Capacocha, podczas której składano w ofierze dzieci i młode kobiety, była jednym z najważniejszych rytuałów w imperium inkaskim. Najnowsze badania toksykologiczne dzieci złożonych w ofierze na szczycie wulkanu Ampato (Peru) wykazały, że w ostatnich miesiącach życia żuły one liście koki i piły ayashuasca. Analizy przeprowadził międzynarodowy zespół kierowany przez Dagmarę Sochę, bioarcheolog z Centrum Badań Andyjskich Uniwersytetu Warszawskiego (CEAC UW), wspólnie z Marzeną Sykuterą z Katedry Medycyny Sądowej Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika oraz Johanem Reinhardem (odkrywcą mumii) i peruwiańskim archeologiem Ruddym Chávezem Pereą.
Paleogenetycy już od ponad trzydziestu lat mieszają w głowach archeologom, ostatnio coraz śmielej ze względu na rosnące możliwości rekonstruowania całych genomów przy użyciu sekwencjonowania nowej generacji. Przełomem było również odkrycie, że kostne struktury ucha wewnętrznego lepiej przechowują dawne DNA niż zębina, dzięki czemu znacznie wzrosło prawdopodobieństwo uzyskania przynajmniej częściowej sekwencji nawet w przypadku silnie zerodowanych szkieletów. Dlatego na naszych oczach zmienia się skala badań paleogenetycznych: kiedyś sukcesem było zsekwencjonowanie genomu kilku lub kilkunastu osobników, obecnie coraz częściej są to setki sekwencji. Umożliwia to udzielenie coraz bardziej precyzyjnych odpowiedzi na pytania o ruchy grup ludzkich w pradziejach.
W piątkowym numerze magazynu Science można przeczytać trzy artykuły, w których ogromny zespół paleogenetyków i archeologów (ponad 200 autorów w zespole kierowanym przez Davida Reicha z Uniwersytetu Harvarda i Rona Pinhasiego z Uniwersytetu Wiedeńskiego) na podstawie 727 nowych i kilkuset wcześniej opublikowanych genomów przedstawicieli wielu kultur archeologicznych z pasa nazwanego „Południowym Łukiem”, sięgającego od północnego Iranu przez Armenię i Anatolię do Bałkanów, odpowiada na szereg istotnych pytań dotyczących historii miejscowych populacji. Ten ogromny materiał będzie pewnie jeszcze wiele razy dyskutowany na naszym blogu, ale zacznijmy dzisiaj od najbardziej spektakularnego odkrycia, czyli odpowiedzi na pytanie, skąd się wzięli Indoeuropejczycy.
Współczesne muzea pełne są zabytków pozbawionych kontekstu odkrycia. Mogą to być znaleziska luźne bądź artefakty pochodzące z badań w czasach, kiedy dokumentację wykopaliskową prowadzono w dość ograniczony sposób. A należy przyznać, że jest ona najważniejszym aspektem pracy archeologa. Gdyż dzięki niej zachowuje się mnóstwo informacji, pozwalających na interpretację odkryć nawet po wielu latach. Przekonali się o tym archeolodzy z Portugalii, którzy przeanalizowali fotografie wykonane w terenie w latach sześćdziesiątych XX wieku podczas eksploracji mezolitycznego stanowiska związanego z konsumpcją mięczaków wodnych. Wyniki tych badań rzuciły światło na zabiegi mumifikacyjne sprzed 8000 lat! Jeżeli opinie naukowców są właściwe, to portugalskie znaleziska to najstarsze mumie na świecie.
Jebel Sahaba jest jednym z najstarszych obecnie znanych cmentarzysk w dolinie Nilu. Datowanie radiowęglowe wskazuje, że pochowani na nim zmarli zamieszkiwali dzisiejsze pogranicze Egiptu i Sudanu w okresie schyłkowego plejstocenu. Już w latach sześćdziesiątych XX wieku brytyjscy archeolodzy zwrócili uwagę na bardzo wysoką frekwencję urazów związanych z przemocą międzyosobniczą pochowanych na cmentarzysku. Uznano, że są one wynikiem najstarszej wojny w dolinie Nilu toczonej przez łowców-zbieraczy o terytorium i zasoby. W jednym z ostatnich numerów czasopisma Scientific Reports ukazały się wyniki badań francuskich naukowców, prezentujących nową interpretację śladów przemocy z cmentarzyska Jebel Sahaba.
