
Przyznajmy to szczerze. Wśród znalezisk archeologicznych analizowanych przez specjalistów zajmujących się epoką kamienia rzadko zdarzają się zabytki wykonane z drewna czy kości. Specyficzne warunki środowiskowe pozwalają jednak na odkrywanie takich perełek w różnych zakamarkach świata, także w Polsce północno-wschodniej. Każde takie znalezisko to przy tym prawdziwa kopalnia wiedzy. Również w zakresie identyfikacji możliwych zachowań symbolicznych. Tak też było w przypadku badań prowadzonych przez prof. Witolda Gumińskiego oraz dr. Karolinę Bugajską z Wydziału Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego.
Niektóre analizowane przez nich przedmioty pochodzące z dwóch stanowisk Krainy Wielkich Jezior Mazurskich, Dudki i Szczepanek, posiadały dość proste zdobienia. Zaawansowane badania kontekstowe wykazały, że mogły one pełnić funkcję szczególnych oznaczeń kulturowych.
Odkrycia badaczy z Uniwersytetu Warszawskiego rzucają nowe światło na życie duchowe dawnych społeczności zamieszkujących te tereny. Ich wyniki opisano w międzynarodowej publikacji poświęconej najdawniejszym przejawom ekspresji artystycznej zatytułowanej Mesolithic Art – Abstraction, Decoration, Messages.
Dawno, dawno temu…
Na pierwszy rzut oka to tylko dwa niepozorne punkty na mapie północno-wschodniej Polski. Dudka i Szczepanki, oddalone od siebie o zaledwie kilometr i położone na dawnych wyspach jeziora Staświn skrywają jednak historię sięgającą tysięcy lat wstecz.
To właśnie tutaj, w sercu Krainy Wielkich Jezior Mazurskich, ludzie pojawili się już pod koniec epoki lodowcowej i przez kolejne millenia powracali, przystosowując się do zmieniającego się środowiska.

© Bugajska et al. 2026
Choć dziś teren ten przypomina raczej spokojne torfowiska niż wyspy, w przeszłości tętnił życiem łowców-zbieraczy. Dudka – większa i bardziej rozległa oraz mniejsze Szczepanki tworzą dziś unikalny archeologiczny duet, który pozwala prześledzić ciągłość osadnictwa od późnego paleolitu aż po koniec neolitu.
Archeologiczne perły
Dzięki wyjątkowym warunkom zapewniającym beztlenowe środowisko zalegania źródeł, pracujący tu od 1985 roku archeolodzy odkryli różnorodne przedmioty drewniane i kościane, które rzucają światło na codzienne życie dawnych mieszkańców tych wysp.
Wśród znalezisk drewnianych znaleźć można pozostałości po konstrukcjach, fragmenty narzędzi, a także delikatne naczynia wykonane z kory brzozowej. Łącznie zidentyfikowano aż 23 różne rodzaje wyrobów, najczęściej wykonanych z drewna sosny i jesionu.
Szczególną uwagę badaczy przykuł jeden wyjątkowy przedmiot…
Wiosło odkryte na wschodnim krańcu wyspy w Szczepankach. Zachowane w warstwie osadów jeziornych, przetrwało ok. 6300 lat w niemal nienaruszonym stanie. Wykonane z jednego kawałka jesionowego drewna, ma charakterystyczny, wydłużony, liściowaty kształt i zaskakuje. Na wielu płaszczyznach.

