Napoje alkoholowe z dalekiej przeszłości, czyli o najnowszych odkryciach z północno-wschodniej Polski

W ostatnich latach na jednym ze stanowisk archeologicznych położonych w Polsce północno-wschodniej odkryto depozyty rytualne, a w nich liczne fragmenty bogato dekorowanych naczyń ceramicznych sprzed około 4500 lat. Ich analizy wykazały, że pochodzą od pojemników, które w innych częściach Europy powiązano wynikami badań chemicznych ze spożywaniem napojów alkoholowych. Badacze z Uniwersytetu Warszawskiego oraz Politechniki Łódzkiej postanowili sprawdzić, czy i „polskie” egzemplarze były wykorzystywane do takich celów. Wybrane fragmenty 13 drogocennych naukowo naczyń poddano specjalistycznej analizie polegającej na identyfikacji zachowanych w masie ceramicznej związków organicznych. W badanych próbkach zidentyfikowano szereg różnych substancji, które odpowiadały rozmaitym źródłom pochodzenia, od produktów odzwierzęcych, po roślinne. Analiza wykazała ponadto, że 9 na 13 badanych naczyń mogło mieć kontakt z alkoholem. Czy było to jednak piwo? Trudno powiedzieć. Mogły być to napoje podobne do Nordic Groga – słabego, wielosmakowego napoju fermentowanego. Dawne alkohole nie przypominały jednak tych, które znamy obecnie. Były dużo słabsze, mętne, najprawdopodobniej wielosmakowe. Służyły społecznej integracji, a może nawet i różnym celom prozdrowotnym. W niniejszym artykule przyglądamy się kulisom powyższych badań oraz historii spożywania napojów alkoholowych w dalekiej przeszłości. 

Fragmenty naczyń Pucharów Dzwonowatych z obiektów obrzędowych w Supraślu.
© M. Bogacki

Ten Artykuł przeczytasz w 12 minut. 

Problemy, same problemy

Archeologiczne badania nad najstarszymi napojami alkoholowymi to nie lada wyzwanie. Jak bowiem badać coś, co dosłownie wyparowało? W sukurs badaczom przychodzą zatem dotychczasowe zdobycze techniki, które pozwalają na identyfikację pozostałości substancji pierwotnie przechowywanych w naczyniach. Tak oczywiście brzmi teoria. W praktyce sytuacja ta nie jest wcale taka prosta. W wyniku przeprowadzanych analiz, pojawia się bowiem szereg związków o niejednoznacznym pochodzeniu.

Jak poradzić sobie zatem z sytuacją, w której dany związek może być z jednej strony składnikiem pradawnego trunku, a z drugiej rezultatem degradacji innych związków, niekoniecznie związanych z substancjami oryginalnie przechowywanymi czy przygotowywanymi w danym naczyniu? 

Zanim odpowiemy sobie na to pytanie, zacznijmy w innym miejscu! 

Początki, czyli o „spożywaniu” słów kilka

Napoje alkoholowe bardzo formalnie to upłynnione substancje psychoaktywne, które w wyniku spożycia wprawiają spożywającego czasem (choć w niektórych skrajnych przypadkach nader niestety rzadko) w zakłopotanie. 

Kiedy człowiek odkrył taką niezwykłą moc tychże cieczy? 

Trudno powiedzieć, choć badania wskazują, że zdolność do metabolizowania etanolu może sięgać nawet i czasów wczesnych hominidów jedzących sfermentowane owoce jeszcze około 10 milionów lat temu. Niestety, mimo takich estymacji, ciężko faktycznie stwierdzić, kiedy przypadkowa, samoistna fermentacja przerodziła się w świadomy proces konsumpcji. W dyskusjach pojawia się nawet a drunken monkey hypothesis” mówiąca o tym, że pierwsze człowiekowate świadomie spożywały takież to nadpsute produkty, poszukując niecodziennych doznań i stanów odmiennych (eng. altered states of consciousness). Wciąż nie wiemy jednak, jak wcześnie mogło to nastąpić. Na szczęście, z identyfikacją późniejszych „kamieni milowych” spożywania alkoholu jest nieco łatwiej. 

