Nowe ustalenia Polaków dotyczące kontaktów dawnych chrześcijan znad Nilu

Polskie wykopaliska w kościołach w Banganarti, między III a IV kataraktą na Nilu w Sudanie, rzucają nowe światło na temat kontaktów Europy z doliną środkowego Nilu w okresie średniowiecza.

Misja Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej UW prowadzi badania w Banganarti, wsi na prawym brzegu Nilu, w połowie drogi między III a IV kataraktą, już od 12 lat.

– Odnaleźliśmy tam m.in. najważniejsze centrum pielgrzymkowe Makurii, chrześcijańskiego królestwa nad środkowym Nilem, które opierało się zakusom muzułmańskiego Egiptu i zislamizowanych plemion arabskich aż do połowy XIV wieku – wyjaśnia kierownik badań, dr Bogdan Żurawski z Instytutu Kultur Śródziemnomorskich i Orientalnych PAN.

Naukowcy zastanawiali się przez lata, co przyczyniło się do tak intensywnego ruchu pielgrzymkowego do Banganarti. Pielgrzymi przybywali bowiem do Banganarti już od początku VIII wieku, kiedy po wschodniej stronie tzw. kościoła dolnego wzniesiono dwa okazałe grobowce. Pomiędzy nimi wybudowano kaplicę kultu wspominkowego. Grobowce stały się celem pielgrzymek, a przestrzeń wokół nich miejscem świętym.

W drugiej połowie XI wieku nieznany z imienia władca makurycki w miejscu dolnego kościoła wzniósł budowlę nie mającą analogii wśród kościołów doliny Nilu, a także wschodu i zachodu. Sanktuarium poświęcone zostało archaniołowi Rafałowi. W XII wieku odwiedzali je również muzułmanie, o czym świadczą odkryte przez archeologów graffito i rysunek ślepego wędrowca imieniem Ali. Relikwie, które przyciągały tłumy, wystawione były na widok publiczny na murowanym postumencie stojącym w geometrycznym i kultowym centrum budowli.

– Siedem kaplic usytuowanych wzdłuż ściany wschodniej Rafaelionu wyposażono w ołtarze i ozdobiono malowidłami przedstawiającymi władców w towarzystwie apostołów, pod opieką archanioła Rafała – opisuje naukowiec.

W dwóch przypadkach – wewnątrz kaplic – malowidła zachowały się tak dobrze, że widać regalia, m.in. berła w kształcie kolumny zwieńczonej kapitelem, na którym stoi krzyż, a przed nim tronuje Chrystus oraz złote relikwiarze, przypominające kapliczki.

– Na malowidłach relikwiarze wręcza królom archanioł Rafał, ale w rzeczywistości musieli je otrzymać od chrześcijańskich władców wschodu lub zachodu. Relikwie oraz insygnia koronne w tamtych czasach były bowiem typowymi podarunkami dyplomatycznymi. Najlepszym przykładem jest kopia włóczni św. Maurycego ofiarowana Chrobremu przez cesarza Ottona III – kontynuuje archeolog.

– Wiele wskazuje na to, iż prezentowane we wnętrzu Rafaelionu regalia i relikwiarze mogły być prezentami od władców europejskich – przekonuje dr Żurawski. – Historia Rafaelionu w Banganarti splata się bowiem z historią wypraw krzyżowych. Sanktuarium zbudowane zostało tuż przed I krucjatą, a zniszczone zostało około roku 1365, w którym król Cypru i Jerozolimy Piotr I złupił Aleksandrię.

Badacz dodaje, że na podstawie źródeł literackich wiadomo, że Europa interesowała się chrześcijańskimi państwami na obrzeżach świata islamu. Zbieżność wielu wydarzeń może więc nie być przypadkowa.

Europejczycy z pewnością w tym czasie docierali nad środkowy Nil. Apogeum tych kontaktów przypadło na okres tzw. niewoli awiniońskiej papieży, szczególnie na czasy pontyfikatu Jana XXII. Na dworze papieskim panował wówczas język oksytański, zwany też prowansalskim (spokrewniony z katalońskim). Polscy archeolodzy natknęli się na ścianie Rafaelionu na inskrypcję wykonaną w tym języku w poł. XIV wieku. Podpisał się niejaki Benesec (Benedykt). Inskrypcja jest krótka. Tomasz Płóciennik z Zakładu Papirologii Instytutu Archeologii UW tłumaczy ją na polski w następujący sposób: „Kiedy Benedykt przybył do Rafała”.

– Jest to najdalej na południe odnaleziona dotąd średniowieczna inskrypcja ścienna w alfabecie łacińskim. Dowodzi zainteresowań Europy Makurią, chrześcijańskim królestwem na „końcu świata” – dodaje archeolog.

Tekst pochodzi z serwisu Nauka w Polsce

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 3, średnia ocen: 5,67 na 6)
Loading...