a) Widok z góry na odłamany fragment pióra i trzonka, b) Widok z boku pióra tkwiącego w warstwie gytii.
© Gumiński & Bugajska 2023
Drewniane liściowate wiosło z jesionu
Już wybór materiału, z którego wykonano przedmiot jest znamienny. Dobór ten nie był bowiem przypadkowy. Jesion, znany ze swojej wytrzymałości i elastyczności, doskonale nadawał się do produkcji wioseł. Znalezisko wskazuje zatem na to, że jego właściwości musiały być dobrze znane już prahistorycznym społecznościom. Co więcej, analizowany egzemplarz został wykonany z wyjątkowo starannie dobranego fragmentu pnia, pozbawionego sęków i innych wad.
Świadczy to z jednej strony o tym, że twórcy posiadali dużą wiedzę praktyczną i doświadczenie produkcyjne. Z drugiej natomiast wskazuje na fakt, że tak jak my dzisiaj, unikali oni surowców felernych, które mogły jedynie przysporzyć problemów, aniżeli je zniwelować
– podkreśla prof. Witold Gumiński z Wydziału Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego.
Na tym jednak niezwykłość tego zabytku się nie kończy. Samo wiosło zostało bowiem wykonane z imponującą precyzją i wyczuciem formy. Jego smukłe, migdałowate pióro, najszersze w około dwóch trzecich długości, nie jest dziełem przypadku, lecz efektem świadomego projektu. Co więcej, nadano mu delikatne, symetryczne wygięcie wzdłużne, które uzyskano najpewniej poprzez bardzo skomplikowany w przebiegu proceder polegający na podgrzewaniu drewna w gorącej wodzie lub rozgrzanym piasku, a następnie jego kontrolowanym wyginaniu. Tego typu technika była oczywiście szeroko stosowana w społecznościach przedindustrialnych. Jej zastosowanie w tym przypadku wskazuje jednak na jeszcze starszą znajomość tej techniki niż do tej pory sądzono.
Efekt jej zastosowania był natomiast zaiste imponujący!
Ukształtowane w ten sposób pióro – cienkie i sprężyste, a jednocześnie wzmocnione subtelnym żebrem przy przejściu w trzonek, zapewniało doskonałe właściwości hydrodynamiczne. Innymi słowy, wiosło nie tylko wyglądało dobrze, ale przede wszystkim było nad wyraz skuteczne! Równie intrygujące co techniki jego produkcji są jednak także i ślady wykończenia.
Pióro wiosła zostało bowiem pierwotnie pokryte czerwoną ochrą, której pozostałości zachowały się dzisiaj jedynie fragmentarycznie, w postaci nieregularnych plam. Nie tworzą one przy tym żadnego wzoru, co sugeruje, że cała powierzchnia była najprawdopodobniej jednolicie malowana
– komentuje dla Archeowieści dr. Karolina Bugajska z Wydziału Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego.

© Gumiński & Bugajska 2023
Zupełnie inaczej potraktowano natomiast trzonek. Ozdobiono go czarną spiralą, najprawdopodobniej uzyskaną poprzez owinięcie go taśmą z łyka lub skóry, a następnie pokrycie odsłoniętych fragmentów dziegciem. Usunięcie oplotu pozwoliło na uzyskanie regularnego, kontrastowego ornamentu, w którym ciemne pasy przeplatały się z naturalnym kolorem drewna. Precyzja wykonania w tym wypadku wskazuje nie tylko na estetyczne ambicje twórcy, ale i na niezwykłą pomysłowość technologiczną
– uzupełnia prof. Gumiński.
Co ciekawe, na powierzchni pióra widoczne są także liczne drobne bruzdy. Choć na pierwszy rzut oka mogłyby uchodzić za dekorację, najpewniej są śladami intensywnego użytkowania. Wiosło nie było więc jedynie przedmiotem reprezentacyjnym. Było narzędziem pracy, wykorzystywanym zapewne przez długi czas.
Datowanie radiowęglowe pozwala umieścić ten zabytek w drugiej połowie V tysiąclecia p.n.e., w obrębie wczesnej fazy archeologicznie wyróżnianej kultury Zedmar. Oznacza to, że mamy do czynienia z najstarszym w Europie przykładem tak zaawansowanego technologicznie wiosła. Co więcej, podobieństwa zdobnicze do znalezisk z terenów dzisiejszej Danii sugerują istnienie szerszych kontaktów kulturowych. Okazy duńskie nie są jednak tak hydrodynamiczne wygięte, co jedynie potwierdza wyjątkową w skali kontynentu pozycję wiosła ze Szczepanek.
The special rod
The special rod, jak po angielsku określają go badacze, jest niczym innym jak drugim drewnianym przedmiotem z kategorii „niesamowite”. Wykonany (również!) z jesionu i mierzący niespełna pół metra kij, pierwotnie zinterpretowany jako wędka, został bowiem pomalowany w sposób analogiczny co omawiane wyżej wiosło. Jednak w przeciwieństwie do starannie wyselekcjonowanego fragmentu pnia użytego do produkcji tego ostatniego, nasz drewniany drąg powstał z gałęzi o niewielkiej średnicy. Szczegół ten pozwala zatem wykluczyć to, by mógł on w przeszłości stanowić część wiosła. Kij ten jest bowiem po prostu zbyt cienki.
Badacze zadali sobie zatem sporo trudu z identyfikacją jego pierwotnej funkcji. Rozważane były takie kategorie narzędziowe jak włócznia czy łuk. Niestety, bezskutecznie. Problemowy przedmiot jest bowiem z jednej strony na tyle wygięty, że wyklucza pierwszą opcję; z drugiej natomiast tak jednolity w średnicy, że neguje też tę drugą możliwość… Badacze zgodnie obstali zatem przy pierwotnej interpretacji, w której narzędzie to miałoby być związane z rybołówstwem. Za dobrą monetę w tym wypadku wzięli również drobne, trójkątne wgłębienia znajdujące się przy końcu kija, które mogły powstać podczas zaczepiania haczyka.

