Co się dzieje z dokumentacją po sezonie? RADOGOST pomaga przechowywać i udostępniać dane archeologiczne tak, by dało się je znaleźć, zrozumieć i ponownie wykorzystać. Wyobraź sobie klasyczny scenariusz: teren, setki zdjęć, pliki z RTK GPS, szkice, opisy kontekstów, modele 3D, tabele z zabytkami, notatki z analiz. Potem „po sezonie” , gdy archeolodzy wracają do domów i zasiadają przy biurkach i w bibliotekach, wszystko trafia na dysk. Dane są porządkowane i najczęściej trafiają do folderów nazwanych „NOWE”, „OSTATECZNE”, „OSTATECZNE_2”… i zaczyna żyć własnym życiem. Po roku nikt nie pamięta, który plik jest aktualny. Po pięciu latach nie wiadomo, czyje to były współrzędne, jaka była metodyka i czy wolno to komukolwiek pokazać.
A teraz druga perspektywa: nauka oparta na weryfikacji, ponownej analizie i ponownym użyciu danych. To właśnie tu wchodzi RADOGOST.

ed. J.M.Chyla
Czym jest RADOGOST?
RADOGOST to otwarte repozytorium archeologicznych danych badawczych, stworzone po to, by dane z badań dało się bezpiecznie przechowywać, sensownie opisać, łatwo wyszukać i udostępniać. także osobom spoza zespołu badawczego. Repozytorium działa pod adresem radogost.dariah.pl i jest rozwijane przez zespoły z Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej (UMCS) we współpracy z ekspertami od infrastruktury i narzędzi cyfrowych.
W praktyce RADOGOST ma być miejscem, gdzie „życie po wykopaliskach” jest równie ważne jak sam sezon terenowy.
Po co archeologii repozytorium danych?
W archeologii łatwo zapomnieć, że „prawdziwy” wykop to nie tylko ziemia. To także tysiące drobnych decyzji i zapisów: gdzie dokładnie leżał zabytków, w jakiej warstwie, w jakiej relacji do innych znalezisk, obiektów., Jak wyglądał profil, jakie były współrzędne stanowiska, wykopu lub lokalizacji zabytków. Wykopaliska to też tysiące zdjęć, rysunków, modeli 3D, warstwy GIS, notatki, tabele. To wszystko jest częścią kontekstu. A kontekstu w archeologii nie da dokumentować od nowa. Kiedy go naruszymy (nawet w najlepszej wierze, badawczo), nie da się go „odtworzyć” tak jak eksperymentu w laboratorium.
Potem sezon się kończy i zaczyna się druga, mniej widowiskowa część pracy. Dane wędrują na dyski, do chmury, na prywatne konta, do folderów o nazwach często mających funkcje magiczne, zwiastując chęć rychłego zakończenia nad nim pracy poprzez afiramcję. A to tylko opis stanu idealnego. W trakcie kolejnych miesięcy może wydarzyć się na prawdę wiele rzeczy, które mogą miec przemożny wpływ na nasze dane cyfrowe. Ktoś zmienia komputer. Ktoś odchodzi z zespołu. Linki wygasają. Z czasem nawet autorzy nie są pewni, która wersja pliku jest tą właściwą, a osoba z zewnątrz nie ma szans zrozumieć, co właściwie ogląda. W najgorszym scenariuszu znika nie tylko stanowisko, ale i jego cyfrowy ślad. Z perspektywy nauki to podwójna strata.
Aby zażegnać tym poważnym i częstym problemom badawczym,o potrzebne jest repozytorium danych archeologicznych. Nie tylko jako „magazyn plików”, ale jako miejsce, w którym dane dostają opis, zostaną uporządkowane i nabierają sensu, stają się informacjami. Wiadomo, kto je wytworzył, jaką metodą, kiedy, na jakich zasadach można z nich korzystać i jak je poprawnie cytować.
Repozytorium daje też coś, czego zwykły dysk nie potrafi: dostępność, trwałość, porządek i możliwość realnego powrotu do źródeł. Nie chodzi wyłącznie o kopię zapasową czy „backup”, ale o sytuację, w której dane są opisane tak, by ktoś spoza zespołu mógł je zrozumieć: wie, co oznaczają kolumny w tabeli, jak powstały warstwy GIS, jakie były ustawienia fotogrametrii, co jest wersją roboczą, a co finalną. Dzięki temu wyniki badań da się weryfikować, zestawiać z innymi projektami i interpretować na nowo, ale też, co równie ważne, da się je włączać do szerszych porównań: między regionami, okresami, metodami dokumentacji. To moment, w którym dane przestają być „naszymi plikami”, a zaczynają działać jako część wspólnej infrastruktury wiedzy, z której korzystają także inni badacze, instytucje chroniące dziedzictwo, edukatorzy i wiele innych osób.

