Badania geofizyczne ujawniają ślady dawnego hutnictwa w Lasach Starachowickich

Liczne pozostałości kompleksu hutniczego z okresu wpływów rzymskich znaleziono w okolicach polany Wykus na południowy-zachód od Starachowic. Dotychczasowe ustalenia pozwalają przypuszczać, że może być to kompletny zespół hutniczy, gdzie w nienaruszonym stanie zachowały się relikty pełnego cyklu produkcyjnego – od pozyskania i przygotowania surowców wsadowych, poprzez właściwy wytop, na wstępnej obróbce kowalskiej kończąc.

WYKORZYSTANIE METOD NIEINWAZYJNYCH W BADANIACH PRADZIEJOWEGO HUTNICTWA ŻELAZA W GÓRACH ŚWIĘTOKRZYSKICH

Dr hab. Szymon Orzechowski
(Instytut Historii, Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach)

Relikty dawnego hutnictwa, jak żaden inny typ stanowiska archeologicznego, narażone są na intencjonalne niszczenie. Żużel dymarski, powstający w trakcie wytopu jako produkt odpadkowy, nie tylko utrudnia orkę, powodując niszczenie narzędzi rolniczych, ale często wręcz uniemożliwia uprawę roli, co powoduje jego systematyczne rugowanie z pól. Nienaruszone obiekty tego typu należą do rzadkości i spotkać je można już tylko w lasach lub na nieużytkach.

mapka mała

Ryc. 1. Lokalizacja stanowiska

Takie właśnie stanowisko odkryto niedawno w niedostępnych rejonach Lasów Starachowickich, w pobliżu znanej z działań partyzanckich z II wojny światowej polany „Wykus”. Ten wyjątkowy obiekt znajduje się na NW peryferii największego w Barbarium regionu hutniczego, działającego w tzw. okresie wpływów rzymskich (I-IV w. po Chr.) w rejonie Gór Świętokrzyskich. Przyjmuje się, że pracowało w nim blisko 600 000 pieców dymarskich, które wyprodukowały łącznie ok. 12 000 t żelaza ( por. K. Bielenin 1992; S. Orzechowski 2013).

Wstępne badania wykopaliskowe przeprowadzone w tym rejonie w 2010 i 2014 r. ujawniły obecność niezwykle interesującego zespołu warsztatów produkcyjnych związanych z wytopem żelaza, datowanych na I-II w. po Chr. W trakcie dwóch sezonów badawczych odkryto doskonale zachowane relikty 50 ziemnych pieców dymarskich typu kotlinkowego oraz zagłębiony mielerz służący do produkcji węgla drzewnego. Wokół stanowiska zarejestrowano ponadto bliżej nieokreślone ślady działalności górniczej w postaci niewielkich dołów.

Ryc. 2

Fot. 2. Prace wykopaliskowe w 2014 r. S. Orzechowski

Dzięki środkom finansowym w ramach grantu przyznanego przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego i dofinansowanego przez Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Kielcach pt. Nieinwazyjne rozpoznanie kompleksu hutniczego z okresu wpływów rzymskich na stanowisku Wykus 1”, przeprowadzono w bieżącym roku badania geofizyczne i powierzchniowe na terenie całego badanego kompleksu. Ich celem było precyzyjne określenie zasięgu stanowiska oraz wskazanie miejsc o największym potencjale poznawczym. Było to tym bardziej istotne, że interesujący nas obszar miał być poddany zabiegom tzw. cięć technicznych i rekultywacji terenu. Ze względu na niedostępność tego obszaru – pokrytego w wielu miejscach zwartym lasem o charakterze puszczańskim, prace prowadzone były w wyjątkowo trudnych warunkach.

Przeprowadzono rozpoznanie geofizyczne obszaru o powierzchni ok. 2 ha za pomocą gradiometru magnetycznego, oraz wykonano pomiary podatności magnetycznej gleby i profilowania georadarowe kilku domniemanych warpi. Metody magnetyczne idealnie sprawdzają się w przypadku poszukiwań obiektów produkcyjnych, stref przemysłowych i gleb wzbogaconych metalami ciężkimi i związkami żelaza.

Ryc. 3

Fot. 3. Badania geofizyczne przy użyciu gradiometru. S. Orzechowski

Zarejestrowano ponad 20 miejsc o wysokiej dynamice magnetycznej, które najprawdopodobniej wskazują lokalizację poszczególnych warsztatów–piecowisk dymarskich, grupujących łącznie nawet kilkaset pieców do wytopu żelaza. Wielkość tych zespołów jest bardzo zróżnicowana i zajmują one powierzchnię od 0,5 ara do 2,5 ara. Wokół nich znajdował się cały szereg innych obiektów o mniejszej dynamice wskaźników potwierdzających istnienie infrastruktury pomocniczej związanej z prowadzeniem pełnego cyklu technologicznego produkcji żelaza. Niemal wszystkim towarzyszą strefy zwiększonej podatności magnetycznej gleby, co świadczy o dużej aktywności metalurgicznej na tym terenie.

