Wikingowie nawigowali kryształami? Naukowcy mają nowe dowody

Przybywa argumentów na poparcie tezy, że wikińscy żeglarze używali kryształów, by ustalić położenie Słońca na zachmurzonym niebie.

Kalcyt zwany szpatem islandzkim to obecnie najbardziej prawdopodobny kandydat na słoneczny kamień ze skandynawskich sag

O używaniu do nawigacji tajemniczego słonecznego kamienia wspominają skandynawskie sagi. Na to, że wzmianki te mogą być czymś więcej niż legendą, pierwszy zwrócił uwagę duński archeolog Thorkild Ramskou w 1967 r.

Większość badaczy podchodziła jednak bardzo sceptycznie do wzmianek z sag. Nie znaleziono bowiem takiego kryształu w kontekście wskazującym na jego użycie przez żeglarzy, ani wzmianki o nim w bardziej wiarygodnych źródłach.

W ostatnich latach Gabor Horvath z uniwersytetu Eotvos w Budapeszcie prowadził wraz ze współpracownikami eksperymenty z różnymi minerałami, które mogły być owym słonecznym kamieniem. Eksperymenty wykazały, że rzeczywiście występujące w przyrodzie naturalne polaryzatory (tak zwane kryształy dwójłomne), np. kalcyt (szpat islandzki), turmaliny czy miki, mogą służyć do ustalania położenia Słońca na zachmurzonym niebie. Promień światła padający na taki kryształ załamuje się i rozdziela na dwa promienie. Osoba patrząca na kryształ widzi zmiany w jego kolorze i jasności i dzięki nim potrafi określić położenie Słońca (więcej o badaniach Horvatha pisałem w lutym).

Teraz inny zespół badaczy dorzucił kolejne dowody na istnienie słonecznego kryształu. Badacze kierowanie przez Guya Roparsa z uniwersytetu w Rennes (Francja) skupili się na kalcycie zwanym islandzkim szpatem.

Stworzyli z niego swego rodzaju słoneczny kompas. Badacze ustalali położenie Słońca obserwując niebo przez umieszczony w drewnianej obudowie kryształu otwór. Właściwości szpatu islandzkiego powodują, że na krysztale widać dwa obrazy, aczkolwiek zazwyczaj nie są one tak samo wyraźne. Obracając się z kryształem należy doprowadzić do sytuacji, gdy obrazy będą miały identyczną intensywność. Dochodzi do tego, gdy kryształ skierowany jest na Słońce.

Okazało się, że za pomocą tej metody badacze byli w stanie określić położenie Słońca z dokładnością do kilku stopni. Sztuka ta udawała się, nawet gdy Słońce było już poniżej linii horyzontu.

Jednak jeszcze mocniejszym argumentem jest odkrycie szpatu islandzkiego na znalezionym 30 lat temu wraku elżbietańskiego statku, który zatonął w 1592 r. niedaleko Alderney. To obecnie najmocniejszy dowód na to, że dawni żeglarze rzeczywiście mogli znać właściwości tego minerału.

I choć w tym czasie żeglarze mieli już kompasy magnetyczne, których wikingowie nie znali, to zdaniem badaczy wciąż konieczne były dodatkowe przyrządy. Kompasy nie były bowiem zbyt wiarygodne, gdyż ich wskazania mogły być zafałszowane np. przez działa czy inne metalowe elementy. Dlatego taki kamień mógł być przydatny do weryfikowania wskazań kompasu, gdy nie było widać Słońca gołym okiem.

Ustalenia zespołu Roparsa nie rozstrzygają jeszcze sprawy. Wciąż nie ma całkowitej pewności, że Skandynawowie rzeczywiście używali słonecznych kamieni. Trzeba jednak przyznać, że w świetle ostatnich ustaleń staje się to coraz bardziej prawdopodobne.

Wyniki badań ukazały się w Proceedings of the Royal Society A: Mathematical and Physical Sciences.

Guy Ropars, Gabriel Gorre, Albert Le Floch, Jay Enoch, and Vasudevan Lakshminarayanan, A depolarizer as a possible precise sunstone for Viking navigation by polarized skylight, Proc. R. Soc. A published online before print November 2, 2011, doi:10.1098/rspa.2011.0369

O badaniach napisały też m.in. Science i The Telegraph.

Spodobała ci się ta informacja? Wesprzyj powstawanie serwisu i zostań subskrybentem. Bez pomocy Czytelników Archeowieści znikną. Subskrypcję możesz wykupić np. tutaj

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 19, średnia ocen: 5,95 na 6)
Loading...