ed. J.M.Chyla
Polscy badacze i open science
To wszystko zmienia logikę współpracy. Zamiast wymiany przez maile, dyski zewnętrzne i linki, które wygasają, pojawia się model, w którym dane można publikować do ponownego użytku w kontrolowany sposób. Z jasnymi zasadami dostępu, licencjami, atrybucją i możliwością cytowania. To szczególnie istotne w archeologii, gdzie teren jest ograniczony, badania są kosztowne, a konteksty nigdy nie powtarzają się. Jeśli dane są dostępne i dobrze opisane, nie musimy „zaczynać od zera” przy każdym nowym projekcie i rodzącym się w głowach naukowców kolejnym pytaniu badawczym. Możemy budować na tym, co już powstało, a nie tracić czas na domyślanie się, co kiedyś było zapisane w pliku bez metadanych.
To jest logika open science w praktyce. Wiedza nie kończy się na publikacji, tylko jest transparentnie oparte na danych, które każdy może znaleźć, zrozumieć i ponownie wykorzystać. W świecie, w którym narzędzia analityczne szybko się zmieniają, to podejście jest szczególnie ważne. Dane zebrane dziś mogą „zyskać drugie życie” za kilka lat, gdy pojawią się nowe metody, lepsze algorytmy, inne pytania i nowe sposoby łączenia źródeł. Repozytorium działa jak most między teraźniejszością a przyszłością badań. Ale to nie wszystko, także chroni dane przed zniknięciem, ale też przygotowuje je do tego, żeby dało się z nich wycisnąć więcej, niż zakładali autorzy w momencie zbierania materiału.
Właśnie dlatego open science wymaga troski i konsekwencji. To nie jest moda ani administracyjny obowiązek, tylko inwestycja w jakość i wiarygodność nauki: w możliwość sprawdzania wniosków, w przejrzystość metod i w sensowną współpracę między instytucjami, nawet z różnych krajów. A także w to, by archeologia – nauka, która często pracuje na nieodwracalnych, znikających kontekstach – nie traciła własnego zaplecza źródłowego.
I tu pojawia się RADOGOST. To odpowiedź polskiej archeologii na rosnące zapotrzebowanie na otwarte, trwałe i intuicyjne repozytoria danych badawczych. Otwiera drogę do tego, by polskie dane nie krążyły wyłącznie lokalnie, ale trafiały szerzej w światowy obieg naukowy: były widoczne, porównywalne i gotowe do wykorzystania w międzynarodowych badaniach, edukacji, popularyzacji i ochronie dziedzictwa.
Co można przechowywać w RADOGOŚCIE?
Repozytorium jest projektowane dla archeologicznych danych cyfrowych. W zależności od kolekcji i potrzeb mogą to być na przykład:
- dokumentacja terenowa (opisy, tabele, metadane),
- zdjęcia i ich opisy,
- dane Geograficznych Systemów Informacji, czyli:
- dane wektorowe – czyli punkty, linie lub obszary o współrzędnych x,y,z oraz z atrybutami je opisującymi;
- dane rastrowe – czyli obrazy złożone z rzędów i kolumn pikseli zawierających informacje o kolorze lub wartości wysokości nad poziomem morza, oraz metadane – czyli dane o danych)
- modele 3D, w tym fotogrametryczne,
- wyniki analiz (pliki wynikowe, wyniki analiz, wykresy, zestawienia, bazy danych, skrypty, słowniki),
- digitalizacje i opracowane zasoby archiwalne (tam, gdzie prawa/licencje na to pozwalają).
Kluczowe jest jedno: same pliki to za mało. Potrzebne są jeszcze opisy (metadane i dokumentacja), które mówią: co to jest, jak powstało, w jakiej skali, jaką metodą i na jakiej licencji można to wykorzystać. W RADOGOŚCIE te opisy są „szyte na miarę” archeologii, bo archeologiczne dane mają swój własny język: przestrzeń, czas i kontekst. Dlatego metadane obejmują perspektywę 4D: nie tylko „gdzie” (czyli współrzędne x, y, z), ale też „kiedy” – informację o chronologii, bez której nawet najlepiej wykonana dokumentacja traci połowę znaczenia.
Zespół pracujący nad RADOGOSTEM sięgnął tu po międzynarodowe rozwiązanie PeriodO. Jest to uporządkowany katalog definicji okresów historycznych i archeologicznych, używany po to, żeby różne zbiory danych dało się ze sobą sensownie łączyć mimo lokalnych różnic w nazewnictwie i granicach czasowych. Następnie rekordy istotne dla polskiej chronologii zostały dopracowane i uzupełnione tak, by podczas wprowadzania danych można było bezpośrednio przypisać je do chronologii i kultur archeologicznych obecnych na ziemiach polskich. W sposób spójny i możliwy do porównywania między projektami.
Równolegle przygotowaliśmy też słowniki, które porządkują to, co w archeologii pojawia się niemal zawsze, tylko bywa opisywane różnymi słowami: typy zabytków nieruchomych i ruchomych oraz metody badawcze, którymi dane zostały pozyskane. To wszystko ułatwia wyszukiwanie i pracę na zbiorach nie tylko w obrębie jednego projektu, ale także wtedy, gdy chcemy zestawiać dane między zespołami, regionami i instytucjami.
