Wielkie wymieranie trwa na naszych oczach

W poniedziałek światło dzienne ujrzały dwa przerażające raporty, które pokazują jak szybko nasz gatunek unicestwia życie na tej planecie.

Afrykański słoń leśny

Samica afrykańskiego słonia leśnego z potomkiem, park narodowy Nouabalé-Ndoki w Kongo. Fot. Thomas Breuer, Creative Commons

To nie jest materiał pasujący do tematyki Archeowieści, które poświęcone są przeszłości, ale gdy szukając nowych doniesień natrafiłem na dwa opublikowane w poniedziałek raporty dotyczące mającej właśnie miejsce zagłady powszechnie znanych zwierząt, to uznałem, że muszę o tym napisać. Tym bardziej, że najpewniej nasze „opiniotwórcze” media nie zajmą się tym tematem z takim zapałem, z jakim relacjonowały potknięcie się pewnej amerykańskiej aktorki podczas oskarowej gali. A prawda jest okrutna. Wielkie wymieranie to nie tylko pojęcie opisujące wydarzenia sprzed milionów lat. Wielkie wymieranie właśnie trwa, a jego przyczyną jest ludzka chciwość.

Pierwszy raport jest dziełem bardzo licznej międzynarodowej grupy badaczy i dotyczy afrykańskich słoni leśnych (żyją one głównie w lasach Kotliny Konga i są mniejszymi krewniakami słoni afrykańskich z sawann). Naukowcy przeprowadzili największy w dziejach „spis powszechny” tych zwierząt. Jego wyniki są zatrważające. Okazuje się, że w latach 2002-2011 ich liczebność spadła aż o 62 proc. W dodatku zasięg geograficzny afrykańskich słoni leśnych zmalał o 30 proc.

Z badań wynika, że żyje już tylko około 100 tys. tych zwierząt, podczas gdy jeszcze 20 lat temu ich liczbę szacowano na pół miliona. Największym skupiskiem afrykańskich słoni leśnych jest Gabon. To spore zaskoczenie, gdyż dotąd sądzono, że najwięcej osobników żyje w Demokratycznej Republice Kongo. Okazuje się, że wieloletnia wojna domowa, która toczyła się w tym kraju, odcisnęła swoje piętno również na słoniach.

Jednak to nie wojna jest głównym powodem zagłady. Badacze wymieniają w tym kontekście rosnącą liczbę ludności na terenach zamieszkanych przez słonie, rozwój infrastruktury, ale przede wszystkim nielegalne polowania, którym sprzyja to, że słabe rządy afrykańskich państw nie potrafią egzekwować obowiązującego prawa. Kłusownicy zabijają tysiące zwierząt, by zaspokajać międzynarodowy popyt na kość słoniową (jako największego odbiorcę badacze wskazują Chiny). Dlatego należy również walczyć z grupami przemytników i nielegalnych handlarzy oraz próbować ograniczać popyt na kość słoniową.

Co gorsza podobne badania przeprowadzone dwa lata temu na sawannach Afryki Zachodniej wykazały, że żyje tam już tylko około 7000 słoni afrykańskich, a więc największych ssaków lądowych na Ziemi. Dzisiaj jest ich z pewnością jeszcze mniej, ponieważ tylko w jednym parku narodowym w Kamerunie dobrze uzbrojeni kłusownicy zabili kilkaset tych zwierząt w pierwszych miesiącach 2012 r.

Orangutan

Orangutan w Bukit Lawang na Sumatrze (Indonezja), gdzie znajduje się największe sanktuarium tych zwierząt

Równie tragiczny jest los naszych najbliższych żyjących krewniaków. Program Środowiskowy Organizacji Narodów Zjednoczonych opublikował wczoraj raport poświęcony nielegalnemu handlowi szympansami, gorylami i orangutanami. To pierwsze opracowanie poświęcone temu problemowi. Autorzy raportu analizowali informacje o nielegalnym handlu, raporty dotyczące przechwyconych przemycanych małp, informacje z ośrodków opiekujących się małpami i przywracających je do naturalnego środowiska.

Z uzyskanych informacji wynika, że zorganizowane grupy przestępcze uprowadzają z lasów Afryki i Azji około 3000 wielkich małp rocznie. Łącznie od 2005 r. bandyci pojmali co najmniej 22,2 tys. zwierząt. Ofiar jest jednak dużo więcej. Na jedną uprowadzoną małpę przypada bowiem co najmniej kilku jej pobratymców zabitych podczas polowania bądź podczas transportu.

Porywanie małp z ich naturalnego środowiska nie jest oczywiście niczym nowym, gdyż trwa już od stuleci. Jednak skala zjawiska ujawniona w raporcie jest dla specjalistów przerażająca.

Również w tym wypadku za wszystko odpowiada międzynarodowy popyt. O napędzanie nielegalnego handlu małpami autorzy raportu oskarżają przemysł rozrywkowy, działające nielegalnie ogrody zoologiczne oraz bogaczy marzących o egzotycznym domowym pupilku. Małpy mają przyciągać ludzi do parków rozrywki, cyrków, są atrakcjami turystycznymi na śródziemnomorskich plażach, a w Azji uczestniczą w walkach bokserskich.

Nielegalny handel małpami to źródło sporych zysków dla zorganizowanej przestępczości. Orangutany, które najczęściej padają ofiarą tych praktyk, kosztują po około tysiąc dolarów, ale już na przykład za przemyconego goryla pewne malajskie zoo zapłaciło w 2002 r. 400 tys. dolarów.

Jeden z autorów raportu, Doug Cress z Great Apes Survival Partnership, powiedział agencji AFP, że na skutek tych polowań wielkie małpy mogą wkrótce zniknąć.

Maisels F, Strindberg S, Blake S, Wittemyer G, Hart J, et al. (2013) Devastating Decline of Forest Elephants in Central Africa. PLoS ONE 8(3): e59469. doi:10.1371/journal.pone.0059469

Illegal Trade Robs Wild of Almost 3,000 Great Apes Annually, Threatening Populations, UNEP

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 18, średnia ocen: 5,44 na 6)
Loading...