Wreszcie udało się uzyskać DNA Człowieka z Kennewick

Wedle nieoficjalnych informacji, budzący wielkie kontrowersje Człowiek z Kennewick, czyli szkielet Paleoamerykanina sprzed ponad 9000 lat, ma DNA typowe dla rdzennych Amerykanów.

Latem 1996 r. dwóch mężczyzn oglądających wyścigi łodzi motorowych w mieście Kennewick (stan Waszyngton) zauważyło w rzece Kolumbia ludzką czaszkę. Tak doszło do odkrycia, które trafiło na łamy gazet na całym świecie i wywołało spory ferment w środowisku naukowym.

Czaszka miała bowiem mocno odmienną budowę niż u współczesnych rdzennych Amerykanów. Archeolog James Chatters, który przeprowadził jej pierwsze badania oraz znalazł kolejne kości Człowieka z Kennewick, uznał, że ma ona cechy charakterystyczne dla mieszkańców Europy. Było to wielkim zaskoczeniem, gdyż datowania wykazały, że szkielet ma około 9600-9300 lat. To właśnie ta sensacyjna informacja trafiła do mediów na całym świecie i do teraz wiele osób powołuje się na nią.

Tymczasem późniejsze badania antropologiczne przeprowadzone z uwzględnieniem liczniejszych próbek z całego świata i nowocześniejszych metod porównawczych wskazały na duże podobieństwo nie do Europejczyków, ale do Ajnów (rdzenni mieszkańcy Wysp Japońskich, Sachalina i Wysp Kurylskich) i Polinezyjczyków. Nie było to już taką sensacją, jak pierwsza interpretacja, ale wciąż było dla naukowców sporą zagadką, gdyż współcześni rdzenni Amerykanie (Indianie) bardzo przypominają ludzi z Chin, Korei i Japonii. Tymczasem pierwsi Amerykanie (Paleoamerykanie), tacy jak Człowiek z Kennewick, mają dłuższe i węższe czaszki niż rdzenni Amerykanie, a także mniejsze i krótsze twarze, czym bardziej przypominają mieszkańców Afryki, Australii i południowego Pacyfiku.

Te różnice w budowie czaszek doprowadziły do spekulacji, że Paleoamerykanie i przodkowie rdzennych Amerykanów pochodzili z różnych miejsc albo przybyli z Azji do Nowego Świata w różnym czasie.

Wyjaśnienie sprawy było jednak bardzo trudne, choćby dlatego że nietknięte szkielety Paleoamerykanów sprzed ponad 10 tys. lat były wielką rzadkością. W dodatku podjęte w latach 90. XX w. próby uzyskania DNA ze szczątków Człowieka z Kennewick skończyły się fiaskiem.

W ostatnich latach możliwości genetyków znacząco się jednak zwiększyły i doszło wreszcie do przełomu w sprawie Człowieka z Kennewick. Na razie jednak informacje o nim nie są w pełni oficjalne. O odczytaniu DNA najsłynniejszego Paleoamerykanina dowiedział się dziennik „The Seattle Times”. Dzięki przepisom zapewniającym dostęp do rządowych dokumentów (Freedom of Information Act), gazeta dotarła do e-maila, który geochemik Thomas Stafford wysłał do Korpusu Inżynieryjnego Armii Stanów Zjednoczonych. Jest to agencja federalna odpowiedzialna za obsługę inżynieryjną i budowlaną armii USA oraz innych instytucji federalnych, która jest obecnie w posiadaniu szczątków Człowieka z Kennewick, gdyż znaleziono je na zarządzanym przez nią gruncie.

E-mail pochodzi z kwietnia 2013 r. Stafford informuje w nim, że zespół duńskiego genetyka Eske Willersleva, którego jest członkiem, zdołał uzyskać DNA Człowieka z Kennewick. Dodał, że z pierwszych danych wynika, że jest to typowy genom rdzennego Amerykanina i nie ma żadnych śladów jakiegoś nietypowego pochodzenia.

„The Seattle Times” poprosił Stafforda i Willersleva o potwierdzenie tej informacji i szczegóły, ale ci odpowiedzieli, że przed dopiero przygotowywaną oficjalną publikacją w magazynie naukowym, nie będą udzielali żadnych informacji (to normalna praktyka w świecie nauki). Stafford dodał jedynie, że wstępna ocena może ulec pewnym zmianom w toku dalszych analiz. Jednak w opinii badaczy nie związanych z projektem radykalna zmiana interpretacji jest raczej niemożliwa.

Jeszcze rok temu takie wyniki badań genetycznych Człowieka z Kennewick byłyby naprawdę wielką sensacją. Obecnie jednak większość naukowców zajmujących się tą tematyką spodziewała się jego pokrewieństwa z rdzennymi Amerykanami.

Człowiek z Kennewick nie jest bowiem pierwszym Paleoamerykaninem, którego DNA udało się odczytać. Zaprezentowane blisko rok temu badania genetyczne kości zmarłego 12,6 tys. lat temu kilkunastomiesięcznego dziecka z Wilsall w zachodniej Montanie, pokazały, że jego najbliższymi współczesnymi krewniakami są współcześni rdzenni Amerykanie.

Jeszcze bardziej przekonujące okazały się opublikowane w maju ubiegłego roku analizy genetyczne nastoletniej dziewczyny sprzed 13-12 tys. lat, której szkielet odkryto w zalanej wodą jaskini na Jukatanie (Meksyk). Jej czaszka miała takie same nietypowe dla rdzennych Amerykanów cechy jak u Człowieka z Kennewick, ale w jej genach badacze zidentyfikowali mitochondrialną haplogrupę D1, którą mają wyłącznie Indianie. Powstała one bowiem już po oddzieleniu się przodków rdzennych Amerykanów od Azjatów.

Skąd więc te różnice w budowie czaszek Paleoamerykanów i rdzennych Amerykanów? Uczeni podejrzewają, że odpowiadają za nie po prostu zmiany ewolucyjne, które zaszły wśród mieszkańców Ameryki.

Wyniki badań genetycznych oznaczają, że rację mieli współcześni Indianie domagając się już w latach 90. wydania im szczątków Człowieka z Kennewick jako ich przodka. Wieloletnia sądowa batalia zakończyła się orzeczeniem, że kości są tak stare, że nie da się wykazać pokrewieństwa. Wkrótce jednak miejscowe ludy będą miały wsparcie w postaci naukowej publikacji danych genetycznych i zapewne wznowią starania o szczątki swego przodka.

Spodobała ci się ta informacja? Wesprzyj powstawanie serwisu i zostań subskrybentem. Bez pomocy Czytelników Archeowieści znikną. Subskrypcję możesz wykupić np. tutaj

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 17, średnia ocen: 5,35 na 6)
Loading...