Z jednej strony dysponujemy bowiem źródłami historycznymi, a z drugiej mamy archeologię, która cezury czasowe poznania człowieka i jego praktyk coraz to bardziej przesuwa wstecz. Tak też było w przypadku dowodów na spożywanie napojów alkoholowych w Polsce północno-wschodniej. 

Zanim jednak przejdziemy do meritum tych badań, dowiedzmy się czegoś na temat najstarszych innowacji, jakich dokonał nasz gatunek w zakresie wykorzystania sfermentowanej żywności bogatej w cukry. 

Mówią o mnie w mieście…

Główne surowce wykorzystywane do przygotowywania napojów alkoholowych w przeszłości pochodziły z pięciu źródeł cukrów: owoców bogatych w cukier i miodu (fruktoza i glukoza), słodu zbożowego (maltoza), soku drzewnego (sacharoza) oraz mleka (laktoza). Sam proces fermentacji zachodził zaś pod wpływem naturalnie występujących drożdży i niektórych rodzajów bakterii.

Jak więc widać, karta napojów alkoholowych w prehistorycznej Europie była dość ograniczona i obejmowała głównie wina owocowe, miód pitny, piwo oraz napoje fermentowane wytwarzane z produktów mlecznych. Należy przy tym podkreślić, że upowszechnienie się uprawy winorośli i rozwój winiarstwa w Europie strefy umiarkowanej oraz w zachodniej części basenu Morza Śródziemnego nastąpiły dopiero w I tysiącleciu p.n.e., w epoce żelaza, i wiązały się one z ekspansją handlową Fenicjan, Greków, Etrusków i Rzymian

Jak już jednak wspominaliśmy, nie wszystkie trunki mają tak rzetelnie uchwytną historycznie biografię jak wino. Stąd też naprawdę trudno powiedzieć, kiedy wartość wymienionych powyżej źródeł cukrów została odkryta. Część badaczy twierdzi, że mogło to nastąpić już w paleolicie. Inni z kolei wykluczają możliwość produkcji napojów fermentowanych przed wynalezieniem ceramiki w neolicie

Kiełkowanie ziarna jęczmiennego na słód – etap kiełkowania. Skrobia zawarta w ziarnach zamienia się w cukier słodowy (maltozę).
© A. Cetwińska na licencji CC BY-ND 4.0

Jak było w rzeczywistości? 

Kolejne świetne pytanie… 

Odkrycia z ostatnich lat pokazują bowiem, że technologiczne i techniczne przesłanki warzenia piwa były już dobrze ugruntowane około 13 000 lat temu w społecznościach łowiecko-zbierackich kultury natufijskiej z Bliskiego Wschodu. Część badaczy uważa nawet, że to piwo, a nie chleb mogło być bodźcem do powstania upraw zbóż. Na razie brakuje jednak bezpośrednich dowodów na potwierdzenie takiej koncepcji. 

Problem tkwi również w tym, że sam proces fermentacji nie jest wcale tak oczywisty. Same udomowione rośliny nie są tu jedynym czynnikiem potrzebnym do produkcji piwa. Jak zauważył bowiem brytyjski archeolog Andrew Sherratt, jeden z kluczowych badaczy przeszłych praktyk konsumpcji “ponad wyżywieniowej”, bez znajomości takich zagadnień jak słodowanie czy działanie drożdży, ciężko byłoby doprawić takiemu roztworowi ze zbóż procenty.

Z tego też powodu to właśnie wina owocowe oraz miód pitny, czyli napoje alkoholowe wytwarzane z produktów nie pochodzących z gospodarki rolnej, walczą o miano najstarszych na świecie. 

Ale właśnie! 

Jaką bronią? 

Przecież dla takich okresów jak 13 000 lat temu nie dysponujemy ani ikonografią, ani też tekstami pisanymi. 

W sukurs przychodzą tu zdobycze chemii, a konkretnie wachlarz technik analitycznych, dzięki którym można wykryć i zidentyfikować ślady pierwotnej zawartości pradziejowych naczyń. Wszystko z powodu wysokiej porowatości ręcznie robionych, nieszkliwionych naczyń pradziejowych, która to sprzyjała wchłanianiu się w ścianki substancji przechowywanych lub przetwarzanych w omawianych pojemnikach.

