250 nieznanych stanowisk wokół Poznania, czyli dlaczego Archeologiczne Zdjęcie Polski musi być lepszej jakości

Terenowe metody wykrywania stanowisk archeologicznych i ich archiwizacji oraz zarządzania są dalekie od ideału. To wnioski archeologów z Instytutu Prahistorii UAM w Poznaniu, którzy podsumowali projekt „Nieinwazyjne wspomaganie AZP okolic Poznania”.

„W czasie trwania projektu na obszarze prawie 150 km kw. położonym w okolicy Poznania znaleźliśmy ponad 250 nieznanych wcześniej stanowisk archeologicznych. Ta liczba zaskoczyła nas tym bardziej, że teren ten wcześniej objęty był programem AZP – Archeologiczne Zdjęcie Polski” – wyjaśniają archeolodzy.

Realizowany od 1978 roku program AZP prowadzony był na terenie całej Polski z wielkim rozmachem. Jego zasadniczym celem była identyfikacja i lokalizacja wszystkich stanowisk archeologicznych na terenie całego kraju. W praktyce archeolodzy przemierzali pieszo setki kilometrów pól uprawnych w poszukiwaniu zalegających na powierzchni zabytków, najczęściej fragmentów ceramiki. Na tej podstawie określano zasięg, potencjał poznawczy i charakter stanowiska archeologicznego.

Poznańscy badacze nie tylko wykonali na wcześniej zewidencjonowanym obszarze drugie badanie powierzchniowe typu AZP. Zastosowali także inne metody – prospekcję lotniczą i metodę magnetyczną.

„Nie wszystkie stanowiska archeologiczne znane z pierwszego przejścia w ramach AZP manifestują się dziś na powierzchni. Co ciekawe, często zamiast nich odkryliśmy wiele wcześniej nieznanych” – zaznaczają.

Naukowcy starali się zintegrować różne metody badawcze. Nie zawsze jedna metoda pozwala na pozyskanie wystarczającego zbioru informacji. Dopiero powiązanie w bazie danych GIS wszystkich wyników umożliwiało dogłębne poznanie tych miejsc.

Kluczowe w projekcie poznańskich naukowców są wnioski konserwatorskie formułowane pod kątem przydatności różnych metod. Tradycyjnie w Polsce podstawą ochrony i zarządzania dziedzictwem archeologicznym są informacje pozyskane dzięki programowi AZP. Od wielu już lat pojawiają się głosy, że AZP nie jest narzędziem precyzyjnym. Badania wykazały, że zarówno wiedza o stanowiskach, jak i zasoby bazy danych są zmienne, dynamiczne i zależą od wielu czynników. Sytuacja zastana w trakcie jednorazowych badań typu AZP jest z reguły niejednoznaczna. Przy kolejnym badaniu może ulec nawet znaczącej modyfikacji. Nie można poprzestawać na jednorazowym rozpoznaniu – nie wiemy jeszcze wielu rzeczy o stanowiskach, a one ze względu na procesy zachodzące w środowisku podlegają stałym zmianom, zasadniczo w kierunku destrukcji – zaznaczają archeolodzy. Czy duża liczba zabytków na powierzchni wskazuje na to, że stanowisko jest bogate, czy też zostało zniszczone, a wszystkie zabytki zostały wyorane i znajdują się na powierzchni? Zastosowanie innych metod terenowych może, zdaniem naukowców, pomóc w doprecyzowaniu takiej oceny.

Zdaniem realizatorów projektu, inne metody prospekcyjne – poza badaniami powierzchniowymi typu AZP – są w dalszym ciągu traktowane z dużą rezerwą, nie tylko przez służby konserwatorskie. Bazy danych zasobów dziedzictwa archeologicznego nie są przygotowane do wprowadzania informacji pozyskiwanych przy pomocy zdjęć lotniczych, skanowania laserowego czy aplikacji metod geofizycznych.

Badania wykazały też, że nowe budownictwo i rozwój aglomeracji powoduje olbrzymie niebezpieczeństwo dla dziedzictwa archeologicznego. Zniszczeniu ulega, bądź jest nim poważnie zagrożone, wiele ważnych stanowisk. Archeolodzy odnotowali na całym badanym obszarze wchłanianie stanowisk archeologicznych przez osiedla deweloperskie. Jednak, ich zdaniem, większym problemem są nowo stawiane domy jednorodzinne. W pierwszym przypadku przed rozpoczęciem inwestycji do pracy często przystępują archeolodzy prowadzący nadzór. Natomiast w kwestii domów jednorodzinnych każda z działek traktowana jest jednostkowo. Często w jednym przypadku dochodzi do prowadzenia nadzoru, w innym nie. W ten sposób nie jest znany pełen obraz.

Postępującym problemem na badanym obszarze jest również osuszanie gruntu następujące na skutek melioracji pól – to kolejny wniosek archeologów zaangażowanych w projekt. Dla zabytków organicznych brak stałego poziomu wilgoci jest zabójczy. Równie niebezpieczna jest dla zabytków głęboka orka. Paradoksem jest, że to właśnie orka poprzez niszczenie śladów z przeszłości pozwala w konsekwencji na ich odkrywanie. Z drugiej strony takie obszary jak np. lasy lub łąki umożliwiają identyfikację mniejszej liczby stanowisk, co powoduje mniejszą uwagę w aspekcie ochrony. Wiele stanowisk może być doskonale zachowanych i w konsekwencji nierozpoznanych, a zatem nie znajdują się w ewidencji i nie podlegają ochronie. Takie błędne koło może w pewnym stopniu być przerwane dzięki zastosowaniu nowych technologii w badaniach terenowych – twierdzą realizatorzy projektu.

„Apelujemy, aby wdrożyć i upowszechnić nowe systemowe, zestandaryzowane rozwiązania dotyczące zarządzania dziedzictwem archeologicznym w całym kraju. Ich fundament powinny stanowić przestrzenne bazy danych otwarte na wprowadzanie, przechowywanie rozmaitych typów informacji pozyskiwanych przy pomocy różnych metod – nie tylko AZP. Chcemy podkreślić, że nasze wnioski dotyczą nie tylko badanego przez nas obszaru – można je bowiem rozciągnąć na pozostałe województwa, gdzie problemy urzędów konserwatorskich są podobne” – podsumowują archeolodzy.

Projekt finansowany jest ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Realizował go zespół badawczy Instytutu Prahistorii UAM w Poznaniu w składzie: Włodzimierz Rączkowski, Andrzej Michałowski, Katarzyna Pyżewicz i Lidia Żuk. Szczegółowe informacje i podsumowanie prac dostępne na: http://azp.archeo.edu.pl/

Tekst pochodzi z serwisu Nauka w Polsce

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 9, średnia ocen: 5,44 na 6)
Loading...
Tags: