Zagadka śmierci Człowieka Lodu (subskrypcja)

Gdy kilka lat temu naukowcy orzekli, że trafiony strzałą słynny Człowiek Lodu (Ötzi) wykrwawił się na alpejskiej przełęczy Tisenjoch, gdzie ponad 5000 lat później para turystów znalazła jego zamarznięte zwłoki, wydawało się, że kontrowersje dotyczące jego śmierci wygasną. Nic takiego się nie stało.

Badania mumii Człowieka Lodu. © South Tyrol Museum of Archaeology

Okazuje się, że nie brak badaczy, którzy powątpiewają w dramatyczny opis ostatnich chwil Ötziego. Wedle zaprezentowanej parę lat temu wersji wydarzeń miał on uciekać w wysokie góry przed napastnikami. Ci jednak byli szybsi. Trafili go strzałą w bark i być może zadali też cios w głowę (pewności nie ma, gdyż rana na głowie mogła też powstać w wyniku upadku).

Latem ubiegłego roku archeolog Alessandro Vanzetti z rzymskiego uniwersytetu Sapienza zaprezentował wraz z kolegami argumenty mające świadczyć o tym, że Ötzi nie zginął na przełęczy, ale zmarł w dolinie, a jego ciało znalazło się wysoko w górach, gdyż pochowali go tam pobratymcy. Dziwną pozycję ciała w chwili znalezienia i rozrzucenie złożonych ze zmarłym przedmiotów badacze ci tłumaczyli zaś działaniami topniejącego i ponownie tworzącego się lodu, który zniszczył pochówek i przemieścił ciało zmarłego. Zdaniem zespołu Vanzettiego część przedmiotów przemieszczała się wraz z ciałem, a reszta pozostała w miejscu, gdzie pierwotnie złożono ciało.

W kolejnych miesiącach podobne poglądy zaprezentowali inni badacze. W swoich artykułach, które podobnie jak praca zespołu Vanzettiego ukazały się w magazynie Antiquity, wymienili oni wiele słabych stron tezy o dramatycznej śmierci Człowieka Lodu.

Sceptycy wskazują m.in. na to, że Ötzi nie był w stanie szybko maszerować po górach, gdyż był już zbyt stary i schorowany. Tymczasem wersja o jego dramatycznej śmierci zakładała, że jeszcze 12 godzin przed nią był w dolinie na wysokości około 1200 m n.p.m. (wskazują na to pyłki w jego organizmie), a tymczasem przełęcz Tisenjoch jest na wysokości 3200 m n.p.m. Badacze wskazują też, że Ötzi musiałby wejść na przełęcz z dość ciężkim ekwipunkiem.

Kolejna wątpliwość dotyczy tego, że ciało Człowieka Lodu, który miał wedle oficjalnej wersji umrzeć wiosną albo wczesnym latem, nie zostało uszkodzone przez niegardzące padliną drapieżniki, których nigdzie nie brakuje.

Ötzi w pełnej krasie wedle najnowszej rekonstrukcji. Miał 160 cm wzrostu i ważył około 50 kg. © South Tyrol Museum of Archaeology/Ochsenreiter

Podejrzenia sceptyków wzbudza też część wyposażenia Człowieka Lodu. Wątpliwe jest bowiem, by wyruszył w niebezpieczną wyprawę z niedokończonym łukiem i kołczanem, w którym większość strzał nie miała jeszcze zamocowanych grotów. Taki niedokończony łuk mógł natomiast spokojnie znajdować się wśród darów grobowych pozostawionych wraz z ciałem zmarłego.

Przeciwnicy hipotezy o dramatycznym końcu Ötziego uważają, że zmarł on w dolinie, być może w rodzinnej wiosce, gdzie pobratymcy postarali się o zabezpieczenie jego ciała przed rozkładem (według jednych doprowadzili do jego wysuszenia za pomocą ognia, wedle innych spuścili całą krew). Następnie zanieśli zmarłego na chłodną i suchą przełęcz, gdzie uległo naturalnej mumifikacji, być może doglądane przez pasterzy, aż nie nadeszła zima.

Jednym z głównych wątków debaty o ostatnich chwilach Ötziego jest ogromna i całkowicie nienaturalna zawartość pyłków chmielograbu w jego organizmie. Wiele lat temu uznano, że krótko przed śmiercią wypił wodę, w których była duża ich ilość. To właśnie był główny powód uznania, że zginął wiosną albo wczesnym latem, gdyż wtedy w powietrzu jest dużo pyłków tych drzew.

