O śmierci nieczystej na Śląsku

Wierzenia magiczne i różne nietypowe praktyki związane z grzebaniem zmarłych kojarzą się głównie ze średniowieczem. Prawda jest jednak taka, że tego typu wierzenia stały się bardzo popularne w czasach nowożytnych, a ich kres nastąpił stosunkowo niedawno. Wiele dowodów na to przynoszą badania archeologa Pawła Dumy z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Duma_strona_1

Swoje ustalenia archeolog przedstawił w książce „Śmierć nieczysta na Śląsku. Studia nad obrządkiem pogrzebowym społeczeństwa przedindustrialnego”. Skupił się w niej na analizie wybranych grup osób, którym odmawiano honorowego pogrzebu w ziemi poświęconej lub organizowano go na specjalnych warunkach. Zaliczają się do nich m.in. dzieci nieochrzczone, położnice, samobójcy, skazańcy oraz ci, którzy zmarli wskutek zarazy. Analiza dotyczy również miejsc, znajdujących się poza ziemią poświęconą, gdzie składano ciała wykluczonych.

Studia są uzupełnione wynikami badań archeologicznych ściśle związanych z tematem. Były to głównie prace prowadzone przez autora na dawnych miejscach straceń na Dolnym Śląsku. W ich toku odnaleziono liczne szczątki skazańców oraz pozostałości murowanych szubienic.

Jak przekonuje autor, książka jest próbą odwrócenia wielu utartych schematów interpretacyjnych funkcjonujących w literaturze od lat. Tyczy się to zwłaszcza wybranych znalezisk grobowych, tematyki tzw. „grobów wampirycznych”, czy ogólnie zagadnienia atypowości w traktowaniu ciał osób zaliczanych do niegodnych, źle umarłych, czy nieczystych. Autor koncentruje się na przykładach pochodzących ze źródeł historycznych i stanowisk archeologicznych ze Śląska, lecz wychodzi również poza granice tej krainy. Ramy chronologiczne w niniejszej książce obejmują czas między XV a pocz. XIX w. Niektóre z analizowanych zjawisk zaskakują swoją długotrwałością.

Na Śląsku wykształcił się specyficzny system wierzeń, nierozerwalnie związany ze zmianami, jakie następowały począwszy od XIII w. Oryginalna mieszanka etniczna oraz późniejszy rozwój wypadków historycznych, sprawiły że na bazie słowiańskich przekonań, z bardzo dużym udziałem wierzeń germańskich i niemieckich przyniesionych przez napływających na te tereny osadników (hospites), wyodrębniły się wyobrażenia i zwyczaje, które silne zaznaczyły się także w obrządku pogrzebowym. Widoczne jest to wyraźnie w zakresie analizowanym w pracy.

Niewątpliwie najdłużej zabiegi wykluczenia stosowane były wobec samobójców. W okresie przedindustrialnym samobójstwo traktowano jako morderstwo, przyrównując samobójców do przestępców a ich przypadki analizowały sądy.

Począwszy od XVI w. stosowanie takich zabiegów uzależnione było po części od dokładnej przyczyny zgonu. Przypadki śmierci samobójczej prowadziły w skrajnych przypadkach do różnego rodzaju napięć społecznych i protestów w momencie, kiedy stanowisko władz i wyrok sądu odbiegało od poglądów wyrażanych przez społeczeństwo. Lektura relacji z epoki przyniosła odpowiedzi na pytanie, gdzie składano ciała samobójców i jakimi kryteriami przy tym obrzędzie się kierowano. Często relacje te zawierały szczegóły, które znacznie wzbogaciły omawianą problematykę.

Fundamenty szubienicy w Jeleniej Górze. W środku byłej cembrowiny badacze natrafili na liczne ludzkie szczątki, przeważnie mocno rozdrobnione. Fot. Paweł Duma

Tendencje w wyborze miejsca na grób zmieniały się wraz z tymi obserwowanymi na Zachodzie. Ciała samobójców składano najczęściej na miejscu straceń, zakopywano w miejscu, w którym znaleziono zwłoki lub w wybranych przypadkach chowano ich w nocy na cmentarzu, lecz w miejscu odosobnionym (najczęściej w rogu). Jak się okazuje, na Śląsku silny był zwyczaj nakazujący wynoszenie zwłok samobójcy w określony sposób oraz strach przed dotykaniem trupa samobójcy. Wierzono bowiem, że piętno infamii może się przenosić poprzez dotyk, a przestrzeń, gdzie nastąpiła śmierć, jest skażona.

W relacjach pojawiają się również przypadki pośmiertnego karania samobójców. Był to prawdopodobnie zabieg uniemożliwiający powrót do świata żywych.