Chromatograf gazowy sprzężony ze spektrometrem mas – aparatura stosowana w analizie pozostałości organicznych.
© Profesor Kałużna-Czaplińska oraz doktor inżynier A. Rosiak na licencji CC BY-ND 4.0

Najbardziej rozpowszechnioną techniką w tym wypadku jest połączenie metod chromatograficznych (chromatografii gazowej lub chromatografii cieczowej) ze spektrometrią masową (GC/MS i LC/MS), które zostało opracowane w dziedzinie chemii stosowanej jeszcze na początku lat siedemdziesiątych XX wieku i  bardzo szybko znalazło zastosowanie w badaniach archeologicznych. Jedne z pierwszych badań w tym zakresie opublikowano już w 1976. 

Taki oto mariaż archeologiczno-chemiczny zaowocował nie tylko prężnym rozwojem tejże dyscypliny, ale również i spektakularnymi wynikami. Wykazały one bowiem, że fermentacja alkoholowa została odkryta na długo przed udomowieniem roślin i zwierząt w neolicie. 

Tale as old as time… czyli Tej historii bieg, stary jest jak świat… 

W wyniku zastosowania chemicznych technik analitycznych badaczom udało się na przykład zidentyfikować najstarszy trunek alkoholowy na świecie. Był nim napój o kombinowanym charakterze, fermentowany z dzikich winogron, bliżej nieokreślonego chińskiego gatunku rośliny (lub owoców głogu), ryżu (prawdopodobnie odmiany udomowionej) oraz miodu. Ślady tego sfermentowanego napoju zidentyfikowano w kilku skorupach naczyń pochodzących z badań datowanej na lata 7000–6600 p.n.e. wczesnoneolitycznej wioski Jiahu, odkrytej w Dolinie Rzeki Żółtej w Chinach. 

Próbki ekstraktów gotowe do analizy chromatograficznej.
© Profesor Kałużna-Czaplińska oraz doktor inżynier A. Rosiak na licencji CC BY-ND 4.0

Podobnie komponowany napój, również bazujący na dodatku dzikich winogron, odkryto we fragmentach dwóch naczyń ceramicznych (o pojemności około 9 litrów), pochodzących z datowanego na około 5400–5000 lat p.n.e stanowiska Hajji Firuz Tepe, położonego w górach Zagros w północno-zachodnim Iranie. Z tamtymi okolicami związane są również pierwsze praktyki udomowienia winorośli, a o szczególnym znaczeniu tego regionu w historii wina świadczą również liczne późniejsze odkrycia z całego rejonu południowego Kaukazu. Szczególnie ciekawych zapraszamy do zapoznania się z wynikami prac w kompleksie jaskiń Areni 1, gdzie odkryto w pełni wyposażoną winiarnię datowaną na około 6000 lat…

Jedno z najwcześniejszych świadectw obecności alkoholu w neolitycznej Europie pochodzi natomiast z Półwyspu Iberyjskiego, a dokładniej z jaskini Can Sadurní w Barcelonie, skąd nie tylko pochodzą najstarsze potwierdzone pozostałości po piwie jęczmiennym zarejestrowane w ceramicznym naczyniu odnalezionym w warstwach wczesnego neolitu (datowane na koniec 5000 p.n.e.), ale i najwcześniejsze dowody na praktykowanie słodowania, odkryte na dwóch odnalezionych tam kamiennych żarnach. 

I choć faktycznie dotychczasowe badania pokazują, że wynalazek alkoholu poprzedza innowacje w zakresie produkcji garncarskiej, to należy tu jednak stanowczo podkreślić fakt, że to właśnie dopiero wraz z upowszechnieniem się gospodarki wytwórczej, zakres przesłanek sugerujących stosowanie napojów alkoholowych znacznie wzrasta. 

Okresem szczególnym w tym wypadku jest III tysiąclecie p.n.e.

Ostatni etap produkcji słodu. Skiełkowane i podprażone w naczyniu glinianym ziarna jęczmienne są rozcierane na kamiennych żarnach nieckowatych.
© A. Cetwińska na licencji CC BY-ND 4.0

Jeszcze jedną kolejkę?

