Legenda maratonu

We wczorajszym Maratonie Warszawskim wzięła udział grupa biegaczy przebrana za greckich wojowników – hoplitów. Chcieli w ten sposób nawiązać do antycznej tradycji stojącej za tym biegiem.* W rzeczywistości nawiązali jednak do mylnego wyobrażenia o nim.

Pomnik Filippidesa przy drodze Ateny-Maraton. Goniec błędnie ukazany jest w wyposażeniu hoplity. Zdjęcie na licencji Creative Commons. Autor: Hammer of the Gods27

Bieg maratoński jest upamiętnieniem wydarzenia z 490 r. p.n.e., gdy pewien Grek przebiegł około 40 km z Maratonu do Aten z informacją o zwycięstwie nad Persami i padł martwy z wycieńczenia.

Nie ma jednak zbyt mocnych podstaw, by uważać tę opowieść za coś więcej niż tylko legendę. Najstarsza znana nam antyczna wzmianka o biegu jest dziełem Plutarcha, który przyszedł na świat ponad 530 lat po maratońskiej wiktorii Ateńczyków. Powołuje się on co prawda na innych wcześniejszych autorów, ale ich relacje nie są nam znane. Jednocześnie milczy o tym słynnym biegu Herodot, który urodził się zaledwie sześć lat po bitwie i przebieg wojen Greków z Persami przedstawił bardzo szczegółowo przytaczając przy tym wiele drobnych zdarzeń.

Jeśli nawet bieg z Maratonu do Aten rzeczywiście miał miejsce, to i tak nasze wyobrażenie o nim jest całkowicie mylne. Z pewnością Ateńczycy nie wysłaliby z wiadomością hoplity w pełnym rynsztunku. Najpewniej był to specjalny goniec, których przy armiach nie brakowało.

O takim specjaliście od długodystansowych biegów wspomina zresztą Herodot opisując wydarzenia bezpośrednio poprzedzające maratońską bitwę.

Naprzód wodzowie, bawiąc jeszcze w mieście, wysłali do Sparty herolda
Filippidesa, Ateńczyka, który zresztą był gońcem i ten zawód uprawiał.[…]

Ten więc Filippides […] przybył na drugi dzień z Aten do Sparty;

Oba miasta dzieliło blisko 250 km. Jak więc widać, gońców Ateńczycy mieli przednich.

Goniec taki z pewnością jednak nie taszczył ze sobą bardzo nieporęcznej tarczy hoplity ważącej ponad 6 kg. Była ona takim utrapieniem dla ludzi próbujących szybko się poruszać, że hoplici zaczynali ucieczkę z placu boju od jej porzucenia.

Goniec nie miał też na pewno pancerza. Dodatkowe kilogramy zawsze zmniejszają wytrzymałość. Doskonale wiedzieli o tym greccy wojacy, gdyż nawet wielu hoplitów nie zakładało pancerzy do boju, ponieważ szybciej się w nich męczyli.

Jednak w wielu popularnych wyobrażeniach goniec, który pokonał trasę z Maratonu do Aten (być może był to ów herodotowy Filippides, ale antyczni autorzy podają różne jego imiona), jest przedstawiany w wyposażeniu hoplity. Winić za to należy Plutarcha, który napisał, że goniec „biegł z bronią jeszcze”. Wzmiankę tę należy jednak uznać jedynie za literacki chwyt.

* Okazało się, że owi biegacze byli… Spartanami, a ich obecność była akcją charytatywną. Cóż, nie wpadłem na to, że w Maratonie mogą brać udział Spartanie, gdyż cały ich związek z tą bitwą polegał na tym, że zapowiedzieli swoje przybycie, ale na miejsce dotarli dzień po ateńskim zwycięstwie i po słynnym biegu.

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 7, średnia ocen: 5,71 na 6)
Loading...