Początkowo władze świeckie trzymały się restrykcyjnej polityki wobec chowania ciał samobójców, ale od końca XVII w. stopniowo ją łagodziły. Nie zawsze te zmiany akceptowała ludność mocno przywiązana do tradycji. Na omówione postawy nakładały się także różnice wyznaniowe. Zauważalny stał się wpływ ewangelików, także w sposobie traktowania ciał osób niegodnych i częstszej możliwości pochówków w ziemi poświęconej. W trudnych ekonomicznie czasach obserwowany był nawrót różnego rodzaju wierzeń i praktyk o charakterze zabobonnym.

Autor dużo miejsca poświęcił też omówieniu najnowszych wyniki badań archeologicznych prowadzonych na miejscach straceń. Analizie poddał zarówno pozostałości murowanych szubienic jak również groby odnalezionych skazańców. We wszystkich pochówkach zwłoki złożono bardzo płytko ‒ nieraz nawet wbrew ówczesnym zaleceniom. Jamy na zwłoki były „ciasne” i płytkie.

Kamienna Góra 2

Pozostałości szubienicy w Kamiennej Górze. Fot. Paweł Duma

Tak jak w przypadku ciał osób podejrzewanych o pośmiertną aktywność, tak również tutaj zdarzało się, że zwłoki złożono twarzą do dołu. Przykład takiego podwójnego grobu odnaleziono w Lubomierzu. Postępowanie takie symbolizowało hańbę jaka należała się przestępcy, lecz również stanowiło środek apotropeiczny przeciw możliwej aktywności pośmiertnej trupa przestępcy.

Wszystkie prezentowane elementy, zarówno relikty murowanych szubienic, zabytki ruchome, czy groby, świadczyły również o intensywności wykorzystywania dawnego miejsca straceń jak i przeznaczeniu funkcjonalnym poszczególnych jego części. W trakcie badań odnajdywano również liczne szczątki zwierzęce. Ponieważ często miejsce takie było jednocześnie rakarnią a kat miał monopol na usuwanie martwych zwierząt z miast i okolicznych wsi.

W trakcie prowadzonych kwerend uwidoczniły się ślady dawnych wierzeń magicznych, które towarzyszyły zarówno dzieciom nieochrzczonym jak i przestępcom czy samobójcom. Analiza dokumentów o magicznych właściwościach przedmiotów i części ciał skazańców wykazała, że wbrew powszechnym poglądom, to w okresie nowożytnym nastąpiła intensyfikacja podobnych wierzeń. Potwierdzeniem ich obecności na terenie Śląska ‒ prócz źródeł historycznych i etnograficznych ‒ są również wyniki prac wykopaliskowych wspartych analizą antropologiczną.

Nierozerwalnie z omawianą tematyką wiąże się fenomen określany mianem „wiary w żywego trupa”, której skutkiem były ‒ liczne na Śląsku i obszarach sąsiednich ‒ pośmiertne egzekucje ciał. Temat ten obrósł wieloma fałszywymi poglądami, które zrewidowano w pracy. Okazuje się, że pośmiertne egzekucje zmarłych miały przywrócić zaburzony przez nich porządek.

Większość z analizowanych zjawisk i form traktowania niegodnych zmarłych zanika wraz z nadejściem zmian oświeceniowych. Poprzez ograniczenie kary śmierci i zanik publicznych egzekucji w pierwszej połowie XIX w. zniknęły miejsca straceń z szubienicami, a wraz z nimi „fałszywe cmentarze” (zwyczajowe miejsca niepoświęcone, gdzie chowano osoby niegodne chrześcijańskiego pochówku) i wierzenia magiczne związane zarówno z miejscem odbywania egzekucji, jak i samym przestępcą.

Część z tych zabobonów zmarła śmiercią naturalną, ponieważ nie było już sposobów aby uzyskać dla celów magicznych pożądane składniki, jak fragmenty ciał wiszących na szubienicy. Część przeżywała się praktycznie do początków XX w., zmieniając swoją formę.

Na skutek tych samych zmian przestano również źle traktować samobójców. Już od XVII w., nieraz wcześniej, spotykamy się z wydzielonymi miejscami przy murze, gdzie składano dzieci nieochrzczone, które dzieliły kwatery z ciałami osób niegodnych. Wiek XIX stanowi wyraźną cezurę wszelkich zmian. Po okresie rewolucji przemysłowej i gwałtownych zmianach w egzystencji ludzi, rzadko kiedy natrafiamy na świadectwa podobnych praktyk pogrzebowych.

Praca jest w całości dostępna na stronie Instytutu Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego i w serwisie Academia. W przypadku zainteresowania egzemplarzem drukowanym można pisać do biblioteki Instytutu Archeologii.