Prof. Samsonowicz o siedzącym okrakiem Długoszu

Był nie tylko ojcem polskiej historiografii, ale także geografem, duchownym, aktywnym dyplomatą i wychowawcą synów królewskich. Siedział niejako okrakiem między różnymi dyscyplinami i między dwiema epokami – średniowieczem i renesansem – mówił o Janie Długoszu historyk prof. Henryk Samsonowicz podczas XIX Festiwalu Nauki w Warszawie.

Jan_Długosz

Jan Długosz na litografii Antoniego Gramatyki z 1878 r.

Słynny kronikarz, autor „Roczników, czyli kronik Królestwa Polskiego”, urodził się dokładnie 600 lat temu. Z tej okazji Sejm RP ogłosił rok 2015 rokiem Długosza; z tegoż powodu znany mediewista prof. Samsonowicz przybliżył postać wybitnego dziejopisa w wykładzie wygłoszonym podczas warszawskiego Festiwalu Nauki. Historyk zwrócił uwagę, że Długosz żył w czasach, gdy państwo polsko-litewskie pod berłem Jagiellonów osiągnęło silną pozycję w Europie.

Świadczy o tym – jak wspomniał prof. Samsonowicz – istniejący do dziś fresk w kościele św. Jana w Strasburgu przedstawiający pochód Europy do Krzyża. Wśród trzynastu zbrojnych rycerzy symbolizujących Stary Kontynent znalazła się już Polonia, jako jeździec, który ogląda się za siebie spoglądając na kroczących za nimi dwóch piechurów – Litwę i Orient (symbol Kościoła wschodniego).

Do umocnienia pozycji Polski przyczyniła się unia z Litwą i zwycięstwo nad Krzyżakami pod Grunwaldem. Ojciec Długosza zasłużył się w tej wielkiej bitwie, a sam przyszły kronikarz urodził się pięć lat po niej.

Ze źródeł historycznych wiadomo, że Jan Długosz zaczął studia na krakowskim uniwersytecie, ale – co jakby wstydliwie wspominają przychylni mu biografowie – nauki nie ukończył. Przerwał bowiem studia po trzech latach, wstępując na dwór biskupa krakowskiego Zbigniewa Oleśnickiego. Szybko został jego sekretarzem, a potem kanonikiem krakowskim, co umożliwiło mu dalszą karierę.

To właśnie z namowy biskupa Oleśnickiego, który pozostał mentorem politycznym młodego duchownego, Długosz pisał od 1455 roku przez ćwierć wieku swoje dzieło życia „Roczniki”. Obejmują one podzielone na 12 ksiąg dzieje Polski od czasów najdawniejszych do 1480. Autor poprzedza je bardzo szczegółowym opisem sieci rzek, ukształtowania powierzchni oraz miast Polski, Litwy i Rusi.

– Był nie tylko historykiem, ale także geografem. Szczegółowość opisów gór, rzek, szlaków komunikacyjnych pozwalają przypuszczać, że nie tylko opierał się na dostępnych wówczas dokumentach, ale też sam jeździł i oglądał wiele regionów Polski i Litwy na własne oczy – zauważył prof. Samsonowicz.

Według badacza, jako kronikarz Długosz krytycznie podchodził do przekazów historycznych swoich poprzedników, zwłaszcza Galla Anonima i Wincentego Kadłubka. Wiadomo też, że nauczył się czytać cyrylicę i czerpał ze źródeł ruskich oraz wykorzystał dzieła Włocha Filipa Kallimacha. Wszystko po to, by jak najpełniej opowiedzieć i zrozumieć dzieje swojego kraju.

Czy bliżsi mu byli średniowieczni kronikarze, lubiący fantazjować, czy też współcześni historycy, odrzucający wszelkie niesprawdzone przekazy? – Nie był do końca ani jednym ani drugim. Można powiedzieć, że siedział okrakiem między dwiema epokami. Z jednej strony poszukiwał prawdy historycznej, z drugiej to właśnie on – o czym się dziś rzadko pamięta – stworzył mit o tym, że Polacy pochodzą od legendarnego ludu Sarmatów zachodnich (odróżnianych przez niego od Sarmatów azjatyckich) – zaznaczył prof. Samsonowicz.

Współcześni badacze spierają się o to, czy Długosz pisząc „Roczniki” potrafił zachować polityczną bezstronność. Niektórzy historycy zarzucali kronikarzowi, że w imię swoich poglądów świadomie przeinaczał lub przemilczał niektóre wydarzenia w dziejach Polski.

Nie ulega wątpliwości, że Długosz miał swoje sympatie polityczne: był zwolennikiem koncepcji kardynała Oleśnickiego i podobnie jak on sprzeciwiał się np. tolerancji wobec husytów. Przez wiele lat historyk miał napięte stosunki z królem Kazimierzem Jagiellończykiem, o czym sam wspomina w kronice.

Potem jednak jego relacje kronikarza z władcą ociepliły się tak bardzo, że ten powierzył Długoszowi wychowanie swoich synów. Król Kazimierz wysłał też historyka, jako dyplomatę z misją na Węgry i do Czech, aby z ramienia władcy prowadził tam negocjacje mające zapewnić sukcesję Jagiellonom. Jak to otrzymanie roli nadwornego nauczyciela wpływa na treść „Kroniki”?

– Wiele wskazuje na to, że Długosz był historykiem samodzielnie myślącym, często krytycznym wobec dynastii Jagiellonów. Pisząc np. o Władysławie Jagielle ceni go za jego męstwo wojenne, ale jednocześnie nazywa go człowiekiem zabobonnym, który w gruncie rzeczy pozostał poganinem mimo chrztu – zaznaczył prof. Samsonowicz.

Historyk, geograf, dyplomata, nauczyciel, duchowny, wreszcie fundator kościołów i klasztorów – wielość wcieleń i profesji czyni z Długosza postać iście renesansową. – Przyglądając się jego biografii, dziwimy się ciągle – jak on znajdował czas na to wszystko? – pytał retorycznie prof. Samsonowicz.

Tekst pochodzi z serwisu Nauka w Polsce.

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 5, średnia ocen: 5,00 na 6)
Loading...