Cursus, Stonehenge i neolityczne procesje

Kilkaset metrów na północ od słynnego kamiennego kręgu Stonehenge znajduje się słabo dostrzegalna, ale bardzo rozległa konstrukcja ziemna. Jest to rów z wałem, które tworzą mocno rozciągnięty owal długości około 2,5 km i szerokości 100-150 m.

Tak bardzo niepozornie prezentuje się Cursus koło Stonehenge. Fot. Psychostevouk

Pierwszym człowiekiem, który ją zauważył był antykwariusz William Stukeley. Miało to miejsce w 1723 r. W tamtych czasach nie było jeszcze archeologii i właśnie antykwariusze zajmowali się badaniem takich śladów przeszłości.

Uznano wówczas, że jest to pozostałość toru wyścigowego z czasów rzymskich i konstrukcję nazwano Cursus (od łacińskiego cursum – bieg). Z czasem naukowcy zorientowali się, że jest to dużo starsza konstrukcja sięgająca aż czasów neolitycznych, a także zidentyfikowali podobne w różnych częściach Anglii. Nazwą cursus zaczęto określać je wszystkie.

Cursus koło Stonehenge nie zdobył sobie nawet procenta popularności, jaką cieszy się kamienny krąg. Nie wzbudzał też zbyt wielkiego zainteresowania naukowców. Kilka lat temu konstrukcją zainteresował się jednak zespół badaczy pod wodzą archeologów z Uniwersytetu w Manchesterze. Mieli szczęście. W jednym z wykopów natrafili na poroże, którego używano jako łopaty podczas budowy konstrukcji. Datowanie radiowęglowe wykazało, że pochodzi ono sprzed około 3600-3300 lat p.n.e. Okazało się więc, że Cursus powstał kilka stuleci wcześniej niż pierwsze fazy Stonehenge.

To zwiększyło zainteresowanie konstrukcją, czego owocem jest najnowsze odkrycie. Tym razem brytyjscy archeolodzy we współpracy ze specjalistami z Austrii zastosowali metody geofizyczne, by lepiej poznać rozległy zabytek.

Badania nie tylko pozwoliły dokładnie odtworzyć wał, ale zdradziły istnienie przerwy w środku jego północnej części oraz obecność dwóch wielkich jam. W ocenie badaczy kiedyś mogły w nich stać drewniane pale albo kamienne słupy.

Heelstone. Zdjęcie na licencji Creative Commons. Autor: Akajune

Jamy najwyraźniej nie zostały rozmieszczone przypadkowo. Okazało się bowiem, że jeśli spojrzy się na Cursus z miejsca, gdzie stoi tzw. Heelstone (wielki głaz u wejścia do Stonehenge), to jedna jama wyznacza miejsce wschodu Słońca podczas przesilenia letniego, a druga – miejsce zachodu.

Zdaniem badaczy Cursus był miejscem rytualnych procesji neolitycznych rolników. W dniu przesilenia mogli oni wyruszać bardzo wczesnym rankiem z miejsca, gdzie badacze wykryli przerwę. O świcie docierali do jamy wskazującej wschód Słońca, a następnie idąc wzdłuż rowu docierali naprzeciwko Stonehenge w momencie, gdy Słońce górowało nad tym miejscem. Potem szli dalej, aż docierali wieczorem do „jamy zachodzącego Słońca”.

Rekonstrukcja przebiegu hipotetycznej procesji

Teza, że Cursus był miejscem procesji nie jest bynajmniej nowym pomysłem. Już od dawna naukowcy dopatrywali się takiego przeznaczenia tych tajemniczych konstrukcji. W tym wypadku archeolodzy dostosowali tę niemłodą już tezę do nowego odkrycia.

Jamy to kolejne znalezisko, które pozwala twierdzić, że okolice Stonehenge miały duże znaczenie kultowe w bardzo odległej przeszłości (czyt. Małe wykopaliska, które zmieniają naszą wiedzę o Stonehenge). Najnowsze odkrycie wskazuje też pośrednio – poprzez związek jam z Heelstone – że samo miejsce słynnego kręgu było istotne zanim powstały tam pierwsze identyfikowalne archeologicznie konstrukcje.

Komunikat prasowy Uniwersytetu w Birmingham. Komunikat prasowy Uniwersytetu w Manchesterze dotyczący datowania Cursus.

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 17, średnia ocen: 5,94 na 6)
Loading...