te otoczone są dziś przez liczne kopce, niektóre dosyć duże, jednak żaden nie ma odsłoniętej architektury. Dzisiaj znajdują się tam pastwiska, niestety, wszystkie pogrodzone. Północny Akropol robi na mnie wrażenie plątaniną wąskich, często ukrytych przejść, schodów. W latach świetności musiała to być istna twierdza. Z zapasami wody i jedzenia mogła pewnie bronić się długo.

© P.A. Trześniowski 2024, na licencji CC BY-NC-SA 4.0
We wnętrzach struktur również zachował się stiuk i resztki farby na ścianach. Mniejsze i większe otwory w ścianach między komnatami. Mam wrażenie, jakby miasto zostało opuszczone niedawno. Wydaje się, że poczułem to samo co John L. Stephens, gdy odkrywał ruiny Zama w Tulum. Ale największe wrażenie robi na mnie stromy dach najwyższej spośród tych budowli. Przyozdobiony schodkowym ornamentem, wcinającym się górnymi krawędziami w jego stromą krzywiznę. To struktura 13. Ostrożnie przemieszczam się w jej kierunku.

© P.A. Trześniowski 2022, na licencji CC BY-NC-SA 4.0
Obserwatorium solarne…

© P.A. Trześniowski 2024, na licencji CC BY-NC-SA 4.0
Struktura 13 jest najsłynniejszym z budynków w Plan de Ayutla. Jego najbardziej rozpoznawalną cechą jest specyficznie uformowany dach. Można powiedzieć, że nie znamy drugiego takiego budynku w całym świecie Majów. Budynek zbudowano na planie kwadratu o boku 9 m. Ma przy tym 11,5 m wysokości. W środku znajdują się dwie podłużne i wysoko sklepione komnaty. Mają one ponad 8 m wysokości. Są to najwyższe znane sklepienia kroksztynowe w architekturze Majów, a budynek pochodzi jeszcze z epoki wczesnoklasycznej (250-550 n.e.).

© P.A. Trześniowski 2024, na licencji CC BY-NC-SA 4.0
Komnaty, jak to u Majów, są bardzo długie i wąskie – to cecha architektury nie wynika z preferencji Majów, ale z braku znajomości architektonicznego łuku i umiejętności budowy szerokich, dźwigających ciężary dachów sklepień. Te jednak są naprawdę nadzwyczajnie wysokie. Na ścianach pozostały jeszcze resztki stiuku, a na nim zaś pokłady czarnego barwnika. Ewenement… Po raz drugi na terenie Północnego Akropolu.

© P.A. Trześniowski 2024, na licencji CC BY-NC-SA 4.0
W pierwszej komnacie, na lewo od wejścia, jedyna, niska ława. Po prawej stronie, na samym końcu ściany działowej małe przejście wiodące do tylnej komnaty. Niskie, wąskie i jakby rozwidlone, ze ślepą niszą znikającą w murze. Oprócz koloru ścian stanowi to bazę mojej hipotezy o architektonicznym labiryncie, jaki miałby naśladować jaskinię. Ambasada zaświatów, mały model krainy mroku… Jednak równie dobrze mogło chodzić o efektywne odcięcie światła tak, aby nie przeszkadzać astronomicznym obserwacjom. Czemu nie jedno i drugie? Architektoniczny labirynt w Oxkintok (Północny Jukatan, Meksyk) pełen jest przecież obserwacyjnych otworów.

© P.A. Trześniowski 2024, na licencji CC BY-NC-SA 4.0
…czy ambasada zaświatów?
Druga, tylna komnata, ma podłogę znajdująca się nieco niżej. Od wejścia prowadzą do niej dwa niskie stopnie. Mogli nie wiedzieć, jak budować dachy i wiem, że w Meksyku i dziś kładzione z przeciwnych stron kafle potrafią nie spotkać się na tym samym poziomie na środku pomieszczenia. Jednakże w tym wypadku jestem pewien, że Majowie zrobili to specjalnie. Jaskinia! Prosta, ale zawsze… Lustruję rzędy otworów po żerdziach, ułożonych w linię na wysokości nieco powyżej mojej głowy. Podobne rzędy dosyć małych otworów wydłubane jeden nad drugim, widziałem na ścianach wąskich komnat świątyń, stojących na samym brzegu akropolu. Prostokątne otwory w sklepieniu. W podłodze jeden dziwny otwór niewiadomego przeznaczenia. Jak tu się cofnąć w czasie, by zrozumieć to wszystko?!

© P.A. Trześniowski 2024, na licencji CC BY-NC-SA 4.0
Przepraszam, czy tu piją?

