Porwanie świętego Mikołaja

Ciepły czerwony kostium, długa siwa broda i wydatny brzuszek. Miejsce zamieszkania: bardzo zimny Biegun Północny, albo niewiele cieplejsza Laponia. Środek transportu: zaprzężone w renifery sanie. Taka wizja świętego Mikołaja już prawie całkowicie zdominowała świat. Warto więc chyba dokładniej przyjrzeć się niezwykle bogatemu życiorysowi tej postaci.

Święty Mikołaj w Monasterze Terapontowskim w Rosji

Święty Mikołaj urodził się nie na zimnej Północy, z którą teraz się kojarzy, ale w cieplutkiej Licji w Azji Mniejszej (prawdopodobnie w miejscowości Patara). Miało to miejsce około 270 roku n.e. Gdy przychodził na świat, chrześcijaństwo było wciąż jedynie jedną z wielu religii w ogromnym Imperium Rzymskim.

Mikołaj był długo wyczekiwanym jedynym dzieckiem zamożnej rodziny. Już jako młoda osoba miał charakteryzować się wielką pobożnością. Po śmierci rodziców dzielił się odziedziczonym niemałym majątkiem z biednymi. Miał np. skrycie podrzucić pieniądze trzem córkom zubożałego szlachcica, czym umożliwił im zamążpójście.

Wierni wybrali Mikołaja biskupem Miry (dziś Demre w południowej Turcji). W trakcie pełnienia tej funkcji miał dokonać wielu chwalebnych czynów. Uratował m.in. przed egzekucją trzech młodzieńców, a podczas śmiertelnej zarazy służył chorym. Chrześcijańska tradycja przypisuje mu również cuda. Miał modlitwą ocalić rybaków przed utonięciem podczas gwałtownej burzy, a także wskrzesić trzy zamordowane osoby.

Święty Mikołaj na średniowiecznym fresku z Bułgarii

Według jednego z wielu żywotów Mikołaja, biskup trafił do więzienia podczas prześladowań za panowania Dioklecjana i Maksymiana. Wolność miał odzyskać w 313 r., gdy przyznano chrześcijanom swobodę wyznania. Wiemy też, że przyszły święty uczestniczył w jednym z najważniejszych wydarzeń w dziejach chrześcijaństwa – soborze nicejskim w 325 r., podczas którego zgromadzeni biskupi podjęli wiele decyzji kluczowych dla dalszego rozwoju religii.

Mikołaj zmarł 6 grudnia między rokiem 345 a 352. Jego ciało pochowano w Mirze.

Nie wiemy, kiedy zaczął się kult biskupa. Najstarszym znany nam jego ślad pochodzi z VI w., kiedy to Justynian zbudował w Konstantynopolu bazylikę poświęconą Mikołajowi. Inny cesarz, Bazyli Macedończyk, wystawił mu kaplicę w swoim pałacu. W IX w. papież św. Mikołaj I Wielki zbudował swemu imiennikowi dwa kościoły w Rzymie. W kolejnych stuleciach ich liczba w samym tylko Wiecznym Mieście doszła do kilkunastu. Największym beneficjentem popularności świętego była oczywiście Mira, która przyciągała liczne rzesze pielgrzymów.

Uprowadzenie świętego

Trochę ponad 700 lat po śmierci św. Mikołaja sytuacja chrześcijan w Azji Mniejszej stała się bardzo zła. W 1071 wielka armia Turków rozbiła w pył wojska cesarza Bizancjum. Chmary muzułmańskich wojowników wdarły się w głąb państwa rabując, co się dało. Azja Mniejsza pogrążyła się w chaosie i w krótkim czasie znaczna część jej miast – w tym Mira – znalazła się pod władzą Turków.

Wiosną 1087 r. przypłynął do Miry statek z położonego w południowych Włoszech miasta Bari. Z pokładu zeszło dwóch mężów, którzy zwiedzili miasto, w tym bazylikę z grobem św. Mikołaja. Po jej obejrzeniu wrócili na pokład. Wkrótce potem zeszło z niego 47 mężczyzn z bronią. Przybysze pomaszerowali prosto do bazyliki.

Czterech przebywających w niej mnichów pokazało ludziom z Bari święte miejsce i grobowiec Mikołaja. Wówczas przybysze zaoferowali 300 złotych monet za wydanie szczątków świętego. Oburzeni mnisi odmówili. Przybysze przeszli więc do planu B. Mnichów uwięzili, przy wejściu do bazyliki postawili straż i zajęli się rozbijaniem sarkofagu.

Rozbity grobowiec świętego Mikołaja w Mirze. Zdjęcie na licencji Creative Commons. Autor: Sjoehest

Gdy wydobyli kości św. Mikołaja, udali się pospiesznie na statek. Mnisi uwolnili się i zaalarmowali mieszkańców. Wściekły tłum dobiegł jednak do portu za późno. Statek z Bari wyruszył już do domu.

