Jak wymierały indiańskie społeczności

Hiszpański dokument sprzed ponad 440 lat pozwolił badaczom lepiej poznać przyczyny spektakularnej zagłady indiańskich społeczności po odkryciu Nowego Świata przez Europejczyków.

Indianie umierający na ospę. ilustracja z poświęconego kulturze i dziejom Azteków XVI-wiecznego Kodeksu Florentyńskiego

W 1569 r. proboszcz z leżącej w samym sercu ziem Inków doliny Yucay w Peru postanowił spisać swoje owieczki. Hiszpanie takie spisy ludności robili co prawda często, ale nasz kapłan podszedł do tego bardzo ambitnie. Zamiast spisać tylko wybrane kategorie mieszkańców, jak to czynili koledzy, umieścił w księdze wszystkich mieszkańców z podległych mu ponad 800 domostw podając również ich wiek. Naukowcy są mu za to bardzo wdzięczni.

Trójka badaczy z USA i Australii dokładnie przeanalizowała efekt pracy proboszcza. Dzięki temu potrafią opisać proces, który doprowadził do wymarcia ogromnej części rodowitych Amerykanów.

Uderzająca jest w spisie ogromna przewaga liczby kobiet nad mężczyznami w kategorii 45-64 lat. Zdaniem badaczy jest to efekt walk, które toczyły się dwie-trzy dekady wcześniej. Duży niedobór mężczyzn badacze dostrzegli również w grupie wiekowej 25-29 lat. W tym wypadku część winy ponoszą najpewniej bardzo ciężkie warunki pracy na plantacjach koki.

Kolejna rzecz, która rzuciła się badaczom w oczy, to bardzo mała liczba dzieci w wieku 10-14 lat. Przyczyną tego najprawdopodobniej była epidemia i okres głodu, które dotknęły społeczność kilka lat wcześniej. Małe dzieci najszybciej bowiem padają ofiarą obu tych klęsk.

Jednak najważniejszym odkryciem, jakiego badacze dokonali dzięki sumienności proboszcza z Yucay, jest zaskakująco duża liczba dzieci w wieku 0-4 i 5-9 lat. Jest to bowiem jasny dowód na to, że indiańskie społeczności były w stanie bardzo szybko odbudować swoją liczebność po okresach zwiększonej śmiertelności. Ze spisu wynika, że tylko w latach 1568-1570 kobiety z doliny Yucay urodziły dość córek, by te mogły je wszystkie zastąpić. Badacze stwierdzają, że gdyby taki poziom urodzeń i zgonów, jak w tym okresie, utrzymał się, to społeczność stawałaby się coraz liczniejsza. Rzeczywistość była jednak zupełnie inna.

Od 1570 do 1600 roku liczba mieszkańców tego regionu spadła aż o 40 proc. Urodzenie wielu dzieci nie mogło uratować sytuacji, gdyż epidemie spadały na miejscową ludność z bezlitosną regularnością.

Pierwsza fala przyszła pod koniec lat 80., gdy wspomniana wcześniej mała grupka dzieci w wieku 10-14 lat zaczęła mieć własne potomstwo. To zdaniem badaczy musiało znacząco zmniejszyć liczbę ich i tak nielicznych dzieci. Gdy to bardzo już nieliczne potomstwo około 20 lat później zaczęło mieć własne dzieci nastąpiła kolejna fala epidemii.

Właśnie ta powtarzalność epidemii była zdaniem badaczy czynnikiem, który uniemożliwił indiańskim społecznościom odbudowanie populacji. Sytuację pogarszał też zapewne hiszpański wyzysk i idąca wraz z nim bieda.

Analizy trójki badaczy ukazały się w czerwcowym wydaniu Current Anthropology.

R. Alan Covey, Geoff Childs, and Rebecca Kippen, „Dynamics of Indigenous Demographic Fluctuations: Lessons from Sixteenth-Century Cusco, Peru.” Current Anthropology 52:3 (June 2011).

Komunikat prasowy wydawcy magazynu.

Komentarz

Podobne scenariusze rozgrywały się wówczas w całej Ameryce. Nie brak badaczy uważających, że w latach 1500-1700 niezliczone epidemie zredukowały liczbę rodowitych Amerykanów być może aż o 90 proc. Mieszkańcy Ameryki nie byli bowiem uodpornieni na choroby z Eurazji i były one dla nich dużo groźniejsze.

NędzaUjdzie w tłumieŚrednieDobreBardzo dobreRewelacja (Oddanych głosów: 13, średnia ocen: 5,62 na 6)
Loading...