
Archeologia to w gruncie rzeczy nauka oparta na pozostałościach. I choć niektóre z nich są czasem efektowne i przystępne poznawczo, to wciąż dane naukowe pozyskane w trakcie ich analizy mogą być nader szczątkowe… Sytuacja ta w ostatnich latach dynamicznie się zmienia, a rozwój narzędzi sztucznej inteligencji z pewnością wyznacza nam już zupełnie nowy kierunek rozpoznawania zjawisk minionej “rzeczywistości”. Niemniej, istnieją obszary naszej archeologicznej niewiedzy, których zapewne nigdy nie będziemy mogli w pełni rozpoznać. Świadomi tego faktu naukowcy usiłują zatem przynajmniej je nazwać, określić i oszacować. Przykładem takiego działania są ostatnie badania zespołu prof. Małgorzaty Kot z Centrum Nowych Technologii Uniwersytetu Warszawskiego poświęcone technikom obróbki surowców kamiennych. Nowatorskie w charakterze, pokazują nam jak prawdziwie szeroki może być zakres naszego deficytu poznawczego w jednej z najstarszych dziedzin ludzkiego życia na Ziemi.
Wyniki analiz łączących metody archeologii eksperymentalnej, matematyki i uczenia maszynowego zostały opublikowane niedawno w Journal of Archaeological Science, jednym z najważniejszych czasopism archeologicznych poświęconych nowym technologiom. W dzisiejszym artykule Archeowieściowym przyglądamy się rezultatom tych badań i zastanawiamy się nad tym, czy adresowane przez naukowców zagadnienia są krojone już na miarę sławnych Problemów Milenijnych. Bo kto wie. Może któryś z naszych Czytelników ma akurat na zbyciu ten przysłowiowy garnek złota na drugim krańcu tęczy, niwelujący swoim zasobem zakres naszej wspomnianej wyżej archeologicznej niewiedzy.
Nie przeciągając zatem – do dzieła lektury!
Artykuł ten przeczytasz w 14 minut.
Czego dowiesz się z tego artykułu:
- Co to jest łupanie kamieni w archeologii.
- Dlaczego rekonstrukcja procesu łupania potrafi być problematyczna.
- Ile informacji z procesu produkcji tracimy analizując wyłącznie finalny produkt.
- Jak możemy wykorzystać deficyt informacji w służbie nauki.
Kamień jaki jest, każdy widzi
Choć w ostatnich latach coraz częściej mówi się o powszechności wykorzystania wielu innych surowców przez pierwsze hominidy, w tym przede wszystkim drewna i jego organicznych kuzynów i kuzynek, to właśnie kamień pozostaje wciąż tym najbardziej eksploatowanym, ze wszech miar trwałym i jednocześnie dość wdzięcznym badawczo materiałem.
On również, a raczej przedmioty z niego wykonane oraz pozostałości po procesie ich przygotowania, stanowią w archeologii podstawę do wyróżniania nie tylko przeszłych praktyk, ale i całych zjawisk kulturowych. Jak to w archeologii bywa, za każdym przedmiotem stoi jednak człowiek, za człowiekiem z kolei zasób jego koncepcji. Rozpoznanie ich cieszy się z kolei w ostatnich latach olbrzymim zainteresowaniem. Dzięki ich identyfikacji możliwe jest bowiem nie tylko rozumienie podstaw dzisiejszego świata, ale i zmian, które miały miejsce w przeszłości, wraz z ich następstwem.
Wszystkie te aspekty pięknie widać zwłaszcza w omawianych tu przedmiotach kamiennych, które począwszy od pierwszych olduwajskich narzędzi otoczakowych, ukazują nam ścieżkę rozwoju kognitywnego człowieka, warunkowanego nie tylko zmieniającym się środowiskiem, ale i ewoluującą w rozmaitych kierunkach organizacją społeczną oraz policentryczną perspektywą kulturową.
Gros z obserwacji w tym zakresie dostarczają natomiast analizy technologiczne, czyli obserwacje formalnych pozostałości po procesie obróbki materiału kamiennego. Podstawowym przedmiotem badań w tym zakresie, a zarazem techniką stosowaną bez mała od milionów lat, jest łupanie.

