Średniowieczne Mikołajki rybami stały

Ryby karpiowate, szczupaki i okonie były kluczowymi elementami diety średniowiecznych mieszkańców Mikołajek (woj. warmińsko-mazurskie), którzy wbrew wcześniejszym wyobrażeniom byli dość zamożnymi ludźmi.

Prof. Makowiecki z czaszką średniowiecznego psa z Mikołajek w dłoni rozmawia z uczestnikami spotkania. Fot. Jerzy Łapo

O przeszłości Mikołajek opowiadali na spotkaniu z mieszkańcami miasta Jerzy Łapo z Muzeum Kultury Ludowej w Węgorzewie, a także Daniel Makowiecki i Mirosława Zabilska z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz Marzena Makowiecka ze Stowarzyszenia Archeologii Środowiskowej, którzy zaprezentowali wyniki badań dotyczące najstarszego menu mieszkańców.

– Jak nigdzie na Mazurach, w Mikołajkach udało się potwierdzić średniowieczne początki miejscowości – mówił dr Łapo. – W jednym z narożników dzisiejszego Placu Wolności – historycznego Rynku, odsłonięto obiekty, które można interpretować jako relikty ław rybackich. W ich obrębie odkryto liczne fragmenty dawnych naczyń glinianych oraz szczątki zwierzęce. Materiał ceramiczny świadczy o znacznej zamożności XV-wiecznych mieszkańców Mikołajek. Do tej pory ówczesną osadę postrzegano jako niezbyt bogate osiedle rybaków – opisywał archeolog wyniki wykopalisk.

– Analizy pokonsumpcyjnych, zwierzęcych odpadków kostnych, a szczególnie ich składu gatunkowego i anatomicznego, wskazują na to, że w XV stuleciu w Mikołajkach jadano tak jak w średniowiecznych miastach – mówił prof. Makowiecki.

W ocenie archeologów Mikołajki musiały być prężnym i stosunkowo dużym ośrodkiem społeczno-gospodarczym, choć jednocześnie odznaczały się również cechami „wiejskimi”. Między innymi mikołajskie psy, mierzące około 55-60 cm wysokości w kłębie, były wystarczająco duże by służyć w zagrodach wiejskich, a za małe jak na „rasy” będące pupilami mieszczan w ówczesnych miastach, gdzie najczęściej nie przekraczały 40 cm. Niektóre z nich dożywały sędziwego wieku, co można „wyczytać” z niemal całkowicie startych koron zębowych i utraty zębów siecznych u jednego z „Azorków”. Ze zrozumiałych względów pod koniec swojej służby takie osobniki miały problemy ze zdobywaniem pożywienia. Możemy więc domyślać się, że za psie zasługi właściciele otaczali je opieką.

Badaniom archeozoologicznym naukowcy poddali również kości z jam datowanych na III-II w. p.n.e., które odkryto u zbiegu Placu Wolności i ul. 3 Maja. Ich lokalizację na nowym bruku kamiennym wskazują obecnie koła wykonane z ciemniejszej kostki brukowej. Przed ponad dwoma tysiącami lat pramieszkańcy Mikołajek, utożsamiani z ludnością kultury kurhanów zachodniobałtyjskich, również trudnili się rybactwem i hodowlą, ale też m.in. polowali na niedźwiedzie. Umieli także odlewać przedmioty z brązu oraz utrzymywali rozległe kontakty handlowe – w jednej z jam odkryto połówkę szklanego paciorka z tzw. „fenickimi oczkami”, wyprodukowanego przez Celtów.

Ewidentnych dowodów na to, że Mikołajki „rybami stały”, dostarczyły skrupulatne badania archeoichtiologiczne tysięcy bardzo drobnych kości i łusek ryb. Ujawniły one, że w menu dominowały ryby karpiowate, ale dość duże znaczenie miał szczupak i okoń.

– W materiale średniowiecznym stwierdziliśmy szczątki ryb małych i średnich, ale zabrakło tych największych – powiedziała mgr Zabilska. – Z dużym prawdopodobieństwem należy zakładać, że najdorodniejsze okazy oddawano władzy zwierzchniej, czyli Krzyżakom. O ile dla średniowiecza to sytuacja „normalna”, o tyle podobna sytuacja w osadach z wczesnej epoki żelaza (III-II w. p.n.e.) to zaskoczenie. Nie można wykluczać, że wówczas „duże” ryby także stanowiły obiekty handlu – uważa mgr Zabilska.

Po zakończeniu części konferencyjnej archeolodzy spotkali się w jednej z mikołajskich restauracji, zasiadając do wyśmienitej smażonej sielawy. Na koniec, ku zdziwieniu kelnerki, szkielety zjedzonych ryb znalazły się w torebkach, które zostały zawiezione do Torunia.

– To normalne zachowanie badaczy zajmujących się archeoichtiologią – wyjaśniają badacze. – W praktyce do naszych badań wykorzystywane są tzw. współczesne kolekcje porównawcze, czyli kośćce obecnie żyjących kręgowców. Do nich porównujemy fragmenty z wykopalisk, aby być pewnym swoich oznaczeń. Wśród naszej kolekcji, liczącej ponad 200 szkieletów, jak dotąd brakowało sielawy.

– Jest to tym bardziej ważne uzupełnienie naszych zbiorów – powiedziała mgr Zabilska – iż wśród analizowanych szczątków z XV w. mamy kręgi, które według naszych przypuszczeń pochodzą właśnie od sielawy, gdyż nie „pasują: do innych bytujących w jeziorach mazurskich, spokrewnionych ze sobą gatunków, a więc ani do stynki, ani do siei, których szkielety doskonale znamy z naszych zbiorów.

Spotkanie było jednym z elementów projektu „Śladami Sielawowego Króla – poznaj historię Mikołajek”.

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 6, średnia ocen: 5,67 na 6)
Loading...