W ostatnim Antiquity holenderski naukowiec Willy Groenman-Van Waateringe zaprezentował wyniki badań, które podważają ustalenia dotyczące pory roku, w której zmarł Ötzi. Otóż zdaniem badacza nie ma podstaw by zakładać, że pyłki chmielograbu trafiły do jego organizmu wiosną albo wczesnym latem. Jak wykazały eksperymenty, potrafią one przetrwać wiele miesięcy. Zmarły mógł np. na krótko przed śmiercią żuć korę tego drzewa, gdyż ma ona działanie lecznicze. Jako lekarstwa używali jej np. północnoamerykańscy Indianie. Holenderski badacz nie wyklucza również, że Ötzi mógł wypić jakiś napój sporządzony z tej kory. A to oznacza, że Człowiek Lodu mógł zginąć (bądź umrzeć) w dowolnej porze roku.

Autorzy hipotezy o śmierci Ötziego na skutek wykrwawienia po trafieniu strzałą, którymi są badacze skupieni wokół Instytutu Mumii i Człowieka Lodu we włoskim Bolzano oraz Muzeum Archeologicznego Południowego Tyrolu w tym samym mieście (to tam znajduje się teraz mumia), nie złożyli jednak broni i zaprezentowali niedawno na łamach Antiquity swoją odpowiedź na krytykę.

Przede wszystkim zwrócili uwagę na to, że nie są znane żadne pochówki w wysokich partiach Alp. Neolityczni mieszkańcy tych terenów chowali zmarłych przy osadach, a nie daleko w górach. Ich zdaniem rozmieszczenie przedmiotów w żadnym razie nie wskazuje na intencjonalny pochówek, gdyż dokładnie takie samo mogło ono być w przypadku tragicznej śmierci.

Stwierdzili również, że na ciele nie ma żadnych śladów ognia, a ułożenie ciała i plamy krwi wskazują, że Ötzi wykrwawił się na przełęczy, gdzie jego ciało najpewniej szybko przykrył śnieg, dzięki czemu zachowało się w tak doskonałym stanie. Uznali również, że wszelkie próby zabezpieczenia ciała przed rozkładem w dolinie byłyby nieudane i na ciele byłyby np. ślady działalności owadów, a tych nie ma.

Zwolennicy hipotezy o tragicznej śmierci nie zgodzili się również z uznaniem Człowieka Lodu za osobę niezdolną do stosunkowo szybkiego wejścia na wysokość ponad 3000 m n.p.m. Wręcz przeciwnie, był to ich zdaniem mężczyzna dobrze umięśniony i przyzwyczajony do górskich wędrówek.

Odrzucili również tezę o żuciu kory. W żołądku zmarłego nie było bowiem żadnych jej śladów. „Podtrzymujemy naszą interpretację, że pyłki chmielograbu dostały się do organizmu w wyniku wypicia wody w okresie kwitnienia tych drzew wiosną” – napisali w artykule.

Jedno w tej sprawie jest pewne. Jeszcze bardzo długo naukowcy będą próbowali poznać jak najwięcej szczegółów o ostatnich chwilach Ötziego. A wbrew pozorom nie jest to łatwe zadanie. Nawet wyniki badań oparte na twardej nauce można interpretować na wiele różnych sposobów, co całkiem dobrze ukazuje dotychczasowa odsłona sporu o śmierć Człowieka Lodu.

W. Groenman‑van Waateringe (2011) The Iceman’s last days – the testimony of Ostrya carpinifolia Antiquity Volume: 85 Number: 328 Page: 434–440

A. Vanzetti, M. Vidale, M. Gallinaro, D.W. Frayer & L. Bondioli, (2010) The iceman as a burial, Antiquity Volume: 84 Number: 325 Page: 681–692

Carancini, G.L., & T. Mattioli (2011), ‚The Iceman is a burial’: new remarks. Antiquity, Volume: 85

Fasolo, R. (2011), The death and ritual deposition of the ‚Iceman’: a hypothetical scenario. Antiquity, Volume: 85.

Albert Zink et al. (2011), The Iceman is not a burial: reply to Vanzetti et al. (2010). Antiquity, Volume: 85.

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 8, średnia ocen: 5,25 na 6)
Loading...