© Małgorzata Kot
Łupać każdy może? Czasem trochę lepiej, czasem trochę gorzej
Wydawałoby się, że słowo „łupać” rozumie się samo przez się. Zwłaszcza, jeżeli doda się do niego kolejny termin „kamień”. Nic jednak z tego Kochani Czytelnicy. W archeologii bowiem łupanie surowców kamiennych to nic innego jak liniowy zestaw czynności wykonywanych przez wytwórcę narzędzi, których dokonuje on czy ona w określonej kolejności. Jasne?
Nie jakieś tam pojedyncze uderzanie kamieniem o kamień. Ani też jakieś niekontrolowane ruchy osiągane w zdenerwowaniu.
Łupanie to akt tworzenia wysublimowanych odbić i jeszcze Was o tym nie raz na łamach Archeowieści przekonamy.
W każdym razie!
Rekonstrukcja tegoż to procesu łupania jest jednym z podstawowych podejść analitycznych stosowanych współcześnie w badaniach nad narzędziami kamiennymi. Może się ona opierać przy tym z jednej strony na tak zwanych składankach, czyli procedurze łączenia pasujących do siebie pozostałości procesu obróbki (puzzle z zachowanych i ponownie dopasowanych odłupków Kochani, nic innego). Z drugiej natomiast na pojedynczych artefaktach, w których to analizuje się widoczne na powierzchni zabytku następstwa wykonanych przez twórcę odbić (mówiąc krótko – pozostałości po łupaniu zwane przez badaczy negatywami).
Oba te podejścia uzupełniają się przy tym wzajemnie, rozszerzając granice swoich ograniczeń i umożliwiając badaczom dokonanie pełniejszej rekonstrukcji procesu łupania. W obu też metodach najbardziej informacyjne są artefakty z większą liczbą negatywów odbić, czyli tak zwane rdzenie (bryły surowca, z których odłupywano materiał na narzędzia) lub bifasy (narzędzia-bryły obrabiane dwustronnie). Ich analizy pozwalają bowiem na odtworzenie najdłuższego i najbardziej kompletnego schematu łupania.
I uwierzcie Drodzy Czytelnicy.
Dowodów na potwierdzenie tych słów jest w literaturze mnóstwo!
Wystarczy chociażby wspomnieć o jednym z piękniejszych odkryć składankowych dokonanych w ostatnim czasie na naszym Podlasiu (zdjęcie poniżej).

© Adam Wawrusiewicz © Muzeum Podlaskie w Białymstoku

© Adam Wawrusiewicz © Muzeum Podlaskie w Białymstoku
Ale, ale. Życie naukowe w tym wypadku nie jest jednak usłane różami…
Nie zawsze bowiem sytuacja jest tak obiecująca czy fortunna, by móc odtworzyć cały proces łupania. W literaturze od dawna dostrzegano problem utraty wielu z tych cennych informacji technologicznych. Nigdy nie został on jednak faktycznie ilościowo zbadany.
Zadania tego podjął się ostatnio zespół prof. Małgorzaty Kot z Centrum Nowych Technologii Uniwersytetu Warszawskiego, który za cel postawił sobie weryfikację tego, ile danych faktycznie „ucieka” nam w trakcie badań pojedynczych zabytków wykonanych ze skał krzemionkowych, które noszą ślady pradziejowej obróbki.
(The Pink Panther Theme by Henri Mancini)
By odpowiedzieć na pytania związane z ilością utraconych informacji technologicznych nie do zidentyfikowania przy analizie zabytków ze skał krzemionkowych, badacze postanowili przeprowadzić projekt oparty na kombinowanych działaniach łączących analizy eksperymentalne oraz matematykę! W pierwszej kolejności poproszono pięciu bardzo doświadczonych i wykwalifikowanych krzemieniarzy (osób od wielu lat specjalizujących się w łupaniu tradycyjnymi technikami pradziejowymi ku chwale nauki) o wykonanie kopii kilku różnych narzędzi paleolitycznych.
Nie musieli się oni przy tym ograniczać do konkretnej techniki łupania ani surowca, choć faktycznie wszystkie narzędzia wykonano z krzemienia. Ta wielka krzemieniarska improwizacja rejestrowana była następnie a) przy użyciu kamery GoPro umieszczonej na głowie wykonawcy i/lub b) dodatkowej wolnostojącej kamery. Każdemu krzemieniarzowi towarzyszył dodatkowo asystent odpowiedzialny za dokumentację i nagrywanie. Każdy odłupany fragment był natomiast numerowany zgodnie z kolejnością odbić i zbierany do osobnych woreczków. Krzemieniarzy proszono dodatkowo o opisywanie procesu pracy w czasie rzeczywistym.

© Małgorzata Kot
W drugim etapie elementy procesu łupania zostały poddane wyżej wspomnianym składankom. W ten sposób badacze chcieli sprawdzić, czy są jeszcze w stanie odnaleźć miejsce dla każdego z odłupanych fragmentów. Ze względu na dynamiczny charakter procesu łupania oraz fragmentację materiału nie zawsze możliwe było jednak dopasowanie wszystkich elementów. Co ciekawe, już na tym etapie pojawił się spory współczynnik utraty informacji wynoszący 7%. A był to dopiero początek!

© Małgorzata Kot
W trzecim etapie proces łupania opisano na podstawie nagrań, notatek i wykonanych składanek, czyli owych puzzli naukowych, na które nomen omen składały się odłupane fragmenty krzemienia. Każde odbicie scharakteryzowano przy tym według kilku cech technologicznych, natomiast schemat łupania opisano tak, jak robi się to zazwyczaj przy analizie układu negatywów. Na tym etapie, fragment po fragmencie, łupnięcie za łupnięciem, łączono odbicia w sekwencje, natomiast sekwencje w etapy.
Na podstawie wyróżnienia wszystkich tych elementów odtworzono w następnym kroku proces łupania dla każdego narzędzia. Otrzymane “procesy” poddano następnie wnikliwym analizom po to, aby sprawdzić na, ile stosowanie takiej metodyki może być badawczo ograniczające/problematyczne.

© Kot et al. 2025


