Archeolodzy o integracji nieinwazyjnych metod badawczych

31 maja w Muzeum Archeologicznym w Poznaniu specjaliści związani z trzema nieinwazyjnymi metodami badawczymi dyskutowali o możliwościach ich konsolidacji dla potrzeb archeologii. Debata odbyła się w ramach posiedzenia Komisji Archeologicznej działającej przy Oddziale Poznańskim Polskiej Akademii Nauk.

Zdjęcie lotnicze ukazujące prawdopodobne rozorane kurhany. Fotografia z serwisu Archeolot.net

To pierwsze spotkanie Komisji Archeologicznej w Poznaniu zorganizowane w formie debaty. Jego pomysłodawcą i moderatorem był prof. Arkadiusz Marciniak z Instytutu Prahistorii UAM, Przewodniczący Komisji.

– Dotychczas specjaliści od zdjęć lotniczych spotykali się we własnym gronie i dyskutowali nad wynikami wspólnie. Podobnie w przypadku naukowców korzystających z metod geofizycznych czy technologii LiDAR. Tymczasem rzadko podejmowane są dyskusje w mieszanym towarzystwie, które prowadziłyby do odpowiedzi na liczne pytania – m.in. dlaczego niektóre stanowiska archeologiczne manifestują się na zdjęciach lotniczych, a inne ujawniają się przy wykorzystaniu metod geofizycznych – mówił prof. Włodzimierz Rączkowski z Instytutu Prahistorii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Naukowiec zaprezentował możliwości fotografii lotniczej wykorzystywane w polskiej archeologii na szerszą skalę od lat 90. ubiegłego wieku. Zaznaczył, że polscy archeolodzy najczęściej sięgają po tę metodę dokumentując proces wykopalisk i stanowiska o własnej formie terenowej, a nie w poszukiwaniu nieznanych stanowisk archeologicznych. Jednak, zdaniem naukowca, zdjęcie lotnicze wykorzystane w ten sposób nie wnosi z reguły żadnych informacji dodatkowych o stanowisku archeologicznym, ale stanowi tylko „ładny obrazek”.

Jak zaznaczył prof. Rączkowski, fotografia lotnicza, mimo że doskonale sprawdza się przy poszukiwaniach nowych stanowisk archeologicznych, ma również swoje ograniczenia.

– Nie wszystkie obiekty archeologiczne są na nich widoczne – czasem tylko część, a czasem w ogóle, co zależne jest od wielu czynników i warunków prowadzenia rekonesansu. Tak czy owak informacja o stanowisku nigdy nie będzie pełna – dodał archeolog.

Zdaniem badacza, na informacje na zdjęciach lotniczych patrzymy przez pryzmat dotychczasowego doświadczenia badawczego. Zaobserwowane obiekty archeolodzy zwykle uznają za pełną informację o stanowisku i nie myślą o tym, czego nie widać na konkretnym zdjęciu.

Prof. Krzysztof Misiewicz z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN w Warszawie zaprezentował wyniki pracy nowatorskiego urządzenia – magnetometru cezowego sprzężonego z zestawem do lokalizacji satelitarnej GPS RTK oraz możliwości fotografii wykonywanej w podczerwieni.

Natomiast Łukasz Banaszak, doktorant w Instytucie Prahistorii przybliżył słabo rozpowszechnioną wśród polskich archeologów technologię skanowania LiDAR.

W czasie dyskusji pojawiła się rozbieżność opinii na temat weryfikacji badań. Prof. Rączkowski stwierdził, że sprawdzenie poprawności konkretnej metody nieinwazyjnej można dokonać z pomocą innej metody nieinwazyjnej. Jego zdaniem, metoda wykopaliskowa jest tylko jedną z możliwych do zastosowania, ale wcale nie musi mieć waloru rozstrzygającego, gdyż możliwości percepcji archeologa ograniczone są do rejestracji widzialnego przedziału promieniowania elektromagnetycznego – światła widzialnego. Tymczasem według prof. Misiewicza, niezbędne jest zweryfikowanie za pomocą tradycyjnej metody wykopaliskowej, chociażby z pomocą niewielkiego sondażu archeologicznego.

– Każda z metod ma potencjał i ograniczenia. Najgorsze w ich stosowaniu w archeologii jest myślenie oszczędnościowe – zastosuję jedną z metod i wiem, gdzie kopać. Ale to tradycyjne podejście – wykopaliska to tylko jedna z coraz szerszej gamy metod stosowanych w archeologii, która dostarcza informacji, ale nie jest ostateczna – stwierdził prof. Rączkowski.

W jego opinii, prawdziwy walor integracji metod polega na ich zderzeniu ze sobą, a rozbieżne wyniki powinny prowadzić do pogłębionej refleksji, swego rodzaju „dekonstrukcji” potocznych wyobrażeń na ich temat.

Dyskutanci podkreślali, że należy prowadzić badania nieinwazyjne wspólnie, różnymi metodami i najlepiej na szeroką skalę, gdyż im większa powierzchnia badań tym niższe są ich koszty. Prof. Misiewicz zaznaczył, że wbrew obiegowym opiniom metody te tanieją z roku na rok i są coraz bardziej osiągalne dla archeologów.

Podsumowując dyskusję prof. Marciniak stwierdził, że istnienie metod nieinwazyjnych i wartości poznawczej zostało dostrzeżone przez środowisko archeologiczne. Jego zdaniem, przyszła pora na pełną integrację z innymi metodami stosowanymi w archeologii i ich włączenie do procesu poznawczego dyscypliny. Dopóki nie zostanie przekroczony ten próg, dopóty wyniki badań lotniczych czy geofizycznych używane będą w publikacjach jedynie w charakterze niewiele znaczącego ozdobnika.

Tekst pochodzi z serwisu Nauka w Polsce.

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 4, średnia ocen: 4,75 na 6)
Loading...