Odrębny problem stanowiły występujące tutaj bardzo licznie niewielkie zagłębienia o średnicy od 100 do nawet 350 cm i nie przekraczające z reguły 50 cm głębokości. Występują w grupach od kilku do kilkunastu, rzadziej pojedynczo. W promieniu ok. 1 km od stanowiska zarejestrowano ponad 670 tego typu dołów. Nie wiadomo jaki był ich związek z prowadzoną tutaj działalnością metalurgiczną, ale jest bardzo prawdopodobne, że powstały w trakcie poszukiwań i eksploatacji rud żelaza, Zastanawiać musi jednak brak w ich obrębie jakichkolwiek śladów rudy. Nie posiadają również charakterystycznych dla tego typu działalności ziemnych nasypów wokół nich, co świadczy o niewielkiej głębokości tych struktur. Ustalenia te potwierdziły przeprowadzone w 2010 r. badania jednej z domniemany warpi. O niewielkiej głębokości szybów świadczą również wykonane ostatnio profilowania georadarowe, które wykazały brak zmian charakteru gruntu w obrębie tych dołów.

Ryc. 4.

Fot. 4. Plan anomalii magnetycznych zarejestrowanych na stanowisku. Opracował P. Wroniecki

Czym zatem mogły być te zagłębienia i jaką mogły pełnić funkcję? Wydaje się, że mogą być śladem prac poszukiwawczych prowadzonych w tym rejonie w XVIII i na początku XIX w. Zachowana notatka inżyniera Stanisława Okraszewskiego o stanie rządowych fabryk żelaza w dobrach samsonowskich, suchedniowskich i siewierskich z 1793 r. wskazuje, że poszukujący rudy chłopi nie mieli odpowiedniej wiedzy na temat tych złóż i większość prac miała charakter poszukiwawczy (por. Z. Guldon, J. Kaczor 1994, s. 146). Dopiero po znalezieniu pokładu rozpoczynano właściwą eksploatację.

Takie miejsca występują np. w rejonie tzw. Ostrych Górek, w odległości ok. 1 km na NE od stanowiska. Tam doły są wyraźnie większe i głębsze, a co najważniejsze otaczają je nasypy ziemne w którym można znaleźć drobne grudki rudy.

Pewna część płytszych zagłębień tworząca dosyć regularne układy na planie koła – z nieznacznym wyniesieniem pośrodku, mogła być również związana z produkcją węglarską i powstała w trakcie pobierania ziemi służącej do wykonania tzw. opony mielerza. Obiekty tego typu należy wiązać z okresem wczesnonowożytnym i nowożytnym. Pradziejowe mielerze były znacznie mniejsze i zazwyczaj częściowo wkopane w podłoże, co potwierdza odkryta tutaj podczas badań wykopaliskowych w 2014 r. jama mielerzowa (ob.2/2014).

Ryc. 5

Fot. 5. Domniemana warpia powstała w trakcie poszukiwań złóż rudy. S. Orzechowski

Przeprowadzone badania geofizyczne należy traktować jako obiecujący wstęp do prowadzenia systematycznych eksploracji wykopaliskowych tego wyjątkowego kompleksu produkcyjnego. Na podstawie wykreślonych anomalii magnetycznych i stref zwiększonej pobudliwości magnetycznej gleby, będzie można opracować precyzyjny program badań obejmujący różne strefy działalności warsztatów produkcyjnych z tego okresu. Odizolowanie tego zespołu od strefy osadniczej pozwala przypuszczać, że może być to kompletny zespół hutniczy, gdzie w nienaruszonym stanie zachowały się relikty pełnego cyklu produkcyjnego – od pozyskania i przygotowania surowców wsadowych, poprzez właściwy wytop, na wstępnej obróbce kowalskiej kończąc. Wobec wielu problemów interpretacyjnych z jakimi borykają się badacze starożytnego hutnictwa w Polsce znaczenie tego stanowiska dla postępu badań archeometalurgicznych jest więc nie do przecenienia.

Literatura:
Bielenin K., Starożytne górnictwo i hutnictwo żelaza w Górach Świętokrzyskich, Kielce 1992.
Guldon Z., Kaczor J., Górnictwo i hutnictwo w Staropolskim Okręgu Przemysłowym w drugiej połowie XVIII w, Kielce 1994.
Orzechowski S., Region żelaza. Centra hutnicze kultury przeworskiej, Kielce 2013.

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 13, średnia ocen: 4,92 na 6)
Loading...