Dokopali się do starożytnego portu

Wrak rzymskiego statku i dziesiątki tysięcy mniejszych zabytków znaleźli francuscy archeolodzy podczas prac związanych z budową podziemnego garażu.

Pięknie zachowany fragment statku sprzed co najmniej 1700 lat. Fot. Rémi Bénali, Inrap

Budowlańcy w położonym na południu Francji Antibes muszą liczyć się z takimi niespodziankami. Miasto – wówczas zwane Antipolis – założyli w V w. p.n.e. greccy koloniści, a w czasach rzymskich była to już najważniejsza metropolia regionu, do której zawijały liczne statki. Przyczyną powodzenia miasta był doskonały naturalny port.

Obszar, na którym postanowiono zbudować parking, to właśnie rejon dawnego portu z czasem całkowicie zapełnionego mułem. Nic więc dziwnego, że podczas kopania miejsca na garaż w pewnym momencie zaczęły pojawiać się starożytne przedmioty.

Pracownik INRAP delikatnie odsłania kolejne zabytki. Fot. Rémi Bénali, Inrap

Zabytki pochodzą z III w. p.n.e. – VI w. n.e. Jak dotąd badacze z INRAP – francuskiego instytutu odpowiedzialnego za badania ratunkowe – wyjęli z mułu dziesiątki tysięcy zabytków, które doskonale ilustrują bogatą przeszłość miasta.

Wydobywane przedmioty leżą pod poziomem morza. Dzięki temu w doskonałym stanie zachowały się liczne starożytne przedmioty, które normalnie nie miałyby szans dotrwać do naszych czasów. Należą do nich np. zatykające amfory korki, podeszwy butów, skóry i liczne elementy drewniane.

Wrak w całej okazałości. Fot. Rémi Bénali, Inrap

Wśród tych ostatni najcenniejszy jest wrak rzymskiego statku. Zachowało się ponad 15 m kadłuba, który leży 1,6 m pod poziomem antycznego morza.

Jest to żaglowa jednostka handlowa z czasów cesarstwa (najpewniej II-III w. n.e.). Tworzące kadłub deski były łączone tysiącami drewnianych kołków. W niektórych miejscach budowniczowie wykorzystali też metalowe bolce. Kadłub jest wzmocniony ołowianymi płytami przymocowanymi małymi gwoździami. Na deskach świetnie widać ślady po narzędziach ciesielskich i smołę.

Archeolog spryskuje kadłub wodą. Jest to konieczne, by starożytne drewno nie rozpadło się. Fot. Rémi Bénali, Inrap

Eksperci szacują, że oryginalnie jednostka miała 20-22 m długości i 6-7 m szerokości. Na razie nie wiadomo dlaczego zatonęła. Brak jakichkolwiek śladów po ładunku pozwala przypuszczać, że porzucono ją, bądź celowo zatopiono.

Komunikat INRAP. Znajdziecie w nim więcej zdjęć (trzeba kliknąć w Voir l’album).

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 12, średnia ocen: 5,92 na 6)
Loading...