Prawnik: kodeksy etyki zawodowej pomagają w ochronie zabytków

Ochrona zabytków archeologicznych przed nielegalnym pozyskiwaniem i obrotem na czarnym rynku jest możliwa. Jednak podstawowy problem stanowią trudne do rozwiązania, przenikające się nawzajem kwestie natury politycznej, etyki muzealników oraz prawa międzynarodowego – przekonuje dr Andrzej Jakubowski z Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk.

W obliczu globalizacji wprowadzane są coraz bardziej skomplikowane techniki regulacyjne, mające na celu kontrolę międzynarodowego obrotu działami sztuki, w tym zabytkami archeologicznymi. Celem takich rozwiązań jest ochrona dziedzictwa kulturowego.

– W ostatnim czasie rośnie znaczenie kodeksów etyki i zasad dobrych praktyk przyjmowanych przez instytucje państwowe, prywatne oraz stowarzyszenia. Taka tendencja na rynku dzieł sztuki, w tym zabytków, odzwierciedla szersze zmiany międzynarodowego życia gospodarczego. Coraz częściej regulacje o charakterze prywatno-prawnym uzupełniają, a czasami również kształtują strategie regulacyjne na poziomie publiczno-prawnym – wyjaśnia dr Jakubowski.

Oznacza to, że podmioty gospodarcze oraz zrzeszenia profesjonalistów same narzucają sobie pewien nieujęty w formie prawa regulamin i respektują go w grupie. Mimo porozumień wielostronnych i obostrzeń prawnych, system regulacji międzynarodowego obrotu obiektami pochodzącymi z wykopalisk archeologicznych często jest nieskuteczny.

Jak przypomina naukowiec, problemy związane z ochroną zabytków archeologicznych doskonale unaoczniła organizowana kilka lat temu w Warszawie wielka zagraniczna wystawa czasowa.

Na wędrującą po całym świecie ekspozycję składa się pół tysiąca bezcennych eksponatów archeologicznych. Problem w tym, że większość z nich pochodzi z rabunkowych wykopalisk. Zgromadziły je w jednym miejscu osoby prywatne, kierując się co prawda szlachetnymi pobudkami.

– Twierdziły one bowiem, że ich działalność kolekcjonerska ma prawdziwie patriotyczny charakter. Jej celem jest zatrzymanie zabytków na terytorium tego kraju i uniemożliwienie nadal popularnego tam procederu przemytu – wyjaśnia dr Jakubowski.

Na terenie opisywanego kraju kolekcja uzyskała patronat władz państwowych, które dostrzegły w archeologii źródło promocji kulturalnej. Ekspozycja wędrowała po świecie łącznie z siedzibą UNESCO w Paryżu. Przez wiele miesięcy trwały również rozmowy w sprawie jej wystawienia w Polsce.

– Jednak środowiska naukowe skoncentrowane w muzeach archeologicznych odmawiały organizacji takiej imprezy. Ostatecznie przeforsowano otwarcie wystawy w Warszawie – tłumaczy specjalista.

Ekspozycja została szeroko oprotestowana przez środowisko naukowe. Przede wszystkim dlatego, że zabytków nie opatrzono informacją o miejscu ich znalezienia – rodziło to zatem uzasadnione przypuszczenie, że przedmioty te pozyskano po prostu rozkopując na dziko stanowiska archeologiczne, bez stosowania naukowych metod.

Stowarzyszenie Naukowe Archeologów Polskich w liście otwartym zauważyło, iż organizacja takiej wystawy narusza zobowiązania międzynarodowe Polski w zakresie ochrony dziedzictwa archeologicznego oraz zasady etyki i dobrych praktyk, ustalone m.in. przez Międzynarodową Radę Muzeów (ICOM) oraz Europejskie Stowarzyszenie Archeologów. W liście wskazano również, że działanie polskiego rządu było sprzeczne z duchem Konwencji Maltańskiej, której Polska jest stroną. W jej myśl odpowiedzialność za ochronę dziedzictwa archeologicznego nie leży tylko po stronie państwa, na którego terytorium znajdują się wykopaliska, ale spoczywa również na wszystkich państwach w Europie.

– Państwa i organizacje międzynarodowe nie powinny brać udziału w międzynarodowym obrocie nielegalnie pozyskanymi zabytkami. Jednak w imię współpracy kulturalnej i upowszechniania dziedzictwa zorganizowano opisywana wystawa nadal krąży po świecie. Taka selektywna interpretacja międzynarodowych zobowiązań jest sprzeczna z reżimem ochrony spuścizny archeologicznej i przynosi więcej szkód niż pożytku – uważa ekspert.

Przez kilka lat środowiska naukowe skutecznie blokowały organizację wspomnianej wystawy w Polsce, co wskazało na ważną rolę stosowanych przez nie zasad etycznych. Zdaniem dr. Jakubowskiego, takie działania prowadzą z jednej strony do faktycznej regulacji obrotu zabytkami, z drugiej zaś informują i uwrażliwiają opinię publiczną na kwestie ochrony dziedzictwa, co również może przyczynić się do decyzji podejmowanych na szczeblu państwowym. Jak podkreśla, jedną z najważniejszych sfer aktywności przestępczości zorganizowanej stanowi właśnie obrót zabytkami archeologicznymi pozyskanymi w sposób rabunkowy.

Zbieżnym zapisem w kodeksach etycznych muzeów jest fragment mówiący o nieprzyjmowaniu zbiorów o niejasnym pochodzeniu. Zorganizowanie wystawy prezentującej takie eksponaty lub ich kupowanie mogłoby być postrzegane jako milczące przyzwolenie dla nielegalnego pozyskiwania i handlu dobrami dziedzictwa archeologicznego.

Ekspert wierzy w siłę kodeksów etycznych. Uważa, że zawarte w nich zasady, stosowane przez muzea oraz archeologów, nie są tylko wypunktowanymi wyznacznikami moralnymi. Stoją bowiem za nimi poważne sankcje m.in. w postaci naukowego ostracyzmu wobec osób jawnie łamiących zasady profesjonalnej etyki. Ponadto postanowienia kodeksów etyki mogą również służyć sądom w ocenie okoliczności konkretnych spraw, jako wskazówki przy interpretacji standardów (np. zachowania należytej staranności) przyjętych w obrocie zabytkami archeologicznymi.

Tekst pochodzi z serwisu Nauka w Polsce.

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 4, średnia ocen: 6,00 na 6)
Loading...