Jednocześnie metadane w RADOGOŚCIE nie narzucają jednorodnej formy, sposobu i zakresu ich opisu. Zostawiają dużo przestrzeni na własny komentarz badaczy: na doprecyzowania, niuanse i kontekst, którego nie da się zamknąć w kilku polach formularza. Te informacje nadal są możliwe do odnalezienia, bo repozytorium wspiera wyszukiwanie także w opisach tworzonych przez użytkowników z pomocą dedykowanego chatbota.

ed. J.M.Chyla
Jakie narzędzia oferuje platforma?
Na starcie RADOGOST stawia na rzeczy praktyczne:
- Jedno bezpieczne miejsce na dane z badań: możesz zdeponować pliki, uporządkować je w zbiory, a potem je wyszukiwać, przeglądać i pobierać bez proszenia autora o „ten właściwy folder”.
- DOI dla zbioru danych: czyli trwały identyfikator dla danych. Dzięki temu dane można cytować w artykułach tak jak publikacje.
- Elastyczny opis danych (metadane): repozytorium pozwala dopasować schemat opisu do potrzeb archeologii, zamiast wciskać wszystko w uniwersalny formularz.
- Kontrola dostępu: dane mogą być od razu otwarte, mogą wymagać zgody, albo mogą mieć embargo (czyli publikację po czasie, na przykład po zakończeniu analizy).
- Prywatne linki do dzielenia się danymi: także anonimowe linki „pod recenzję”, kiedy chcesz udostępnić zbiór danych recenzentom artykułu, ale jeszcze nie publikować go publicznie.
- Licencje Creative Commons na poziomie pliku: łatwiej od razu zaznaczyć, co wolno zrobić z danym zasobem (na przykład zdjęciem, tabelą, czy modelem 3D).
- Mapa obok listy zbiorów danych: dane można opisywać geoprzestrzennie i potem wyszukiwać zbiory danych na mapie (bo w archeologii „gdzie” bywa równie ważne jak „co”), również używając filtra chronologicznego.
- Podgląd modeli 3D: żeby użytkownik nie musiał najpierw pobierać dużych plików tylko po to, żeby sprawdzić, co w nich jest.
- OCR i HTR: czyli narzędzia do „czytania” skanów i rękopisów, przydatne na przykład przy archiwaliach i starszej dokumentacji.
- Udogodnienia dostępności (WCAG): repozytorium ma być użyteczne także dla osób i instytucji o różnych potrzebach i kompetencjach cyfrowych.
- Połączenie z narzędziami Pandora: z myślą o wstępnej analizie danych, zanim jeszcze przejdziesz do bardziej zaawansowanych etapów pracy.
Osobną funkcjonalnością jest chatbot, który ma pomagać w poruszaniu się po zasobach: przeszukuje opisowe metadane i dane pełnotekstowe (na przykład notatki, opisy, dane GIS).
RADOGOST ma być też widoczny szerzej dzięki integracji z ARIADNE: to europejski portal/agregator, który gromadzi, łączy i zarządza danymi, zbiera opisy (metadane) zbiorów archeologicznych z różnych repozytoriów, żeby dało się je łatwiej odnaleźć i porównywać w skali ponadregionalnej. W praktyce oznacza „wyjście” polskich zbiorów poza lokalny obieg i większą szansę, że ktoś je znajdzie oraz sensownie wykorzysta.
FAIR: cztery litery, które robią różnicę
Jeśli kiedykolwiek dostałaś plik „wyniki_final.xlsx” bez opisu kolumn i bez daty, to znasz problem. FAIR to próba rozwiązania tego chaosu przez cztery zasady:
- Findable – da się znaleźć (nie tylko przez autora),
- Accessible – da się uzyskać dostęp (z jasnymi zasadami),
- Interoperable – da się połączyć z innymi danymi/narzędziami,
- Reusable – da się ponownie wykorzystać, bo wiadomo jak powstały.
RADOGOST jest projektowany właśnie w tej logice: repozytorium to nie „magazyn plików”, tylko infrastruktura, która ułatwia porządkowanie, standaryzację i ponowne użycie.

ed. J.M.Chyla
Kto za tym stoi i skąd są środki?
RADOGOST jest częścią szerszego przedsięwzięcia DARIAH-HUB finansowanego w ramach Krajowego Planu Odbudowy. DARIAH-HUB rozwija krajowy ekosystem narzędzi i usług dla badań nad dziedzictwem i materiałami archeologicznymi, w tym moduł archeologiczny, szkoleniowy i narzędzia do harmonizacji danych.
RADOGOST to zmiana w myśleniu: od „dane jako prywatne archiwum” do „dane jako wspólny zasób nauki, z którego da się korzystać bez utraty jakości i kontekstu”. Współczesny warsztat badacza to nie tylko łopata i pędzelek, ale też standardy danych, repozytoria i transparentność metod.
Projekt Cyfrowa Infrastruktura Badawcza dla Humanistyki i Nauk o Sztuce DARIAH-PL, którego liderem jest Instytut Podstaw Informatyki PAN realizowany jest w ramach inwestycji A2.4.1 Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększenia Odporności.
Link do repozytorium: radogost.dariah.pl