© Gumiński & Bugajska 2023
Duchowy wymiar malowideł
To, co jednak czyni kijek oraz wspomniane wyżej wiosło wyjątkowymi to owe spiralne dekoracje, którymi je ozdobiono. Dlaczego bowiem ktoś zadał sobie tyle trudu, by tak starannie oporządzić użytkowe ze wszech miar przedmioty?
Badacze uważają, że możemy mieć tutaj do czynienia nie tyle z przedmiotami czysto funkcjonalnymi, ale takimi o znaczeniu symbolicznym. Choć oczywiście i sama estetyka mogła w przypadku ich produkcji odegrać niebagatelną rolą.
Co więcej, omawiany “kijaszek” został odnaleziony nie w Szczepankach, tak jak wiosło, ale w Dudce. Datowanie natomiast plasuje go w połowie VI tysiąclecia p.n.e., a więc okresie Późnego Mezolitu. Oznacza to, że nie tylko formalnie poprzedza pojawienie się samego wiosła, lecz także, że ono samo może stanowić kontynuację stojącej za nim idei dekoracyjnej.
Prof. Gumiński uważa dodatkowo, że sprowadzenie tak ciekawych przedmiotów wyłącznie do utylitarnego poziomu percepcji upraszcza ich faktyczne znaczenie. Wraz z dr. Bugajską prowadzi więc na łamach artykułu Painted wood, notch on bone – ornamentation or marking? A case of two neighbouring sites, Dudka and Szczepanki, NE Poland szeroko zakrojoną dyskusję na temat tego, czym przedmioty te mogły być i do kogo należeć.
W przypadku malowanego kija badacze wysuwają nawet hipotezę, że spirale na nim umieszczone mogą mieć charakter iście kosmologiczny. W wielu kulturach świata interpretuje się je bowiem jako symbol ruchu, przejścia lub połączenia różnych poziomów rzeczywistości. W takim kontekście kij mógł nawet pełnić rolę tak zwanej “osi świata” (axis mundi), czyli symbolicznego łącznika między światem ludzi, sferą duchową oraz podziemiem. Istotny w wypadku takiej konstatacji jest według dr. Bugajskiej także kontekst archeologiczny znaleziska.
Przedmiot odkryto bowiem w pobliżu brzegu jeziora, na obszarze, który badacze traktują jako miejsce tymczasowych pochówków. W takiej sytuacji kij mógł pełnić funkcję znacznika lub narzędzia wykorzystywanego w rytuałach pogrzebowych
– komentuje badaczka.

© Gumiński & Bugajska 2023
Kierunek spirali, która skręca się w lewo, również może być w tym wypadku istotny. W wielu tradycjach etnograficznych był on bowiem wiązany z przejściem do świata zmarłych – twierdzi prof. Gumiński.
Analizy wskazują zatem na to, że wykonanie spiralnego ornamentu nie było ani przypadkowe, ani proste. Wymagało ono zarówno umiejętności technicznych, jak i znajomości znaczeń symbolicznych. Badacze sugerują nawet, że przedmiot ten mógł należeć do osoby o szczególnym statusie społecznym. Być może postaci zbliżonej do szamana, przywódcy lub „mędrca”, który pełnił ważną rolę w życiu duchowym zamieszkujących region społeczności.
Kościane archeo-dobra
Z wyjątkiem przedmiotów drewnianych, na wyspach dawnego jeziora Staświn wyróżniono również ponad 200 przedmiotów kościanych. Choć liczba ta robi wrażenie, jeszcze ciekawsze jest to, że jedynie niewielka część z tych znalezisk nosi jakiekolwiek ślady zdobień. Co więcej, są to ornamenty niezwykle skromne, często tak subtelne, że trudno jednoznacznie stwierdzić, czy mamy do czynienia z celową dekoracją, czy raczej przypadkowymi nacięciami powstałymi podczas użytkowania.
Naukowcy wyróżnili dwie główne kategorie występowania takich zdobień. Pierwsza obejmuje większe narzędzia, jak topory z poroża czy masywne kościane ostrza, na których widnieją wyraźne, powtarzalne znaki w formie pojedynczych symboli przypominających dzisiejsze litery lub zestawy równoległych linii. Analiza ich rozmiarów oraz widoczności wskazała, że mogły one działać jak swoiste „podpisy” właścicieli albo oznakowania przynależności do określonej grupy.
Druga kategoria to natomiast drobne przedmioty z kości lub poroża, zdobione delikatnymi, ledwo widocznymi nacięciami. Ze względu na ich subtelność trudno jednak uznać je za oznaczenia własności.
Bardziej prawdopodobne wydaje się, że pełniły funkcję magiczną. Miały chronić właściciela przed niebezpieczeństwami lub przynosić szczęście
– twierdzi prof. Gumiński.
Szczególnie intrygujące według badaczy są również dwa typy przedmiotów, które pokryto bardziej rozbudowanymi dekoracjami rytymi. Należą do nich tak zwany baton (w literaturze polskiej określany mianem berła lub laski szamańskiej), pokryty szeregiem znaków oraz fragmenty zdobionych pancerzy żółwi o wnętrzach zdobionych licznymi liniami. Badacze przypuszczają, że tego typu ornamenty mogły mieć charakter narracyjny i przedstawiać historie związane z wydarzeniami ważnymi dla lokalnej społeczności.

