Łatwy transport megalitów

Archeologiczny eksperyment pokazał, że przetransportowanie z Walii głazów stojących w Stonehenge raczej nie stanowiło wielkiego problemu.

Stonehenge

Wnętrze Stonehenge. Na pierwszym planie dwa z kilkudziesięciu użytych w kręgu bluestones. Za nimi konstrukcja z dużo większych sarsenów. Fot. Kristian H. Resset

Dzięki badaniom geologicznym wiemy, że kilkadziesiąt bloków ze słynnego kręgu na równinie Salisbury pochodzi z odległych o około 220 km walijskich gór Preseli. Niedawno uczonym udało się nawet zlokalizować prawdopodobne miejsca wydobywania tych głazów (więcej w dostępnym tylko dla subskrybentów artykule Wykopaliska w walijskich kamieniołomach).

Z Walii pochodzą jednak nie ważące po 30-40 ton bloki piaskowca zwane sarsenami, z których budowniczowie kręgu stworzyli najbardziej imponujące konstrukcje i które występują w pobliżu równiny Salisbury, ale mniej więcej dwutonowe głazy zwane bluestones. Mimo niewielkiej wagi ich transport od dawna budził duże wątpliwości. Wielu badaczy uważało, że prehistoryczni ludzie musieli tego dokonać drogą morską, gdyż ciągnięcie ich po lądzie było zbyt trudne. Jeszcze inni sugerowali, że przetransportował je tysiące lat wcześniej lodowiec i ludzie już je zastali na równinie Salisbury.

Archeolodzy z University College London postanowili sprawdzić, ile osób potrzebnych było do ciągnięcia takich bloków i na niedawnym festynie archeologicznym w Londynie przeprowadzili eksperyment z użyciem tonowego bloku. Ułożyli go na drewnianych saniach, które ciągnęli po szlaku z pni brzozy.

– Byliśmy lekko zaskoczeni tym, jak łatwo dało się ciągnąć głaz – powiedział „The Telegraph” prof. Mike Parker-Pearson z UCL. Okazało się bowiem, że wystarczyło zaledwie 10 osób, aby ruszyć ładunek i go ciągnąć. Ta mała grupka była w stanie pokonać w pięć sekund około trzech metrów, co daje około 2 km na godzinę, jeśli założyć, że blok jest ciągnięty przez cały czas.

– Spodziewaliśmy się, że będzie potrzeba co najmniej 15 osób, aby ruszyć kamień – stwierdził doktorant Barney Harris.

Transport głazów wymagał więc mniej wysiłku niż tego oczekiwali badacze. Ich zdaniem do przesuwania dwutonowego bloku wystarczyło najpewniej tylko 20 osób. Eksperyment pokazał także, że nie trzeba było do tego angażować wołów. Zadanie mogli łatwo wykonać ludzie, nie męcząc się z silnymi, ale czasami krnąbrnymi zwierzętami.

Co prawda testy odbyły się na płaskim terenie, ale wzniesienia i różne przeszkody terenowe tylko spowolniłyby transport, a nie uniemożliwiły. Uczeni mają zresztą wiele innych przykładów na skuteczność tej metody. Żyjący we wschodnich Indiach lud Maram Naga wciąż używa jej do transportowania swoich menhirów, a Chińczycy podczas budowy Zakazanego Miasta w Pekinie w XV w. transportowali na saniach nawet bloki mające ponad 100 ton.

W oparcie o uzyskane w trakcie eksperymentu dane badacze będą próbowali oszacować, ile czasu mógł zabrać transport bloków z Walii na równinę Salisbury.

Jeśli dalej wątpicie, że przemieszczanie ciężkich bloków bez współczesnych maszyn może być stosunkowo łatwe, to obejrzyjcie ten niemłody już filmik

Na podstawie The Telegraph.

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 8, średnia ocen: 5,25 na 6)
Loading...