Złota moneta z runami i rzymskim cesarzem

Najstarsza na świecie moneta z runicznym napisem znalazła się w zbiorach Ossolineum. Wybity najpewniej na terenie dzisiejszej Ukrainy złoty numizmat był naśladownictwem rzymskiego aureusa Aleksandra Sewera.

6273

Awers i rewers wyjątkowej imitacji. Runiczny napis znajduje się na awersie z lewej strony. Fot. Andrzej Niedźwiecki, Ossolineum

– Historia z tą monetą to prawdziwa przygoda numizmatyczna. Oglądało ją wielu specjalistów, ale – jakby pod magicznym zaklęciem – nikt nie zauważył, że to runy… – opowiada dr Adam Degler z Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu.

Ossolineum kupiło monetę na 58. Aukcji Warszawskiego Centrum Numizmatycznego w listopadzie 2014 roku. Była tam wystawiona jako indyjskie naśladownictwo rzymskiego aureusa z I wieku n.e., a widoczne litery identyfikowano po prostu jako imitację napisu. W oczy rzucał się otwór przy brzegu monety.

Okazało się jednak, że była to imitacja gocka, wykonana w obrębie kultury czerniachowskiej, najpewniej gdzieś na terenie Ukrainy. W dodatku w trakcie bliższych oględzin Adam Degler nabrał podejrzeń, że jeden z napisów składa się z germańskich runów. Identyfikację napisu, jako wykonanego w alfabecie runicznym, futharku starszym, potwierdziło kilku ekspertów. Co istotne, znaki nie są wyryte na monecie, ale są elementem jej kompozycji umieszczonym przez twórcę już na matrycy, z której wybito numizmat.

Adam Degler ustalił również, że wzorem dla gockiej monety był dość rzadki typ aureusa Aleksandra Sewera bity w 228-231 r. n.e. W ocenie badacza imitacja powstała prawdopodobnie w latach 271-332, co czyni ją najstarszym takim zabytkiem z napisem runicznym. Dotąd prymat dzierżyły skandynawskie brakteaty z V w.

Niestety, nie udało się ustalić pochodzenia monety. Nic jednak nie wskazuje na to, aby była falsyfikatem. Prawdziwość potwierdza już to, że wystawiono ją na aukcji jako indyjską imitację z ceną wywoławczą 2400 zł, podczas gdy sprzedanie jej jako monety z runami przyniosłoby potencjalnemu oszustowi zdecydowanie większy zysk.

Autentyczność zabytku potwierdzają również badania mikroskopowe powierzchni. Obserwacje odpowiadają innym wschodniogermańskim imitacjom rzymskich monet, a w zagłębieniach wciąż były widoczne trudne do usunięcia zabrudzenia.

A_6273_a222

Zbliżenie na napis, który należy czytać od prawej strony. Fot. Andrzej Niedźwiecki, Ossolineum

Oględziny ujawniły także ślady we wnętrzu otworu świadczące, że zabytek długo noszono jako wisior. Przerabianie monet w wisiory poprzez zrobienie w nich otworów było szczególnie popularne wśród Gotów pod koniec III w. n.e. Wydaje się też, że wykonywanie przez nich imitacji monet należy raczej traktować jako produkcję ozdób niż emisję pieniądza.

Moneta waży 6,3 g i ma 22 mm średnicy. Wykonano ją ze stopu, który w 75 proc. składa się ze złota, a w ponad 20 proc. ze srebra.

Przedstawienia oraz część napisów skopiowano z rzymskiego oryginału, choć niezbyt dokładnie i w dodatku w lustrzanym odbiciu. „Stopień zbarbaryzowania nie jest bardzo duży. Barbaryzacja objawia się przede wszystkim w szczegółach wizerunków: kształcie oka, szyi, a zwłaszcza kształcie wstążek wieńca laurowego na awersie; proporcjach postaci Jowisza, błędnym odwzorowaniu wiązki błyskawic, fałd płaszcza i ramienia małego cesarza oraz w legendzie rewersu, w której rozpoznawalna wyraźnie część „IOVI…” ułatwiła identyfikację typu pierwowzoru, natomiast dalsza część znacznie mniej udanie naśladuje znaki alfabetu łacińskiego” – pisze Adam Degler.