W tym czasie większość terytoriów Europy Środkowej i Zachodniej łączy zróżnicowany zbiór przedmiotów, na który składają się ceramika, broń i ozdoby. Wśród nich najbardziej charakterystycznym jest cienkościenne naczynie ceramiczne o profilu w kształcie odwróconego dzwonu, od którego zresztą wzięła się nazwa całego zjawiska – „Bell Beakers”, czyli Puchary Dzwonowate

Artefakty te, znane pod wspólną nazwą pakietu kulturowego, odnajduje się głównie w grobach i w większości przypadków wiąże się z postaciami dorosłych mężczyzn, a o ich użytkowym wymiarze pisał już Vere Gordon Childe. W swojej przełomowej pracy „The Dawn of European Civilization” („Świt cywilizacji europejskiej”), wydanej po raz pierwszy w 1925 roku, autor ten uznał je za naczynia do spożywania piwa, które to również miało w jego mniemaniu być przyczyną tak szerokiego rozprzestrzenienia się materiałów związanych z tym zjawiskiem kulturowym w Europie.

Teorie te znalazły swoje potwierdzenie dopiero kilkadziesiąt lat później, kiedy archeolodzy natrafili na niezwykłą koncentrację pyłku lipy i innych roślin aromatycznych wewnątrz pucharka złożonego w grobowcu w Ashgrove w Szkocji, należącego do dorosłego mężczyzny. Pozostałości te zinterpretowano jako identyfikatory miodu pitnego, wytwarzanego z miodu lipowego i aromatyzowanego kwiatami wiązówki błotnej. Odkrycia te stały się przyczyną kolejnej teorii, autorstwa wspomnianego już A. Sherratta, który stwierdził, że naczynia Pucharów Dzwonowatych były wykorzystywane podczas celebracji męskich rytuałów picia, jako część europejskiego wzorca ucztowania wojowników i gościnności opartej na alkoholu. Hipoteza interesująca, aczkolwiek jak zauważa profesor Elisa Guerra-Doce z Uniwersytetu w Valladolid, w Hiszpanii, nie wydaje się, żeby fermentowane napoje przeznaczone były wyłącznie dla dorosłych mężczyzn. Dysponujemy bowiem licznymi, późniejszymi pochówkami kobiet, w których również zidentyfikowano pozostałości związane z konsumpcją oraz produkcją alkoholi. Wystarczy tutaj wspomnieć chociażby o znaleziskach z North Mains, Strathallan, Perthshire w Szkocji czy Egtved w Danii.

Jeden z etapów przygotowania próbek do analizy chromatograficznej.
© Profesor Kałużna-Czaplińska oraz doktor inżynier A. Rosiak na licencji CC BY-ND 4.0

Również na gruncie polskim mamy już nieco do powiedzenia w tym zakresie! Mowa oczywiście o niedawnych wynikach badań naczyń kultury pucharów lejkowatych z kobiecych pochówków z okolic wsi Sławęcinek (woj. kujawsko-pomorskie). Zidentyfikowane w nich pozostałości po substancjach mlecznych o zredukowanej laktozie zainspirowały nawet badaczy do hipotezy o tym, że “rytuały, które miały miejsce w Sławęcinku mogły być związane z matrylinearnością, a niewykluczone, że również z tajnymi stowarzyszeniami kobiecymi.”


I choć dyskusja na temat tego, kto i w jakich okolicznościach spożywał napoje alkoholowe w przeszłości pewnie szybko się nie zakończy, to jedno jest pewne. Coraz to nowsze badania potwierdzają teorie łączące naczynia Pucharów Dzwonowatych z alkoholem. W ostatnim czasie do tego grona dołączyły również i rezultaty polskich badawczych starań. 

