Archeolodzy znaleźli w Stargardzie pochówki zamiast kaplicy

Celem wakacyjnych badań archeologów w Stargardzie (woj. zachodniopomorskie) było znalezienie kaplicy św. Jakuba. Zamiast tego archeolodzy odkryli 75 pochówków sprzed kilkuset lat i kilkadziesiąt tysięcy przemieszanych kości pochodzących z cmentarza naruszonego w wyniku ciągłego użytkowania obszaru.

Czaszka ze Stargardu

Czaszka z odpiłowanym sklepieniem. Fot. MAH w Stargardzie

– Nadal trwają analizy wielkiej ilości kości. Jednak w wyniku dotychczasowych badań pozyskaliśmy mnóstwo interesujących informacji na temat życia ówczesnych – wyjaśnia Marcin Majewski, adiunkt w Katedrze Archeologii Uniwersytetu Szczecińskiego i dyrektor Muzeum w Stargardzie.

Cmentarz nie był celem archeologów. Badacze próbowali odkryć relikty kaplicy św. Jakuba wzniesionej w XV wieku. Konstrukcja legła w gruzach w czasie wojny trzydziestoletniej. Co ciekawe, do dziś nie zachowała się żadna informacje na temat jej formy architektonicznej. To zupełna zagadka dla naukowców.

Archeolodzy objęli obszarem poszukiwań wyspę drogową u zbiegu ulic Światopełka, Gdańskiej i Marii Skłodowskiej-Curie. Domniemane pozostałości budowli zarejestrowano w czasie prospekcji georadarowej. Na jej podstawie wytyczono wykop archeologiczny. Ku zaskoczeniu archeologów, zamiast fundamentów kaplicy, w ziemi zaczęły ukazywać się kości. Pięciotygodniowe wykopaliska przeprowadzone w sierpniu nie wystarczyły na dotarcie do pozostałości architektonicznych, znajdujących się zapewne niżej. Pozwoliły natomiast zbadać nowożytny cmentarz z 1. poł. XVIII wieku, który funkcjonował najpierw wokół, a następnie również w miejscu poszukiwanej budowli.

– Pozyskaliśmy znaczną liczbę informacji o zdrowiu, długości życia i zwyczajach mieszkańców Stargardu, którzy przed wiekami spoczęli na tym skrawku poświęconej ziemi – dodaje Majewski.

Jednym z najciekawszych przypadków jest czaszka należąca do nałogowego palacza. Wieloletnie palenie tytoniu w jednorodnej fajce glinianej doprowadziło do specyficznego wytarcia zębów i pozostawienia otworu w zgryzie o średnicy odpowiadającej używanym fajkom.

– „Nie wiemy, czy w wyniku nagminnego palenia, czy z innych nieznanych powodów stan jego uzębienia był, delikatnie rzecz ujmując, fatalny. Cierpiał na silną paradontozę oraz inne choroby przyzębia. Przez jakiś czas przed śmiercią, jeśli nadal palił zmienił swoje nawyki. Obniżenie zębodołów oraz odsłonięcie szyjek zębowych nie pozwalało na utrzymanie fajki w „wypracowanym” przez lata otworze – opowiada Majewski.

Uwagę badaczy przykuła również czaszka z odpiłowanym sklepieniem. Należała do mężczyzny zmarłego w wieku 35-55 lat. Naukowcy nie wiedzą, co było powodem takiego zabiegu. – Faktem jest, że cięcie wykonano dość niestarannie. Ślady po pile zachowane w wielu miejscach poniżej cięcia właściwego pozwalają sądzić, że nie wykonywała go osoba o pewnej ręce – uważa Majewski.

Wśród zabytków, które szczególnie zainteresowały archeologów znalazł się fragment czarno szkliwionego, renesansowego kafla piecowego. W zachowanym narożniku płytki widoczna jest stopa, miara z podziałką i ława. – Dzięki temu, iż twórcy matryc korzystali chętnie z ówczesnych wzorców graficznych jesteśmy w stanie zrekonstruować całe przedstawienie. Formierz przy wykonywaniu modelu korzystał zapewne z grafiki Georga Pencza powstałej w po 1541 r., ukazującej jedną z Siedmiu Sztuk Wyzwolonych – Arytmetykę – zauważa archeolog.

Badania archeologiczno-architektoniczne na miejscu dawnej kaplicy św. Jakuba prowadzone są wspólnie przez Katedrę Archeologii Instytutu Historii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Szczecińskiego i Muzeum Archeologiczno-Historyczne w Stargardzie. W przyszłym roku planowana jest ich kontynuacja.

Tekst pochodzi z serwisu Nauka w Polsce.

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 4, średnia ocen: 6,00 na 6)
Loading...