© P.A. Trześniowski 2022, na licencji CC BY-NC-SA 4.0
Gdy wracamy, zatrzymuje nas kolejna blokada. Kilku młodzieńców nieśmiało i jakby z ociąganiem napina sznurek, by zagrodzić drogę. Nie mają karabinów, więc wysiadam i przekonuję ich, że nie warto się dziś wygłupiać. Łamanym hiszpańskim proszą, bym otworzył bagażnik. Wygląda, jakby sami nie wiedzieli, czego mają szukać, więc w końcu pytam ich o to. Przywołują jeszcze jednego i tłumaczą mu coś w tzeltal. Ten odwraca się do mnie i chwilę jakby szukając w pamięci nie na co dzień używanego słowa, wyjąkuje „alkohol”. Parskam śmiechem i życząc dobrego popołudnia, wsiadam do auta. Ruszam w dalszą drogę.

© P.A. Trześniowski 2022, na licencji CC BY-NC-SA 4.0
Myśli zaraz wracają jednak do Plan de Ayutla, tajemnicy strzelistego budynku 13, nieznanej tożsamości miasta i zagadkowego królestwa Sak Tz’i, odkrytego przez epigrafików w inskrypcjach z innych miejsc, lecz niekoniecznie przez archeologów w terenie. Czy Sak Tz’i’ to Plan de Ayutla? Czy będzie z tego historia podobna jak z Dzibanche, Calakmul i przez dłuższy czas nieprzypisanym glifem herbowym Węża – Kaanul?!

© P.A. Trześniowski 2024, na licencji CC BY-NC-SA 4.0
Zapominane miasto Plan de Ayutla

© P.A. Trześniowski 2022, na licencji CC BY-NC-SA 4.0
Ruiny Plan de Ayutla odkryli Lakandoni, nieopodal założonej przez Tzeltali cooperativy o tej samej nazwie. Peter Schmidt, który otrzymał od nich informacje, wysłał raport do INAH. Podkreślał rozmiary stanowiska oraz doskonały stan zachowania monumentalnych budowli. Nazwał je Toyol Na – Dom na Górze w języku Majów Tzeltal. Raport przeleżał jednak 28 lat w szufladzie. Dopiero w 1994 roku Instytut wysłał do Plan de Ayutla archeologa, prowadzącego projekt w odległym o 35 km Bonampak.

© P.A. Trześniowski 2022, na licencji CC BY-NC-SA 4.0
W międzyczasie stanowisko padło ofiarą grabieży i dewastacji przez rabusiów artefaktów. Alejandro Tovalín Ahumada alarmował o postępującej degradacji stanowiska w porównaniu z raportem Schmidta. Niestety, jego apel również został zignorowany przez INAH. Majowie z Plan de Ayutla sami rozpoczęli oczyszczanie ruin z gruzu i roślinności, chcąc udostępnić je turystom. Poprosili INAH o ocenę tych prac. Pod koniec 2003 r. Luis Alberto Martos López rozpoczął pierwsze działania ratunkowe. W 2009 r. dołączył do niego Stanisław Iwaniszewski, który badał tutejszą archeoastronomię. W tym we wspomnianej strukturze 13.
W ramach prac ustalono istnienie dwóch kolejnych pomieszczeń ponad wysokimi komnatami struktury 13. Mają ledwie po kilkadziesiąt centymetrów szerokości i poniżej trzech metrów wysokości, przy około trzech metrach długości. Piętrowość pomieszczeń to wielka rzadkość w architekturze Majów, z uwagi na niedoskonałość wznoszonych przez nich sklepień. Funkcją podobnych komór mogło być zatem odciążenie dachu, jednak w tylnej odkryto otwory, które mogły służyć również do astronomicznych obserwacji. Niestety, wyniki badań archeoastronomicznych nie zostały nigdy opublikowane.

© P.A. Trześniowski 2024, na licencji CC BY-NC-SA 4.0
Pierwotne palenisko?

© P.A. Trześniowski 2024
Stanowisko archeologiczne Plan de Ayutla zajmuje przestrzeń 25 hektarów i do tej pory 74 zidentyfikowane struktury, w tym największe boisko do pitz (pok-ta-pok) w dorzeczu Usumacinty. Miało 65 m długości, 14 m odległości pomiędzy rampami i konstrukcję podobną do boiska z Tonina, choć tylko jeden znacznik, w formie głęboko wkopanej kolumny w centrum (zwykle są trzy). To ważne dla prób ustalenia tożsamości miasta. Boisko, umiejscowione w geometrycznym centrum założenia, stanowiło jego kosmologiczne axis mundi, niczym mgławica M42 (zwana też Wielką Mgławicą w Orionie) pomiędzy trzema kamieniami – elementami paleniska, związanego z mitami kreacyjnymi Majów.
Trzy wzgórza z tym boiskiem w centrum mogły i powinny kojarzyć się z Pierwotnym Paleniskiem – asteryzmem w gwiazdozbiorze Oriona, kojarzonym przez Majów z samym aktem stworzenia. Gwiazdy Alnitak, Rigel i Saiph to kamienie, zaś położona w centrum Mgławica Oriona (M42) to pierwotny ogień. Wzgórze ze Wschodnim Akropolem ma 32 m, to z Zachodnim aż 65 m. Północne, to z obserwatorium, ma 45 m wysokości. Sceneria mitu kreacyjnego znanego z księgi Popol Vuh. Akropol na szczycie najwyższego ze wzgórz ma dziewięć tarasów i trzynaście budowli – również nie bez przyczyny… Po tyle było poziomów w podświecie i nadświecie w kosmologii Majów.
Skazane na… Historię