Ogrzewanie słodu piwnego i brzeczki miodowej w naczyniach glinianych w trakcie kolejnego etapu produkcji piwa i miodu syconego.
© A. Cetwińska na licencji CC BY-ND 4.0

Puchary Dzwonowate w Polsce północno-wschodniej 

Do początku XXI wieku uważano, że północno-wschodnia granica wpływów Pucharów Dzwonowatych sięga dorzecza Wisły. Ostatnie odkrycia na Nizinie Północnopodlaskiej dokonane przez archeologów z Uniwersytetu Warszawskiego oraz Muzeum Podlaskiego w Białymstoku dały jednak podstawy do weryfikacji tego przekonania. Unikatowe znaleziska z okolic Białegostoku datowane na okres około 4500 lat temu nie tylko bowiem wykazały, że granicę tę trzeba przesunąć, ale dały podstawy do przywrócenia starych teorii do życia. I choć gros z badań dotyczy poszukiwania analogii, z których część pochodzi bezpośrednio z Półwyspu. Iberyjskiego, skąd Puchary Dzwonowate miałyby się wywodzić, to sama struktura znalezisk oraz ich charakter są na tyle ciekawe, że badacze od lat zgłębiają ich naturę. 

Znaleziska te są bowiem zestawami typowych i jednocześnie nietypowych przedmiotów tej jednostki, zachowanymi w różnym stanie, do czego przyczyniły się przede wszystkim intencjonalne zachowania towarzyszące prawdopodobnie rozbudowanemu i być może powtarzanemu rytuałowi, którego finałem była depozycja przedmiotów w ziemi

podkreślił profesor Dariusz Manasterski z Wydziału Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego

Wśród omawianych znalezisk zidentyfikowano do tej pory krzemienne, bursztynowe i kamienne przedmioty, a także dość symboliczne ilości przepalonych szczątków kostnych. Najliczniejszą grupę znalezisk stanowiły z kolei drobne, pojedyncze fragmenty naczyń pochodzące z 35 różnych pojemników typowych dla Pucharów Dzwonowatych. Ze względu na analogie formalne oraz wyraźnie rytualny charakter znalezisk, postanowiono 12 z nich przeznaczyć do specjalistycznych analiz chemicznych nastawionych na identyfikację ich pierwotnej zawartości. Do analiz przeznaczono również jedno wczesnobrązowe (2000-1800 p.n.e.) naczynie nawiązujące stylistyką do materiałów Pucharów Dzwonowatych po to, by zweryfikować, czy podobne substancje mogły być wykorzystywane w tym regionie również i w okresach późniejszych. 

W analizach zastosowano chromatografię gazową sprzężoną ze spektrometrią mas (GC–MS). Jej celem było zidentyfikowanie kwasów tłuszczowych oraz wykrycie biomarkerów archeologicznych, specyficznych dla różnych rodzaju żywności, z którą mogły mieć kontakt naczynia.

Ogrzewanie słodu piwnego i brzeczki miodowej w naczyniach glinianych w trakcie kolejnego etapu produkcji piwa i miodu syconego.
© A. Cetwińska na licencji CC BY-ND 4.0

Wyniki 

„Analiza wykazała, że wszystkie 13 próbek ceramicznych zawierało składniki frakcji lipidowych i substancji towarzyszących.”

– podsumowała krótko wyniki badań profesor Joanna Kałużna-Czaplińska z Politechniki Łódzkiej, kierowniczka zespołu chemicznego, odpowiedzialnego za analizę GC-MS. Na podstawie obliczonych proporcji kwasów tłuszczowych i kryteriów badawczych panujących w naukach chemicznych jej zespół wskazał ponadto, że niemal wszystkie badane pozostałości zarejestrowane w próbkach były pochodzenia roślinnego. Dominowały przy tym identyfikatory typowe dla nasion i orzechów, choć zdarzały się również markery korzeni i bulw. Proporcje obliczone dla czterech próbek zasugerowały badaczom dodatkowo, że pozostałości w nich odkryte miały mieszany charakter, roślinno-zwierzęcy. Szczególnym przypadkiem była natomiast próbka nr 2.5, w której wykryto prawdopodobne ślady mięsa przeżuwaczy.

Uproszczony schemat zawartości naczyń powstały na bazie biomarkerów zidentyfikowanych w analizie GC-MS (nazwy związków można znaleźć na tablicach 3 i 4 w artykule Manasterski et al. 2025, który dostępny jest w Open Access).
© 2025 The Authors. Archaeometry published by John Wiley & Sons Ltd on behalf of University of Oxford.

