Sekrety królewskiej łazienki

Pawilon kompleksu pałacowego w Jabłonnie. Okna pomieszczenia wychodzą na park, na pomalowanych morską barwą ścianach płaskorzeźby amorków. To pokój kąpielowy, gdzie ostatni król Polski, przy pomocy służby pielęgnował ciało zmęczone i zakurzone po podróży. Niedawno pod warstwami farb badacze z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie odkryli jego oryginalne oblicze.

Jabłonna

Pałac w Jabłonnie. Fot. Maciej Szczepańczyk, Creative Commons

Dekoracja łazienki Stanisława Augusta Poniatowskiego to ewenement i gratka dla konserwatorów zabytków.

Historia Jabłonny, gdzie mieści się centrum konferencyjne Polskiej Akademii Nauk, ma dużo białych kart. Plamy wypełniają m.in. badacze z zespołu prof. Wiesława Procyka z Katedry Konserwacji i Restauracji Rzeźby i Elementów Architektury Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. 19 i 20 września w ramach Festiwalu Nauki popularyzowali oni badania i prace rewitalizacyjne prowadzone w jednym z pomieszczeń kompleksu pałacowego, wykorzystywanego przez króla do kąpieli.

– Mało kto wie, nawet rajcowie z Jabłonny, którzy nam pomagają i kibicują, że w tym pokoju miał swoją łazienkę nasz ostatni król Stanisław August Poniatowski. A przyjeżdżał tu do swojego brata Michała Poniatowskiego, który będąc biskupem płockim stworzył tę rezydencję w 1774–75 roku i zorganizował tu ośrodek kultury – powiedział PAP prof. Wiesław Procyk.

Pokój znajduje się w budynku – pawilonie przeznaczonym niegdyś tylko do dyspozycji króla, który mógł po przyjeździe z Warszawy odpocząć przed różnymi kulturalnymi spotkaniami i biesiadami. W części hotelowej stacjonował zdrożony dwór królewski, a w pałacu w Jabłonnie zamieszkiwał brat króla.

– Dekoracja pokoju wiązała się z obrzędem pielęgnowania ciała, czyli z kąpielą. Razem ze studentami, którzy odbywali tu praktyki zauważyliśmy, że pod warstwami przemalowań znajdują się zręby, relikty pierwotnej kolorystyki ścian. Pobraliśmy próby i przystąpiliśmy do odkrywania dawnych barw. Kolorystyka wiąże się z kąpielą, jest to kolor wody morskiej. Zachowała się nawet specyficzna faktura, sposób nałożenia. Nie jest to równo wymalowana warstwa, ale dwie powłoki kolorystyczne: głęboka ciepła zieleń, na którą potem metodą laserunku nakładano błękit – opowiadał prof. Procyk.

Jak wyjaśnił, metoda laserunku to półprzezroczysty sposób nakładania warstw, które poprzez przezierność budują potem spójny kolor. Technika ta rozpowszechniła się w wieku XVII, korzystali z niej malarze niderlandzcy, szczególnie przedstawiając martwe natury, portrety. Rozwijał ją m.in. Rembrandt. W tym wypadku użyto jej w sposób specyficzny – do dekoracji naściennej.

– Ściany ozdobione są znakomitą sztukaterią zespołu Dominika Merliniego, królewskiego architekta pierwszej ligi. Płaskorzeźby przedstawiają putta, czyli anioły o ciałach dzieci, które personifikują różne postaci. My odsłoniliśmy ich rzeczywisty wizerunek, bo były mocno przemalowane i trudno było dostrzec szczegóły. Po bliższym przyjrzeniu się widać znakomity warsztat rzeźbiarski. Płaskorzeźba jest modelowana konturem. Tak, jak w rysunku mamy linię, w rzeźbie stosuje się ryt, grawerunek, rodzaj reliefu rzeźbiarskiego, który modeluje postaci – tłumaczył uczony.

Prof. Procyk podkreślił, że ta dekoracja jest ewenementem. Przestrzeni, gdzie pielęgnowano ciało – pokoi kąpielowych, czy łazienek w oryginalnym wystroju, zachowało się bardzo mało.

– Dla nas jest to sensacja naukowa, sensacja artystyczna, był tu wojewódzki konserwator zabytków zachwycony, że udało nam się to odkryć. Te materiały są jeszcze nie publikowane, niebawem ukażą się informacje temat naszych prac – zapowiada szef zespołu.