© Gumiński & Bugajska 2023
Dekoracja? Mamy do niej stosunek ambiwalentny
Badania prof. Gumińskiego oraz dr Bugajskiej pokazują, że dekoracje nie były czymś oczywistym w świecie łowiecko-zbierackich mieszkańców okolic dawnego jeziora Staświn. Ich analizy wskazują też, że nie miały one charakteru wyłącznie zdobniczego. Były raczej wyrazem różnorodnych określeń symbolicznych związanych z lokalnymi osobami lub wydarzeniami. Ich pozostałości wskazują natomiast na znajomość wielu rozwiązań „artystycznych”, od malowania, przez nacięcia, po wykorzystanie naturalnych przymiotów rzeczy o cechach skojarzeniowych.
W tym ostatnim wypadku szczególnie interesujące jest zmodyfikowane poroże jelenia, którego jedna z odnóg żywo przypomina wyglądem głowę ptaka. Zabytek nie tylko odpowiednio opracowano, by podkreślić naturalny kształt tej końcówki, lecz także pokryto go czerwoną ochrą.

© Gumiński & Bugajska 2023
Jak więc widać, koncepcje zdobniczo-symboliczne łowców-zbieraczy znad dawnego jeziora Staświn, choć skromne w liczbie, były ewidentnie bogate w wyrazie. I co ciekawe, najprawdopodobniej nie stosowano ich w kontekście grobowym… A przynajmniej (jeszcze?) tego typu zabytków tam nie odkryto. Obserwacja ta sugeruje zatem, że tego typu oznaczenia zarezerwowane mogły być wyłącznie dla żywych – użytkowników bądź odbiorców.
Podsumowanie
Analiza mezolitycznych i wczesnoparaneolitycznych znalezisk z Dudki oraz Szczepanek pokazuje, że dekoracja w świecie łowców-zbieraczy znad Krainy Wielkich Jezior Mazurskich nie była zjawiskiem ani powszechnym, ani przypadkowym. Choć zdobione artefakty stanowią niewielki odsetek całego zbioru, ich różnorodność i kontekst występowania wskazują, że mogły one pełnić istotne funkcje wykraczające poza estetykę. Proste nacięcia, niepozorne symbole i rytmiczne wzory pokazują nam świat pradziejowej własności, ludzkiej potrzeby komunikowania znaczeń oraz odpowiedzialności narracyjnej, który wykracza poza czysto użytkowy wymiar przedmiotów. Nade wszystko znaleziska te gruntują nas jednak w przekonaniu, że im dalej w las, tym więcej drzew…
Autor: Aleksandra Cetwińska
Redakcja: A.B.
Tekst ten można bezpłatnie przedrukować, z podaniem autorstwa.
Komentarze eksperckie:
dr hab. Witold Gumiński (Wydział Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego) – jego zainteresowania naukowe koncentrują się na problematyce mezolitu i paraneolitu, ze szczególnym uwzględnieniem rekonstrukcji paleośrodowiska. Fot. Miron Bogacki
dr Karolina Bugajska (Wydział Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego) – jej zainteresowania naukowe obejmują paleolit, mezolit i paraneolit, ze szczególnym uwzględnieniem obrządków pogrzebowych społeczności epoki kamienia. Fot. Miron Bogacki
Na podstawie:
Gumiński, W., Bugajska, K. 2023. Painted wood, notch on bone – ornamentation or marking? A case of two neighbouring forager sites, Dudka and Szczepanki, Masuria, NE Poland. W: J.M. Grünberg, E. Brinch Petersen, B. Gramsch, T. Płonka, H. Meller (red.), Mesolithic Art – Abstraction, Decoration, Messages. Tagungen des Landesmuseums für Vorgeschichte Halle, Bd. 26. Halle (Saale): 333-359.
Pochodzenie ilustracji 1:
Bugajska, K., Kanstrup, M., Schmidt, M. 2026. The chronology of burial rites at the two hunter-gatherer Stone Age sites of Dudka and Szczepanki in Masuria, NE Poland. Documenta Praehistorica 53: 2–29. https://doi.org/10.4312/dp.53.6
