Wiemy już więcej o kilkusetletnich wrakach na redzie portu w Gdańsku

Pięć odkrytych w 2010 roku wraków z XV-XVIII wieku obok półwyspu Westerplatte dokumentują archeolodzy z Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku. Projektem kieruje dr Waldemar Ossowski. Główna część przedsięwzięcia została zakończona. Jednak w październiku archeolodzy powrócą do, ich zdaniem, najciekawszego wraku – średniowiecznego okrętu „Falburt”.

Gdański port w XVII w. na obrazie Wojciecha Gersona z 1865 r.

Port gdański był bardzo ruchliwym miejscem od XVI do XVIII wieku. Według szacunków rocznie zawijało tam ponad 2 tys. okrętów z całej Europy.

– W gdańskich kronikach i korespondencji rady miejskiej znaleziono informacje o ponad 200 statkach, które uległy uszkodzeniu lub zatonęły w rejonie Zatoki Gdańskiej. Do tej pory udało się odkryć niewielką ich część – mówi dr Ossowski.

Trudność przy badaniach powoduje zmieniająca się linia brzegowa. Część statków, która zatonęła przed stuleciami, znajduje się obecnie na lądzie przykryta zwałami mułu i ziemi.

Obszar, który stał się celem badań, naukowcy określili mianem „Zatoki Wraków”, ze względu na dużą liczbę nowo zlokalizowanych statków zalegających na niewielkim obszarze ograniczonym falochronami: od wschodniej strony Portu Północnego, a od zachodniej – toru wejściowego do portu gdańskiego.

Badania z wykorzystaniem specjalistycznego sprzętu pozwoliły dokładnie zlokalizować pięć jednostek, określić głębokość i obszar na jakich zalegają. Na tym etapie badań do projektu dołączył dr Andrzej Osadczuk z Zakładu Geologii Morza Instytutu Nauk o Morzu Uniwersytetu Szczecińskiego.

– Po odczyszczeniu statków z mułu wykonaliśmy dokumentację rysunkową i fotograficzną kilku z nich. Najpierw przyjrzeliśmy się jednostce zwanej przez nas „Falburt”. Dotychczasowe prace wskazują, że mamy do czynienia z wyjątkowo dobrze zachowanym kadłubem holka (rodzaj żaglowca handlowego – przyp. PAP) z przełomu XIV i XV wieku – wyjaśnia dr Ossowski.

Archeolodzy zinwentaryzowali górną część burty, która zazwyczaj nie zachowuje się do naszych czasów. Specjaliści nie wykluczają, że okręt stał się ofiarą wielkiego sztormu, jaki miał miejsce w 1394 roku, w czasie którego zatonęło koło Gdańska 60 łodzi i statków.

Kolejnym zinwentaryzowanym wrakiem, jest jednostka o roboczej nazwie „Smuga”. Jest to 19-metrowy statek rzeczny odwrócony dnem do góry.

– Nietypowa pozycja umożliwiła wgląd w detale konstrukcyjne tworzące uszczelnienie dna. Wszędzie do tego celu wykorzystano mech, który poprzez drewnianą listewkę był dociskany klamerkami w wyżłobienia pomiędzy klepkami – mówi dr Ossowski.

Według archeologów wszystkie zachowane detale wskazują na duże podobieństwo „Smuga” do szkuty odkrytej dwa lata temu w Czersku koło Warszawy. Jest to zatem drugi znany wrak wiślanego statku przeznaczonego do żeglugi spławowej z XV-XVIII wieku.

Archeolodzy przebadali również żaglowiec „West”, który przewoził ładunek kamieni żarnowych z południowo-wschodniej Szwecji oraz handlowy statek żaglowy z drugiej połowy XVI – pierwszej połowy XVII wieku,

Inwentaryzacja wraków w rejonie wejścia do portu gdańskiego realizowana jest dzięki finansowaniu przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach zadania „Inwentaryzacja wraków w rejonie wejścia do portu gdańskiego” z programu Dziedzictwo Kulturowe, priorytet Ochrona Zabytków Archeologicznych.

Tekst pochodzi z serwisu Nauka w Polsce. Oryginalny artykuł ze zdjęciami.