Prehistoryczni „tancerze” z Tresty Rządowej

Trochę ponad 3000 lat temu w miejscu, gdzie teraz znajduje się Zalew Sulejowski (woj. łódzkie), ludzie kultury łużyckiej chowali swoich zmarłych. Choć cmentarzysko przebadano ponad 40 lat temu, to dopiero teraz możemy poznać wyniki tych wykopalisk.

W wykopaliskach w Treście Rządowej archeologom pomagali harcerze, a oprócz prehistorycznych naczyń znajdowano też współczesne grzyby. Z prawej kierownik badań Wojciech Twardowski

Prehistoryczny cmentarz położony nad Pilicą niedaleko wsi Tresta Rządowa odkrył w latach 60. XX w. Henryk Wiklak. Kilka lat później okazało się, że tereny te wkrótce znajdą się pod wodą. Władze postanowiły bowiem utworzyć w tym miejscu duży zbiornik, by zapewnić wodę pitną dla Łodzi i Tomaszowa Mazowieckiego.

W związku z tymi planami w 1967 r. rozpoczęto wykopaliska, którymi kierował młody archeolog Wojciech Twardowski z Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu.

Podczas prowadzonych do 1970 r. wykopalisk odkryto 308 grobów, w których prehistoryczni mieszkańcy tych ziem składali spalone szczątki swoich bliskich. Wsypywali je zazwyczaj do glinianych naczyń, które badacze zwą popielnicami.

Znaleziska te niestety nigdy nie doczekały się publikacji z wyjątkiem jednej nadzwyczajnej popielnicy. Dopiero w ubiegłym roku opracowaniem naukowym materiałów, przechowywanych w Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu, zajęło się Wydawnictwo i Pracownia „Profil” Magdaleny Dzięgielewskiej. Było to możliwe dzięki dotacji Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Znalezione na cmentarzysku gliniane naczynia. W większych składano spalone szczątki zmarłych, a w mniejszych – dary grobowe, na przykład pożywienie

– W ramach projektu wykonaliśmy datowania radiowęglowe, analizy antropologiczne i paleodemograficzne, zbadaliśmy skład chemiczny brązów i wyjaśniliśmy genezę zagadkowych zielonych patyn na kościach ludzkich. Okazało się, że nie zawsze pochodzą od składanych do grobu wraz ze zmarłym przedmiotów brązowych, jak zwykli przyjmować badacze – tłumaczy Magdalena Dzięgielewska.

Przeprowadzone analizy wykazały, że czasami w zazielenionych fragmentach kości nie było w ogóle miedzi. Zdaniem badaczy w tych przypadkach zabarwienie może być skutkiem kontaktu kości z materiałem ilastym.

Autorami opracowania i wydanej właśnie monografii stanowiska są Łukasz Oleszczak, doktorant Instytutu Archeologii UJ w Krakowie oraz Wojciech Twardowski, obecnie już emerytowany pracownik Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu.

Cmentarzysko w Treście Rządowej było dużą nekropolą licząca pierwotnie około 350 grobów. Z przeprowadzonych badań wynika, że używano je przez około 200-260 lat.

Zmarłych chowano prawie wyłącznie w grobach popielnicowych. Tylko nieliczne groby to pochówki jamowe, w których szczątki zmarłych składano najpewniej w jakimś organicznym pojemniku (np. ze skóry bądź drewna). Takie pojemniki, w odróżnieniu od glinianych naczyń, nie miały szans dotrwać do naszych czasów.

Blisko 30 proc. grobów było przykrytych kamiennym brukiem, który prawdopodobnie miał je chronić przed zniszczeniem podczas kopania nowych pochówków.

Zmarli byli ubogo wyposażeni w dary grobowe. Bardzo często w pochówku była jedynie popielnica. Tylko czasami archeolodzy znajdowali inne naczynia, w których najpewniej pierwotnie były dary grobowe w postaci jedzenia.

Znaleziona w jednym z grobów brązowa bransoleta zdobiona rytymi liniami

Przedmioty metalowe występowały rzadko, a w dodatku 80 proc. z nich stanowiły niewielkie kółka i skręty z brązowego drutu. W tym ubogim zbiorze zdecydowanie wyróżniają się dwie bransolety z brązu. Inne znalezione przedmioty z metalu to szpila do spinania szat, szczypczyki i guziczki. Do rzadkich znalezisk należy też kamienny wisiorek.

Trudno powiedzieć, dlaczego pochówki są tak ubogie. Z pewnością nie można w oparciu o nie mówić, że była to wyjątkowo biedna ludność. Mała ilość darów mogła być bowiem spowodowana zwyczajami pogrzebowymi, a nie stanem majątkowym. Nadinterpretacją byłoby też uznanie, że mamy do czynienia ze społeczeństwem egalitarnym. Nie zawsze pochówki osób zamożniejszych i ważniejszych odróżniają się od innych.

Urna z „tancerzami”

Znalazł się jednak wśród grobów odkrytych w Treście Rządowej jeden z wyjątkowym wyposażeniem, choć wyjątkowość ta ogranicza się do zaledwie jednego naczynia. Jednak jak podkreślają badacze jest to zabytek unikatowy w skali Polski i Europy.

Na glinianej popielnicy z około XI-X w. p.n.e. wyryto figury sześciu osób, najpewniej kobiet. Postacie wykonano bardzo schematycznie. Głowa, szyja i korpus to trzy prostokąty wypełnione pionowymi kreskami. Do tego dochodzą dodane zwykłymi kreskami ręce i nogi. Całość wygląda jak dziecięce rysunki.

Ze sposobu w jaki przedstawiono postacie naukowcy wnioskują, że osoby te tańczą, albo są uczestnikami procesji. Waza jest wyjątkowa, gdyż zdobienia figuralne to wielka rzadkość na naczyniach kultury łużyckiej. Jej przedstawiciele, jeśli już zdobili naczynia, to zdecydowanie preferowali ornamenty z nacinanych linii, albo dolepianych guzków i listewek.

Dzięki badaniom antropologicznym wiemy, że w wazie złożono szczątki kobiety. Kim była? Wyjątkowość naczynia pozwala podejrzewać, że kimś ważnym. Prawdopodobnie była związana z kultem i być może sama uczestniczyła w takich procesjach. Niestety dokładnych odpowiedzi nigdy nie poznamy. Ale i tak dobrze, że dzięki badaniom ratunkowym sprzed ponad 40 lat, wiemy o jej istnieniu.

Monografię cmentarzyska, jak również towarzyszącą jej broszurę popularno-naukową wzbogacono o płyty CD z trójwymiarowym skanem naczynia, pozwalającym przyjrzeć się szczegółom unikalnego zabytku. O możliwościach otrzymania publikacji można się dowiedzieć na stronie Wydawnictwa Profil.

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 16, średnia ocen: 6,00 na 6)
Loading...