Analizy wykazały ponadto obecność szeregu różnorodnych biomarkerów, zarówno pochodzenia roślinnego, jak i zwierzęcego. Cześć z nich udało się całkiem łatwo zidentyfikować, jak na przykład składniki żywic drzewnych. W innych wypadkach należało jednak zachować wyjątkową ostrożność. Odkryte substancje mogły bowiem stanowić zarówno relikt składnika żywności, jak i rezultat procesów degradacji innych substancji. 

Niemniej, po licznych analizach, dyskusjach i poszukiwaniu źródeł odnotowanych substancji, udało się stwierdzić, że w próbkach dominowały związki 1) pochodzenia roślinnego, oraz  2) związane z procesem fermentacji i prawdopodobną działalnością bakterii lub drożdży. 

Infografika projektowa. Artwork: Konrad Kęska. Content development: Aleksandra Cetwińska
© A. Cetwińska & K. Kęska na licencji CC BY-ND 4.0

Różnorodna zawartość

Jak już wspomniano, ocena charakteru badanych pozostałości organicznych nie jest łatwym zadaniem i wymaga szczególnej ostrożności, zwłaszcza, gdy substancje zidentyfikowane w próbkach mogą być wynikiem różnego rodzaju procesów degradacji (na przykład utleniania, uwodornienia i hydrolizy) substancji organicznych i związków pierwotnie obecnych w naczyniach. Dlatego też, pomijając dogłębne badanie zidentyfikowanych biomarkerów, należy zawsze rozpatrywać wyniki jako całość, a nie skupiać się wyłącznie na pojedynczym składniku. 

Na podstawie uzyskanych wyników oraz ich powtarzających się kategorii badacze stwierdzili, że naczynia z których pobrano próbki były wykorzystywane głównie do przechowywania żywności pochodzenia roślinnego (9 próbek), co potwierdzała przede wszystkim obecność licznych biomarkerów roślinnych. Niektóre naczynia (4 próbki) wskazywały ponadto na kontakt z żywnością pochodzenia zwierzęcego. Obecność niektórych substancji związanych z fermentacją oraz działaniem drożdży bądź bakterii sugerowała dodatkowo kontakt badanych naczyń z fermentowanymi napojami alkoholowymi (9 próbek). 

Ogrzewanie słodu piwnego i brzeczki miodowej w naczyniach glinianych w trakcie kolejnego etapu produkcji piwa i miodu syconego. Od lewej: brzeczka miodowa, słód pszeniczny, słód jęczmienny.
© A. Cetwińska na licencji CC BY-ND 4.0

Myślę sobie Ż (ale bez kryptoreklamy)

Określenie składu spożywanych w przeszłości alkoholi jest jednak dość trudne. Część z biomarkerów zarejestrowanych w ściankach naczyń pochodzących z Polski północno-wschodniej wskazuje bowiem z jednej strony na prawdopodobny udział zbóż, z drugiej strony na wykorzystanie owoców, orzechów i nasion, a z trzeciej kontakt z produktami pszczelimi czy żywicami drzewnymi. Profil chemiczny naczyń jest zatem nie tylko bardzo bogaty, ale może być też kumulatywny – odnotowane składniki mogą pochodzić z różnych substancji przechowywanych w naczyniach w dość odmiennym czasie.

Pewną wskazówką w tym zakresie staje się zatem tak ważny w archeologii kontekst odkrycia naczyń, który wskazuje na możliwość wykorzystania substancji alkoholowych. Finalna ocena zależy zatem od kilku różnych czynników, a nie wyłącznie pojedynczych przesłanek. 

W świetle takiego podejścia, ciężko zatem stwierdzić, czy mamy do czynienia z czymś w rodzaju piwa. Być może chodziło raczej o napój podobny do późniejszego Nordic Groga, dość słabego, wieloskładnikowego napoju fermentowanego. 