Miejsca z omawianą dekoracją okalają płytki ceramiczne – z XVIII w. Niestety wiele z nich jest zniszczonych, m.in. przez elektryków. Jest to ceramika holenderska z Delft – mekki artystów renesansu, baroku. Stamtąd sprowadzono owe flizy do Jabłonny.

– Wszystko razem tworzy piękną harmonię barw. Dosyć chłodne flizy konweniują z malaturą wody morskiej. Ciepłym akcentem są resztki zachowanej miejscami bardzo ciepłej ochry włoskiej. Pokrywa ona profile sztukatorskie, czyli krawędzie ścian i narożniki. Relikty barwy zostały odkryte przez studentów i będą zrekonstruowane. Kiedy zwilżymy powierzchnię, barwa się wysyca i pokazuje się przepiękny kolor, który dopełnia kolorystykę wnętrza. Profile dekoracji sztukatorskiej będą polichromowane. Jest to bardzo żmudna praca, trwa już dwa sezony, ale za rok dekoracja malarska będzie odrestaurowana na drodze retuszu i pokażemy łazienkę w pełnej krasie – obiecuje prof. Procyk.

Prezentacja Wydziału Konserwacji obejmowała również pokaz prac konserwatorskich przy figurach z Łuku Triumfalnego zbudowanego w parku w Jabłonnie. Łuk triumfalny wzniesiony został ku czci księcia Józefa Poniatowskiego i zbudowany według projektu Henryka Marconiego.

Łuk w Jabłonnej

Łuk triumfalny w Jabłonnej. Fot. Maciej Szczepańczyk, Creative Commons

Stanisław – różnie oceniany przez historię za bliskie związki z carycą Katarzyną II i niezdolność do ochrony Polski przed rozbiorami – był stryjem Józefa. Bratanek króla był inspiracją dla bojowników o wolność. Obronił utworzone przez Napoleona Księstwo Warszawskie, które – później jako Królestwo Polskie – pozostało ostoją polskiej państwowości w Europie.

Łuk zdobią postaci męskie i żeńskie, m.in. bogowie greccy: Atena i Mars. Uczeni nie wiedzą, kto je wyrzeźbił. Ale poznają, że wykonane są z wapienia pińczowskiego (z Pińczowa niedaleko Kielc).

– Konserwator dzieł sztuki to artysta: plastyk, rzeźbiarz, malarz – wykształcony w danej specjalizacji, który współpracując z naukowcami ratuje zabytki czasami bezpowrotnie ginące. Wykorzystuje własną wiedzę i wiedzę specjalistów innych dziedzin, by w możliwie najlepszy sposób prowadzić prace związane z rewitalizacją, czyli odrodzeniem zabytków – zdefiniował rozmówca PAP.

Dodał, że wiele dworów polskich doznało śmierci technicznej i zawaliło się. To niechlubne karty w naszej historii – skutek trudnych uwarunkowań politycznych.

– Warto przychodzić na piknik naukowy, tego typu inicjatywy pokazują młodzieży piękno, o którym często zapominamy albo przechodzimy obok niego obojętnie, bo interesują nas inne rzeczy. A przecież ono przetrwało stulecia, różne kataklizmy wojenne. To taki przyczółek, gdzie można zasiać ziarenko, które może potem zakiełkuje zainteresowaniem, a może szacunkiem dla reliktów przeszłości. W ten sposób uczymy tego, że wyrośliśmy dzięki temu, co stworzyli nasi pradziadowie. To, co nas otacza, ma ogromny wpływ na to, co teraz robimy, jest nierozerwalnie z nami związane. Myślę, że mamy szansę i pasję, by to miejsce ocalić je od zapomnienia – podsumował prof. Procyk.

Prace konserwatorskie w dawnej królewskiej łazience w Jabłonnie rozpoczęły się w 2014 r. w marcu, w ramach współpracy ASP i PAN. Finansowanie polega na zwrocie kosztów. Wkład ASP to praca naukowo-badawcza placówki i laboratorium oraz prowadzenie dokumentacji. Na zakupione przez studentów ASP środki do konserwacji płaci w ramach zwrotu kosztów PAN. Jest to korzystne dla obu stron, studenci ASP mają możliwości pracy na oryginałach, na Wydziale Konserwacji ASP powstają prace magisterskie, a budynki PAN odzyskują dawną świetność.

Tekst pochodzi z serwisu Nauka w Polsce.

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 7, średnia ocen: 5,86 na 6)
Loading...