Skarb ze Staffordshire (Ogley Hay) niechętnie ujawnia swoje sekrety

Ogromny zbiór wspaniałych anglosaskich ozdób, który niecałe dwa lata temu odkrył poszukiwacz skarbów Terry Herbert, stał się dla badaczy ogromną łamigłówką. Jest to bowiem nie tylko niezwykle bogaty, ale też niezwykle dziwny skarb.

Garść zabytków. widać m.in. złote jelce i głowice mieczy, jak się wydaje końcówkę nosa z hełmu przedstawiającą zapewne koński łeb, pogięty złoty krzyż, element identyfikowany jako osłona policzka z hełmu oraz pasek z biblijną inskrypcją. Zdjęcia na licencji Creative Commons. Autor: David Rowan, Birmingham Museum and Art Gallery

Naukowcy, którzy badają ten wspaniały zbiór anglosaskich wyrobów ze złota i srebra, zaprezentowali w ostatnim „Antiquity” swoje dotychczasowe ustalenia. Nie starali się nawet ukryć, że znalezisko jest dość tajemnicze i niezwykle trudne do interpretacji.

Badacze ujawnili, że skarb krył się w polu w miejscowości Ogley Hay. Przez długi czas podawali jedynie nazwę hrabstwa, by nie ułatwiać zadania rabusiom zabytków. Jednak po parokrotnym sprawdzeniu miejsca mają pewność, że już niczego nie można tam znaleźć. Zresztą sami też poza skarbem nic nie znaleźli. Okazało się bowiem, że w pobliżu nie ma żadnego cmentarzyska ani osady. W końcu VII wieku, kiedy prawdopodobnie skarb trafił do ziemi, okolica była najwyraźniej porośnięta lasem, choć miejsce, w którym odkryto skarb mogło być polanką. Jak wskazują badacze było to idealne miejsce dla rabusiów, którzy mogli czatować na podróżnych wędrujących biegnąca tędy drogą zbudowaną jeszcze przez Rzymian. Skarb był na szczycie niskiego grzbietu, a więc miejscu stosunkowo łatwym do zapamiętania.

Archeolodzy podejrzewają, że skarb zakopano w dziurze, która z czasem została zaorana, w wyniku czego jego elementy były rozrzucone na terenie o powierzchni 90 m kw. Uszkodzenia charakterystyczne dla orki nosiło jednak niewiele przedmiotów, co oznacza, że skarb znalazł się na powierzchni ziemi na krótko przed odkryciem. Być może nawet podczas ostatniego orania pola, które miało miejsce 8 miesięcy przed wizytą uzbrojonego w wykrywacz metalu Herberta.

Niezwykle specyficzny zbiór militariów

Skarb tworzy aż 3490 zabytków – od zachowanych w całości jubilerskich wyrobów po skrawki metalu tak małe, że nie da się określić ich pochodzenia. Początkowo podawano liczbę około 1300 przedmiotów, ale podczas czyszczenia w laboratorium okazało się, że wiele wydobytych grudek ziemi zawierało po kilka bardzo małych zabytków. Liczba składników skarbu stała się więc ogromna, ale są to bardzo mikre zabytki – aż 45 proc. przedmiotów waży mniej niż 1 g. Ogółem masa złota wyniosła prawie 5,1 kg, a srebra ponad 1,4 kg, co jak na anglosaskie znaleziska jest niespotykanie dużą ilością. Słynne kosztowności z Sutton Hoo ważyły marne 1,66 kg.

W skarbie dominują przedmioty pochodzenia wojskowego. Mnóstwo jest ozdób z rękojeści mieczy i dużych noży bojowych zwanych saksami (np. 92 ozdoby głowic mieczy bądź ich fragmenty, z czego 73 są ze złota, 14 ze srebra i 5 z miedzi, 73 pierścienie zdobiące trzon rękojeści i 141 płytek zdobiących jelce). Do tego dochodzi trochę elementów pochodzących najpewniej z hełmu. Aż 60 proc. wagi skarbu badacze uznali za związane z militariami. 28 proc. nie zdołali na razie zidentyfikować, a reszta fragmentów jest za mała, by w ogóle klasyfikować.