© P.A. Trześniowski 2022, na licencji CC BY-NC-SA 4.0
Struktura 25 z Zachodniego Akropolu ma trzy wejścia, wewnętrzne sanktuarium i wzniesiona jest na platformie zbudowanej na planie krzyża. Jako żywo przypomina świątynie z Grupy Krzyża w Palenque. Inne świątynie na tym szczycie nawiązują architektonicznie do budynków z Yaxchilan i Bonampak. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie wojny toczone z królestwem Ak’e (ze stolicą w Bonampak) przez królestwo Sak Tz’i’. Plan de Ayutla leżało między wpływowymi ośrodkami nad Usumacintą: Pa’chan (Yaxchilan) i K’in (Piedras Negras) z jednej strony a Popo’ (Tonina) w Dolinie Ocosingo z drugiej.

© P.A. Trześniowski 2022 na licencji CC BY-NC-SA 4.0
Położenie przeklęte albo błogosławione w zależności od umiejętności jego wykorzystania. Tego, czy ktoś potrafi wpleść się w pozbawione sentymentów prądy historii, czy też jedynie ubolewać nad tym, jak niefortunnie płyną. Bliżej znajdowało się kilka ośrodków porównywalnego do Plan Ayutla rozmiaru, jak Bonampak, La Mar, Nuevo Calisco, Lacanja Chansayab, czy Lacanja Tzeltal. Gdzieś tu leżało tajemnicze królestwo Sak Tz’i’, które w swoim pięć minut umiało solidnie narzucać się sąsiadom.

© P.A. Trześniowski 2022, na licencji CC BY-NC-SA 4.0
Przez jakiś czas panował naukowy konsensus, że stolicą tego królestwa było Plan de Ayutla, pomimo braku na tym stanowisku jakichkolwiek potwierdzających takie przypuszczenie inskrypcji. Nowe odkrycia w odległym o kilka kilometrów stanowisku Lacanja Tzeltal z lat 2018-19 mocno jednak skomplikowały ten układ sił. O tym już jednak w drugiej części artykułu. Póki co, warto pamiętać, że protoplasta dynastii Sak Tz’i’, określany był jako pitz ajaw – król stadionu, zaś boisko na stanowisku Lacanja Tzeltal, konkurującym z Plan de Ayutla o miano stolicy dawnego królestwa Sak Tz’i’ jest o 10 m krótsze…
Artykuł ten można bezpłatnie przedrukować, ze zdjęciami, z podaniem źródła
Bibliografia:
Biró, Péter (2004) Sak Tz’i’ in the Classic Period Hieroglyphic Inscriptions. Mesoweb Publications
Golden, Charles; Andrew K. Scherer, Stephen Houston, Whittaker Schroder, Shanti Morell-Hart, Socorro del Pilar Jiménez Álvarez, George Van Kollias, Moises Yerath Ramiro Talavera, Mallory Matsumoto, Jeffrey Dobereiner, Omar Alcover Firpi (2020) Centering the Classic Maya Kingdom of Sak Tz’i’. „Journal of Field Archaeology” 45(2), pp. 67-85, DOI:10.1080/00934690.2019.1684748
Martos López, Luis Alberto (2009) The Discovery of Plan de Ayutla, Mexico. Maya Archaeology Reports
Matsumoto, Mallory E.; Andrew K. Scherer, Charles Golden, Stephen Houston (2023) Sculptural Traditionalism and Innovation in the Classic Maya Kingdom of Sak Tz’i’, Mexico. „Ancient Mesoamerica” 34(1):160-183. DOI:10.1017/S0956536121000316
Trześniowski, Przemek A. (2023) Paradygmat jaskiniowy: Rys historyczny i rola jaskiń w kosmologii i świętym krajobrazie Majów. „Mezoameryka” I. DOI: 10.13140/RG.2.2.35580.76165
Autor // Author
Przemek A. Trześniowski https://archeologia.edu.pl/przemek-trzesniowski/
ORCID: 0000-0002-7031-7578
https://www.researchgate.net/profile/Przemek-Trzesniowski
https://archeowiesci.pl/tag/przemyslaw-trzesniowski/Więcej postów tego autora
Redakcja: A.B.
