O karczmach na Bałtyku

W rozmowach o zmianach klimatycznych dość często przewijają się opowieści o tym, jak niegdyś jeżdżono saniami z Polski do Szwecji, a podróżni mogli zatrzymywać się w ustawionych na lodzie karczmach. Ile w tym prawdy sprawdził autor blogu Doskonale Szare.

Zamarznięty Bałtyk niedaleko Helsinek w Finlandii, marzec 2010 r. Zdjęcie na licencji Creative Commons. Autor: Pöllö

Okazuje się, że opowieści te są niczym więcej jak mitem, w którym jednak (jak w wielu mitach) kryje się wiele ziarenek prawdy.

Otóż rzeczywiście przeprawiano się niegdyś po lodzie przez Bałtyk. Nie ma jednak żadnych informacji, by czyniono to na trasie Polska-Szwecja. Takie podróże zdarzały się w północnej części morza, gdzie pokrywa lodowa pojawia się częściej i jest zdecydowanie grubsza. Oprócz tego znany jest epizod przemarszu wojsk szwedzkich przez cieśniny między duńskimi wyspami.

Autor blogu Doskonale Szare powątpiewa natomiast, by odpowiednia do takich podróży pokrywa lodowa pojawiła się na całej trasie między Polską a Szwecją. Wątpliwości te wspiera oczywiście argumentami naukowymi.

Podobnie jest z karczmami. Rzeczywiście istnieją wzmianki z XVI w. o stawianych na lodzie gospodach. Obsługiwały one jednak nie trasę przez Bałtyk, ale wzdłuż jego brzegów. Karczmy te stały więc na lodzie przybrzeżnym (a często po prostu na brzegu). Zimowy szlak po lodzie pozwalał kupcom i innym podróżnym przemieszczać się również zimą, gdy prowadzące przez lasy trakty były na skutek opadów śniegu całkowicie nieprzejezdne. Miejscowym, którzy byli odpowiedzialni za utrzymanie dróg, łatwiej było bowiem wytyczyć szlak po lodzie, niż odśnieżać drogi.

Dużo więcej szczegółów i źródła informacji znajdziecie na blogu Doskonale Szare. Gorąco polecam.

Tags: