Szkielet, wiadro i czarka – kolejne znaleziska w Weklicach

Skandynawskie wiadro z drewna cisowego, szklaną rzymską czarkę i kolejne pochówki znaleźli archeolodzy na cmentarzysku w Weklicach – poinformował zastępca kierownika badań, Grzegorz Czopowicz.

Weklice

Odkopywanie wiadra. Fot Magdalena Natuniewicz-Sekuła

Dziewięć obiektów z młodszego okresu wpływów rzymskich (około 220 – 310 r. n.e.) odkryli pracujący w Weklicach (na południowym skraju Wysoczyzny Elbląskiej; woj. warmińsko-mazurskie) archeolodzy z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN pod kierownictwem dr Magdaleny Natuniewicz-Sekuły. Znaleziska te pochodzą z sezonu, który trwał od końca lipca do końca sierpnia.

Za najważniejszy badacze uznają pochówek szkieletowy. Na podstawie antropologicznych analiz żuchwy i kości długich oceniają, że szkielet należy do mężczyzny zmarłego w wieku 25-30 lat. – Na kości prawej ręki zachowały się nieznaczne deformacje sugerujące chorobę – mówi Czopowicz.

Na wysokości klatki piersiowej widać pozostałość ingerencji – ślady wkopu. Archeolodzy nie są jednak w stanie ustalić, czy powstał on z przyczyn rabunkowych, czy obrzędowych. – W kulturze wielbarskiej zdarzają się wkopy, które prawdopodobnie nie miały na celu kradzieży, tylko wyjęcie jednych elementów czy dołożenie kolejnych kości – tłumaczy Czopowicz. Badacze nie wykluczają jednak rabunku, gdyż kości są przemieszane i posiadają zielone przebarwienia, świadczące o tym, że dawniej mogły być przy nich złożone przedmioty ze stopów miedzi.

Nie mniej niż szkielet archeologów zainteresowało znalezione ponad nim drewniane wiadro z dobrze zachowanym kabłąkiem i trzema taśmami z brązu, utrzymującymi drewniane klepki. Górna taśma i uchwyt zdobią wybijane, powtarzające się motywy.

Jak zaznacza zastępca kierownika badań, podobne wiadra znajdowano wcześniej na terenie Skandynawii i wysp bałtyckich, natomiast w pozostałych częściach Europy takie obiekty należą do rzadkości. Wyjątek stanowią Weklice, gdzie oprócz najnowszego znaleziska – dwa lata temu odkryto drugie, podobne.

Naczynie wykonano z cisu, więc prawdopodobnie nigdy nie pełniło funkcji użytkowych. Ten rodzaj drewna znany jest bowiem od dawna z właściwości trujących i można podejrzewać, że częste picie wody trzymanej w takim wiadrze nikomu nie wyszłoby na zdrowie. – Cisowe wiadro na pewno nie służyło do użytku codziennego, nabierania wody czy przechowywania produktów do jedzenia – zauważa Grzegorz Czopowicz. Trudno jednak wytłumaczyć dokładnie, do czego mogło służyć. Archeolodzy sugerują, że kontekst jego użycia mógł mieć związek z lokalnymi zwyczajami i obrzędowością. Mogło wręcz stanowić wyznacznik wysokiego statusu społecznego.

Obok wiadra znaleziono czarkę z cienkiego szkła, bez skaz i pęcherzyków powietrza – zabytek importowany z terenów Cesarstwa Rzymskiego, a dokładnie – z warsztatów w prowincjach nadreńskich. Poniżej nóg znaleziono też kościany grzebień produkcji lokalnej, służący mężczyznom do wyczesywania z włosów wszy.

Oba przedmioty – pochodzące ze Skandynawii wiadro i rzymska czarka, sąsiadujące w jednym pochówku, są kolejnym dowodem na krzyżowanie się dwóch kierunków kulturowego przepływu w okresie, w jakim wykorzystywano weklicką nekropolę. Cmentarzysko to służyło (w okresie wpływów rzymskich, od końca I. do początków IV. w. n.e.) ludności tzw. kultury wielbarskiej, kojarzonej przez archeologów z obecnością na ziemiach polskich germańskiego plemienia Gotów i Gepidów. Ich pobyt potwierdzają źródła pisane, zwłaszcza dzieło Getica (pióra kronikarza łacińskiego Jordanesa), pochodzące z VI w. n.e.

Archeolodzy są zgodni, że cmentarzysko w Weklicach to jedna z ciekawszych i bogatszych znanych nekropolii środkowoeuropejskiego Barbaricum (jak Rzymianie określali tereny poza zwartymi granicami cesarstwa). Leży ono w punkcie skrzyżowania głównych szlaków handlowych starożytnej Europy. Pierwszy z nich, lądowy (znany jako „szlak bursztynowy”), prowadził z południa. Drugi – wodny – wiódł od zachodnich prowincji Cesarstwa Rzymskiego do Wysp Duńskich i wzdłuż wybrzeża Morza Bałtyckiego. Istnienie tych szlaków potwierdzają odkrywane w Weklicach, pochodzące z różnych stron ówczesnego świata przedmioty, świadczące o szerokich powiązaniach miejscowej ludności zarówno z Cesarstwem Rzymskim, jak i z Skandynawią.

– Z czasem, w końcu II wieku, szlak bursztynowy w klasycznym ujęciu lądowym zanika. Importy rzymskie napływały wówczas na nasze tereny znad Morza Czarnego albo przez wyspy skandynawskie, tzw. szlakiem morskim, prowadzonym od ujścia Renu. To nałożenie szlaków daje bardzo ciekawe zabytki – podkreśla Grzegorz Czopowicz.

Na stanowisku w Weklicach znaleziono dotąd m.in. ponad pół tysiąca pochówków, którym towarzyszą ozdoby i przedmioty codziennego użytku wykonane z metali i gliny (np. naczynia), paciorki z terenów Imperium Romanum i ozdoby bursztynowe, wykonywane przez miejscowych rzemieślników.

Tekst pochodzi z serwisu Nauka w Polsce.

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 11, średnia ocen: 6,00 na 6)
Loading...