Fragment dawnego „kalkulatora” i krzyżacka moneta – pierwsze niespodzianki z poznańskiego rynku

Setki zabytków odkryli archeolodzy podczas trwających już od miesiąca wykopalisk na Starym Rynku w Poznaniu.

liczman

XVI-wieczny liczman norymberski. Fot. K. Zisopulu-Bleja/Muzeum Archeologiczne w Poznaniu

Zespół Muzeum Archeologicznego w Poznaniu, którym kieruje Kateriny Zisopulu-Bleja, dotarł już do mierzwy, czyli pokrywającej kilka wieków temu rynek mieszanki zbitej gliny z piaskiem i z rozłożonymi szczątkami organicznymi (zwierzęcymi odchodami, słomą, ścinkami drewna).

Jak dotąd badacze odkryli blisko 350 zabytków wydzielonych – czyli takich, które przykuwają szczególną uwagę archeologów. Zbiór znalezisk uzupełniają setki fragmentów naczyń ceramicznych, cegieł, dachówek itp.

– Dopiero w ostatnich dniach znajdujemy pojedyncze zabytki wykonane z surowców organicznych – przykładowo fragmenty skórzanego obuwia. W wyższych warstwach po prostu nie zachowałyby się – tutaj panuje wysoka wilgotność, która konserwuje tego typu przedmioty. Liczymy, że poniżej znajdziemy również fragmenty dawnych konstrukcji z drewna. Jest na to duża szansa – opowiada Kateriny Zisopulu-Bleja.

Wśród najciekawszych znalezisk jest 90 monet. Najstarsza to srebrny szeląg z XV wieku wybity przez państwo krzyżackie na polecenie wielkiego mistrza Paula von Russdorffa. Zdaniem numizmatyka z poznańskiego muzeum, Zbigniewa Bartkowiaka, jest to rzadkie znalezisko w stolicy Wielkopolski. Dotąd uważano, że miasto nie znajdowało się w strefie, w której posługiwano się tymi monetami.

Szelag krzyzacki

Szeląg krzyżacki. Fot. K. Zisopulu-Bleja/Muzeum Archeologiczne w Poznaniu

Kolejny ciekawy zabytek to metalowy tłok pieczętny (być może XVI-wieczny), czyli przedmiot za pomocą którego rzemieślnicy oznaczali wytwarzane przez siebie produkty lub plombowali opakowania.

Za największą dotychczasową sensację badacze uznali jednak liczman norymberski z XVI w., a więc fragment dawnego odpowiednika kalkulatora. Jest to żeton z brązu, który kładziono na planszy i przekładano kalkulując. Dzięki temu kupcy nadążali z rachunkami.

Niezaburzona warstwa sprzed około 500 lat, do której dotarli archeolodzy nosi liczne ślady spalenizny. Zapewne jest to świadectwo jednego z wielkich pożarów, które niegdyś trawiły miasto. Szczególnie tragiczny w skutkach pożar miał miejsce w XVI wieku, ale na dokładne datowanie warstw spalenizny trzeba jeszcze trochę poczekać.

Pierwsza faza badań, związanych z rewitalizacją przestrzeni rynku i przebudową jego nawierzchni, potrwa do października. Pierwsze wykopy archeolodzy ulokowali tuż przed Ratuszem, a łączny obszar prowadzonych w tym roku wykopalisk wyniesie ponad ponad 230 metrów kwadratowych.

Na podstawie informacji Muzeum Archeologicznego w Poznaniu.

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 12, średnia ocen: 5,42 na 6)
Loading...