Znaczenie regionalne 

Analizy przedstawione w artykule opublikowanym niedawno w czasopiśmie Archaeometry wskazują zatem na najstarsze do tej pory świadectwa spożywania sfermentowanych napojów alkoholowych w strefie granicznej Nizin Północno- i Wschodnioeuropejskich. Jest to o tyle istotne, że obszar ten w III tysiącleciu p.n.e. wciąż zdominowany był przez ugrupowania łowiecko-zbierackie, opierające się nowinkom technologicznym świata agrarno-hodowlanego, które zaczęły pojawiać się w regionie Europy Środkowej mniej więcej od połowy VI tysiąclecia p.n.e. 

Czy odkrycia z obiektów obrzędowych Pucharów Dzwonowatych są jednak dowodem na potwierdzenie hipotez Vere Gordona Childe’a, według których to właśnie alkohol (a konkretnie piwo), miało doprowadzić do rozprzestrzenienie się tego zjawiska kulturowego w Europie? 

Trudno powiedzieć. 

Z pewnością społeczności związane z tą jednostką odcisnęły swoje piętno na ugrupowaniach egzystujących w tym regionie, co potwierdzają również podobne związki zarejestrowane w próbce pobranej z późniejszego, wczesnobrązowego naczynia posiadającego cechy nawiązujące do ceramiki pucharowej.

Badania nad zagadnieniem oddziaływań społeczności Pucharów Dzwonowatych w tej strefie Starego Świata nadal jednak trwają. 

Miejmy nadzieję, że przyszłe odkrycia pozwolą na więcej spostrzeżeń w temacie transformacji (i fermentacji?!) , które wyprowadziły Europę z epoki kamienia. 

 

Autor: A.C.

Komentarze eksperckie: Dariusz Manasterski (Uniwersytet Warszawski) oraz Joanna Kałużna-Czaplińska (Politechnika Łódzka)

Doktor habilitowany Dariusz Manasterski, prof. UW (Wydział Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego) – zainteresowany badaniem dalekosiężnych kontaktów i przepływu wzorców kulturowych na przełomie neolitu i epoki brązu na obszarze Niżu Środkowo- i Wschodnioeuropejskiego.

Profesor Joanna Kałużna-Czaplińska (Instytut Chemii Ogólnej i Ekologicznej na Wydziale Chemicznym Politechniki Łódzkiej) – zainteresowana zastosowaniem metod chromatografii gazowej i spektrometrii mas do identyfikacji substancji pierwotnie przechowywanych w archeologicznych naczyniach. 

 

Na podstawie: 

Manasterski, D., K.Januszek, A.Rosiak, A.Cetwińska, and J.Kałużna-Czaplińska. 2026. The Oldest Traces of Alcoholic Beverages in the Border Zone of the North and East European Plains.” Archaeometry68, no. 2: 153–172. https://doi.org/10.1111/arcm.70024.

 

Historia w tle: 

Guerra-Doce, E. 2015. “The Origins of Inebriation: Archaeological Evidence of the Consumption of Fermented Beverages and Drugs in Prehistoric Eurasia.” Journal of Archaeological Method and Theory  22751782. https://doi.org/10.1007/s10816-014-9205-z.

 

Guerra-Doce, E. 2019. “ The Earliest Toasts: Archaeological Evidence of the Social and Cultural Construction of Alcohol in Prehistoric Europe.” In  Alcohol and Humans: A Long and Social Affair, edited by  K. Hockings and  R. Dunbar. https://doi.org/10.1093/oso/9780198842460.001.0001.

 

Podziękowania: 

Słowa podziękowania dla Pawła Lisa z Muzeum Dawnych Słowian – oddział Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym za prace eksperymentalne prowadzone z autorami badań w 2021 roku, w trakcie których wykonano zaprezentowane w artykule zdjęcia. Polecamy również książkę Pawła i Hanny Lisów Kuchnia Słowian, czyli o poszukiwaniu dawnych smaków.

Kolejne dla prof. Joanny Kałużnej-Czaplińskiej oraz dr inż. Angeliny Rosiak z Politechniki Łódzkiej za udostępnienie zdjęć laboratoryjnych, ukazujących niektóre z elementów procesu badawczego z wykorzystaniem metody GC-MS.

Rozpowszechniaj

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *