Najstarszy kościół Azji Środkowej odkryto w Turkmenistanie

Do ważnego odkrycia – identyfikacji wczesnej świątyni chrześcijańskiej z I –III wieku w antycznej budowli Haroba Koszt – doszło nieopodal starożytnego miasta-oazy Merw w Turkmenistanie.

Prof. Gabriele Rossi Osmida na miejscu wykopalisk. Fot. Centro Studi Ricerche Venezia-Oriente

Dyskusje na temat funkcji Haroba Koszt (co po turkmeńsku znaczy: zrujnowany zamek) trwały wśród archeologów od lat 50. ubiegłego wieku. Trzy lata temu ministerstwo kultury Turkmenistanu zwróciło się do wybitnego weneckiego archeologa prof. Gabriele Rossi Osmida o konserwację i restaurację szybko niszczejącego zabytku. Rossi Osmida od dwudziestu lat prowadzi prace na terenie Turkmenistanu, jest specjalistą od epoki brązu w Azji Środkowej, odkrywcą tzw. cywilizacji oaz. – Ministerstwo poprosiło mnie o zbadanie i odnowienie Haroba Koszt, który dla nich był obiektem „tajemniczym” – powiedział „Gościowi” wenecki archeolog.

Odkrycie w ruinach

Haroba Koszt w zgodnej opinii archeologów zdecydowanie różni się charakterem od innych zabytków przetrwałych do dziś na terytorium Antycznego Merw (dawniej Antiochii Margiańskiej, obecnie Mary), miejsca wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Po badaniach w latach 1951 i 1958 uznany historyk sztuki Galina Pugaczenkowa wysuwała hipotezy, że budowla powstała dla celów religijnych i była używana przez chrześcijan. Późniejsze ekspedycje naukowców radzieckich w latach 60. przyniosły tylko szczątkowe znaleziska archeologiczne, ale wyrządziły nieodwracalne szkody w strukturze budowli, która od tego czasu niszczała w zastraszającym tempie. Pozostawiono bez jakichkolwiek wypełnień czy zabezpieczeń wykopy o głębokości 3 metrów. Wtedy też radzieccy archeolodzy wysunęli hipotezę, iż Haroba Koszt był miejscem kultu zoroastrian – Świątynią Ognia, przejętą później przez muzułmanów.

– Odwiedziłem to miejsce po raz pierwszy w 2003 r. Wszędzie gruz, efekt następujących po sobie zapadnięć. Wszystko porośnięte krzakami i chwastami, w które powrzucane były śmieci różnego rodzaju: zwierzęca padlina, części traktorów, materiały budowlane i oczywiście plastykowe pojemniki – opowiada prof. Rossi Osmida.

Trzy sezony (2009-2011) prac archeologicznych, restauratorskich i porównawczych prowadzonych w zespole 4 ekspertów i 15 pracowników towarzyszących profesorowi od lat w badaniach na terenie Turkmenistanu doprowadziły go do odkrycia, że Haroba Koszt kryje w sobie tzw,„domus ecclesiae” z okresu między I a III wiekiem – typowe dla okresu przedkonstantyniańskiego miejsce zgromadzeń wspólnot chrześcijańskich wschodu. W tym samym miejscu wenecki naukowiec odkrył późniejszą strukturę architektoniczną: wybudowany w V wieku większy kościół, w którym kult sprawowali nestorianie – chrześcijanie, zwolennicy heterodoksyjnych nauk Nestoriusza, patriarchy Konstantynopola potępionego na Soborze Efeskim (431).

Krzyż, ryba i baranki

– Niewątpliwie najważniejszym w tej chwili znaleziskiem w Haroba Koszt jest krzyż wykonany z brązu. Świadczy on niezbicie o chrześcijańskim charakterze tego miejsca – tłumaczy prof. Gabriele Rossi Osmida.

Nestoriański “Krzyż chwały” odnaleziony w Haroba Koszt. Fot. Andrzej Madej OMI

Krzyż odnaleziono w murze głównego wejścia. Jego kształt jest inspirowany typowo nestoriańskim wyobrażeniem znanym jako tzw. „Krzyż Chwały”. Oprócz krzyża ekipa Rossi Osmidy wykopała także naczynia ceramiczne zdobione chrześcijańskimi symbolami: ryb, baranków, chlebów.

Archeolodzy dotąd generalnie dzielili się na tych, którzy uważali Haroba Koszt za pierwotny kościół i tych, którzy sądzili, że jest to typowy dla krajów muzułmańskich karawanseraj. Wenecki archeolog dokonując ścisłej analizy architektury budowli, użytych materiałów i znalezionych eksponatów udowadnia, że nie mógł to być karawanseraj. Co więcej – jego odkrycia potwierdzają to, co zawierają teksty antyczne i wczesnośrodniowieczne. Chodzi m.in.o fragmenty z Pseudo-Hipolita, który wspomina o misji św. Tomasza wśród Margian, czy też o pisemny przekaz o Bar Szebie, który w połowie III wieku został biskupem Merw.

Wyniki badań Rossi Osmidy wskazują także, iż opisywany w X-wiecznym nestoriańskim manuskrypcie „Księga Chwały” klasztor Elalgal to Haroba Koszt. Wedle manuskryptu właśnie tam miał być pochowany ostatni władca z perskiej dynastii Sasanidów – król Jezdegerd III (652). Chrześcijanie żyli w Merw – według Rossi Osmidy liczącym w XI wieku 200 tysięcy mieszkańców – w zgodzie z muzułmanami, żydami i buddystami aż do czasu najazdów mongolskich hord Czyngis-chana, które zrównały miasto z ziemią.

Nie jesteśmy pierwszymi

Przełożonym misji sui iuris Stolicy Apostolskiej w Aszchabadzie, stolicy Turkmenistanu jest polski misjonarz – oblat Maryi Niepokalanej, o. Andrzej Madej. – Turkmeńska ziemia kryje w sobie wiele śladów, znaków i pamiątek obecności chrześcijan nad brzegami morza Kaspijskiego i pustyni Karakum z pierwszych wieków chrześcijaństwa. Kiedy mój przyjaciel, archeolog Gabriel zadzwonił do nas z wykopalisk z wieścią o znalezieniu krzyża ucieszyliśmy się szczególnie. Wsiedliśmy od razu do samochodu i nazajutrz zjawiliśmy się na dopiero co odkrytych ruinach wczesnochrześcijańskiej świątyni, by zobaczyć odnaleziony krzyż i kilka nieco uszkodzonych naczyń liturgicznych. Nie jesteśmy pierwszymi, którzy głoszą Ewangelię w tamtych okolicach! – cieszy się o. Madej, który od 14 lat pełni misję odbudowy Kościoła w Turkmenistanie.

Tekst: Andrzej Kerner

Artykuł ukazał się w Gościu Niedzielnym nr 28/2011. Przedruk za zgodą autora.

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 8, średnia ocen: 6,00 na 6)
Loading...