Rycina z Injuries and surgical diseases of the head autorstwa Williama MacCormaca Dzięki uprzejmości Medical Heritage Library, Inc. opublikowano na licencji CC BY-NC-SA 2.0, via Wikimedia Commons
Promontory Cave to ważne stanowisko jaskiniowe położone w stanie Utah. Odnaleziono tam wiele dobrze zachowanych zabytków organicznych, a jednym z najliczniejszych artefaktów były skórzane mokasyny. Najnowsze badania pozwoliły na precyzyjne określenie nie tylko gatunku zwierzęcia, ale także płci osobników, z których szczątków wykonano prekolumbijskie obuwie. Badacze sugerują, że wyraźna przewaga skór samic wskazuje na preferowanie tego rodzaju surowca przez przodków ludów Navajo i Apaczów, zamieszkujących Promontory Cave.
Archeologia od dawna nie jest już nauką, która zajmuje się jedynie badaniami nad monumentalnymi budowlami i bogatymi grobowcami. Coraz częściej celem wykopalisk oraz późniejszych analiz jest próba odtworzenia życia codziennego. Dużą uwagę poświęca się kwestii stanu zdrowia w przeszłości, a w szczególności chorobom i tym jak wpłynęły na życie naszych przodków. Rak od lat utrzymuje się w czołówce przyczyn zgonów na świecie. World Health Organization szacuje, że w 2020 roku ponad 19 milionów ludzi zachorowało, a prawie 10 milionów zmarło na raka. Pośród najbardziej znanych czynników ryzyka, które mogą spowodować pojawienie się choroby, są między innymi wiek, alkohol, dieta, słońce oraz czynniki zakaźne, przykładowo wirus brodawczaka ludzkiego (HPV) i Helicobacter pylori.
Pies jak wiadomo jest nie tylko najlepszym przyjacielem człowieka, ale także najprawdopodobnie także pierwszym udomowionym zwierzęciem. Zatem, historia przyjaźni naszych gatunków jest długa. Co więcej, jest szczególnie ważna w przypadku społeczności opierających swój byt na łowiectwie oraz pasterstwie. Ostatnie prace etnografigiczne nad społecznością ludu Sojot z rejonu Sajanu Wschodniego w południowej części Syberii pozwoliły na udokumentowanie bardzo unikatowej relacji człowieka z psem. Badania, których podstawą były dane archeologiczne, pozwoliły na stwierdzenie, jak stare są – opisywane przez badacza z University of Regina w Kanadzie – więzi między naszymi gatunkami oraz jak zmieniały się one na przestrzeni wieków.
Pod koniec lat osiemdziesiątych XX wieku w okolicy Świątyni Quetzalcoatla w Teotihuacán w Meksyku odkryto ponad dwieście szkieletów zinterpretowanych jako osoby złożone w ofierze. Począwszy od roku 2002 w celu uzyskania informacji o pochodzeniu ofiar z Teotihuacán przeprowadzono szereg analiz specjalistycznych, szczególnie analiz izotopów stałych (tlenu oraz strontu). W tym roku na łamach czasopisma Ancient Mesoamerica opublikowano najnowsze wyniki analiz izotopowych. Pozwoliły one na zweryfikowanie dotychczasowych ustaleń. Dodatkowo, zastosowano analizę izotopów stałych węgla, które pozwoliły rozszerzyć naszą wiedzę na temat diety osób złożonych w ofierze przy Świątyni Quetzalcoatla.
Współcześnie dobrze znane są śmiertelne właściwości ołowiu. Pomimo tego, że ołów występuje powszechnie w przyrodzie, to jego stężenie rzadko kiedy w naturalnej postaci może doprowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych. Jednakże w czasach świetności Imperium Rzymskiego ołów miał znacznie szersze zastosowanie niż obecnie i wykorzystywany był powszechnie. Okres dzieciństwa jest momentem w życiu człowieka, w którym jesteśmy najbardziej podatni na absorpcję ołowiu i najbardziej wrażliwi na jego negatywne dla zdrowia efekty. Badacze z Wielkiej Brytanii i Holandii po raz pierwszy pochylili się nad wpływem ołowiu na śmiertelność dzieci w Imperium Rzymskim. Efekty ich badań wskazują interesującą perspektywę badawczą nad stanem zdrowia przeszłych populacji.
Wiosną zeszłego roku media na całym świecie obiegła sensacyjna informacja o odkryciu płodu w mumii kobiety, zdeponowanej w Muzeum Narodowym w Warszawie. Autorzy tego odkrycia z zespołu Warsaw Mummy Project stwierdzili, że w chwili śmierci kobieta była w 26-30 tygodniu ciąży, zatem na początku trzeciego trymestru, a płód nie został wyciągnięty podczas procesu balsamowania – w przeciwieństwie do wnętrzności kobiety, które usunięto przez nacięcie po lewej stronie jamy brzusznej. Zaobserwowali poza tym, że zmumifikowany płód miał połamane kości (nie widać tego na opublikowanych radiogramach) i składał się z dwóch części, co miało być wynikiem pośmiertnego uszkodzenia miednicy kobiety.