Oględziny monety sugerują, że jej produkcja zaczęła się od modelu, który był najwyraźniej wyrzeźbiony w miękkim tworzywie, być może drewnie. Następnie twórca odbił go w glinie, wykonał matryce i w końcu za ich pomocą wybił monetę.

Runiczny napis składa się z ośmiu znaków. Jego początek jest trudny do odcyfrowania w sposób nie budzący wątpliwości. Kłopotów nie sprawia tylko końcówka brzmiąca „stis”. Znaczenie napisu nie jest znane, ale najwyraźniej był on ważny dla osoby noszącej monetę, co sugeruje chociażby sposób zawieszenia numizmatu na szyi. Widoczna na awersie twarz była zwrócona w dół, ale za to napis był widoczny „w linii” (choć trzeba było go czytać od prawej ze względu na efekt lustrzanego odbicia).

„Jej ogromna wartość naukowa polega na tym, że przesuwa ona początki mennictwa germańskiego o dwa wieki wstecz i wiąże je najściślej z Germanami z południowo-wschodniego Barbaricum. Dalsze badania nad monetą i technologią jej wykonania pozwolą zapewne lepiej zrozumieć związki między Skandynawią, a obszarem nadczarnomorskim w III–IV w.” – tłumaczy znaczenie monety dr Degler.

Wyjątkowy numizmat jest jedną z 302 monet opisanych w wydanej właśnie szóstej części „Katalogu starożytnych monet w zbiorach Zakładu Narodowego im. Ossolińskich”. Pierwsza część ukazała się trzydzieści lat temu, a piąta przed dwunastoma laty; całość była opracowana przez kustosz Gabrielę Sukiennik i obejmowała okres Republiki Rzymskiej i Cesarstwa Rzymskiego do panowania Kommodusa.

Najnowsza część katalogu nosi podtytuł „Monety Cesarstwa Rzymskiego. Pertynaks–Aleksander Sewer” i obejmuje lata 193–235 po Chrystusie. Jej autorem jest Adam Degler. Zaprezentowano w nim monety bite w mennicach oficjalnych w Rzymie i w Azji Mniejszej, monety nieoficjalne i naśladowcze, które bito poza tymi mennicami, oraz monety nowożytne w typie seweriańskim.

monety_degler

Szczególnie interesujące są egzemplarze nieoficjalne: hybrydy, czyli monety bite stemplami z różnych czasów; subaeraty, czyli starożytne fałszerstwa wykonywane przez pokrywanie rdzenia miedzianego cienką warstewką srebra; monety ze stopów metali nieszlachetnych, które dzięki zawartości cyny i ołowiu w stopie imitowały gorszej jakości srebro, a wreszcie barbarzyńskie naśladownictwa monet rzymskich.

Po raz pierwszy katalog ukazuje się z kolorowymi ilustracjami. „To ważne szczególnie dla tych Czytelników, którzy nie mają na co dzień do czynienia z monetami antycznymi. Złoto, srebro, mosiądz, miedź, wszelkie odcienie patyny monet ze zbiorów dziewiętnastowiecznych, a także pisane tuszem lwowskie numery inwentarzowe – czarno-białe ilustracje nie mogły dać pełnej wiedzy o wyglądzie eksponatów.”

Adam Degler, East Germanic imitation of an aureus of Severus Alexander with runic legend: the newest acquisition to the collection of ancient coins in the Ossolineum, Wiadomości Numizmatyczne, R. LIX, 2015, z. 1–2 (199–200) Polish Numismatic News IX (2015)

Spodobała ci się ta informacja? Wesprzyj powstawanie serwisu i zostań subskrybentem. Bez pomocy Czytelników Archeowieści znikną. Subskrypcję możesz wykupić np. tutaj

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 21, średnia ocen: 5,52 na 6)
Loading...