Ta bezczelna i de facto świętokradcza kradzież szczątków świętego bardzo się Bari opłaciła. Do miasta zaczęli napływać pielgrzymi z Europy a wraz z nimi pieniądze. I właśnie o to chodziło porywaczom.

Mikołaj przypływa z ciepłych krajów

Kult świętego zyskał w Europie sporą popularność. Z czasem w wielu krajach zaczął pojawiać się zwyczaj obdarowywania prezentami w dniu jego śmierci. Jednym z nich były Niderlandy. Święty Mikołaj znany tam jako Sinterklaas przypływał z ciepłych krajów (za takowe uchodziła wówczas już Hiszpania) wraz ze swoim ciemnoskórym pomocnikiem zwanym Zwarte Piet przywożąc egzotyczne smakołyki. Po reformacji protestanci próbowali zakazywać tego ich zdaniem heretyckiego zwyczaju, ale bez większych sukcesów. 6 grudnia wciąż należał do człowieka z siwą brodą ubranego w szaty katolickiego biskupa.

Sinterklaas w stroju biskupa i jego ciemnoskóry pomocnik. Zdjęcie na licencji Creative Commons. Autor: Looi

Gdy osadnicy z Holandii zaczęli przybywać do Ameryki, zabrali ze sobą i Sinterklassa. Tam zmieszał się on ze Świętymi Mikołajami przywożonymi przez przybyszów z innych europejskich krajów, a także angielskim Father Christmas (który nie miał nic wspólnego z rozdawaniem prezentów i biskupem Miry).

Mieszanka ta zaowocowała powstaniem Santa Claus, czyli amerykańskiej wersji Świętego Mikołaja. Santa Claus zaczął pojawiać się pod koniec XVIII w. w dawnej holenderskiej kolonii przemianowanej przez Anglików z Nowego Amsterdamu na Nowy Jork. Santa Claus znacząco różnił się od pierwowzoru. Nie miał już stroju biskupa tylko zielony kubrak. Oprócz tego zyskał na wadze i palił fajkę.

Santa Claus z 1881 r. Jeszcze z fajką

Z czasem Santa Claus dostał też zaprzężone w renifery sanie i został przeniesiony na Biegun Północny, by miejsce jego urzędowania pasowało do śnieżnego grudnia. Santa Claus przynosił też prezenty nie 6 grudnia, ale w święta Bożego Narodzenia. Ta zmiana terminu to najpewniej wpływ angielskiego Father Christmas. W końcu Santa Claus rzucił palenie, a na przełomie XIX i XX w. zdecydował się zawsze nosić czerwono-biały strój, czego pięknym przykładem jest świąteczna okładka amerykańskiego magazynu satyrycznego „Puck” z 1902 r.

Santa Claus gromi konkurentów

W 1931 r. Santa Claus zawarł z Coca Colą kontrakt reklamowy na promowanie jej sztandarowego napoju. Posunięcie to miało przekonać ludzi, że warto go pić także zimą, a nie tylko latem. Coca Cola nie była pierwszą firmą, która wpadła na pomysł wykorzystywania jego wizerunku, ale ilustracje Haddona Sundbloma zyskały wielką popularność (strona z kilkoma reklamami Sundbloma) i na dziesiątki lat Santa Claus stał się jednym z symboli tego koncernu. Jednak wbrew dość powszechnym twierdzeniom, Coca Cola i Sundblom nie wymyślili jego czerwono-białego stroju. Im jednak należy przypisać ogromny udział w rozpowszechnieniu takiej wizji rozdawcy prezentów.

Amerykański Mikołaj w reklamie, rok 1868

Santa Claus szturmem zdobył sobie niezwykle mocne miejsce w amerykańskiej kulturze masowej. A gdy ta w drugiej połowie XX w. podbiła świat, amerykański Święty Mikołaj bardzo łatwo rozgromił swych europejskich odpowiedników w biskupich strojach, a także angielskiego Father Christmas.

Chyba najbardziej paskudny przykład tej dominacji znajduje się tam, gdzie cała historia świętego Mikołaja się zaczęła, czyli w Mirze. Lokalne władze, które pragną przyciągnąć więcej turystów, wystawiły świętemu Mikołajowi pomnik – kłującą oczy plastikową figurę siwobrodego grubasa w czerwonym kubraku (zdjęcie).

Spodobała ci się ta informacja? Wesprzyj powstawanie serwisu i zostań subskrybentem. Bez pomocy Czytelników Archeowieści znikną. Subskrypcję możesz wykupić np. tutaj

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 11, średnia ocen: 6,00 na 6)
Loading...