W skarbie nie ma ani jednej monety i są tylko dwa przedmioty (sprzączki), które można przypisać kobietom. Nie zidentyfikowano też na razie żadnych elementów strojów. Tymczasem zazwyczaj spośród kosztowności z tego okresu badacze najczęściej znajdują kobiece ozdoby.

Z części skarbu, która może być pochodzenia cywilnego wątpliwości nie budzi jedynie identyfikacja dwóch chrześcijańskich krzyży. Elementem trzeciego krzyża jest być może złoty pasek z biblijnym cytatem “Podnieś się, o Panie, i niech się rozproszą nieprzyjaciele Twoi; a ci, którzy Cię nienawidzą, niechaj uciekną przed Tobą”. Badacze wskazują jednak, że cytat ten doskonale pasuje do przedmiotu związanego z bitwą.

Ozdoba rękojeści miecza bądź dużego noża. Zdjęcia na licencji Creative Commons. Daniel Buxton, Birmingham Museum and Art Gallery

Skarb można więc uznać za wojskowy, ale to ani trochę nie pomaga w rozwiązaniu zagadki. Nie ma w nim bowiem w ogóle broni. Wszystko, co badacze znaleźli, to dodawane do broni ozdoby. Nie natrafili natomiast na żadne ostrze.

Taki specyficzny i niespotykany skład znaleziska z Ogley Hay oznacza zdaniem badaczy, że nie mamy tu do czynienia ze zwykłym skarbem, czyli zbiorem drogich przedmiotów mającym na celu gromadzenia bogactwa (tezauryzacja). Nasuwa się za to dość oczywista hipoteza, że jest to łup zebrany z jakiegoś pola bitwy. Niestety, istnieją dwa bardzo mocne argumenty, które jej przeczą.

Po pierwsze przedmioty pochodzą z bardzo różnych okresów. Najstarsze powstały prawdopodobnie w połowie VI w. Najmłodsze można zaś datować nawet na początek VIII w. Mało prawdopodobne, by tak zróżnicowane chronologicznie wyroby znalazły się na polu bitwy. Po drugie w skarbie brakuje bardzo wielu związanych z militariami kosztowności, które na takim pobojowisku powinny być w znacznych ilościach. I tak naukowcy nie znaleźli żadnych ozdób włóczni, pancerzy, pochew i pasów. Jest tylko jeden przedmiot, który mógł zdobić tarczę, a fragmentów pochodzących najpewniej z hełmów jest zastanawiająco mało. Poza tym pokonani wojownicy mieliby zwykłą biżuterię i monety.

Obrabowana sala pamięci?

Wiele przedmiotów jest mocno zniszczonych obróbką na zimno, dotyczy to szczególnie wyrobów ze srebra. Zdaniem badaczy nie wygląda jednak na to, że mamy do czynienia z celową próbą zniszczenia (np. o charakterze wotywnym). Wiele przedmiotów robiło wrażenie tak zgniecionych, by zmieściły się w jakiejś niewielkiej przestrzeni.

Niektóre ozdoby głowic mieczy noszą ślady mocnego starcia, co wskazuje na ich dość długie używanie (badacze wspominają o okresie 40 lat). Inne są w dużo lepszym stanie. Niektóre przedmioty (np. jeden z krzyży datowany ostrożnie na około 680 rok) wyglądają na tyle dobrze, że najpewniej wykonano je na krótko przed zakopaniem.

Kilku autorów zaprezentowało również swoje hipotezy dotyczące skarbu. Najczęściej przewija się wątek jakiejś podobnej do muzeum królewskiej sali pamięci albo rytualnego depozytu w pogańskim sanktuarium, które zostało złupione. Rabusie zabrali jedynie złoto i srebro pozostawiając stare już ostrza. Zdobycz trafiła następnie w ręce złotnika, który wykorzystywał ją jako źródło surowca. Taka teza miałaby tłumaczyć dziwny skład skarbu, zniszczenie wielu jego elementów oraz ogromną ilość drobnych skrawków.

Pojawiło się też porównanie do ofiar składanych w Jutlandii i południowej Szwecji w I połowie I tysiąclecia n.e. Jednak tam znajdowano całą broń, a w Ogley Hay mamy tylko wyselekcjonowane ozdoby.

Znalezisko z Ogley Hay kompletnie nie pasuje do znajdywanych dotąd skarbów. Jest całkowitym wyjątkiem. Z tego powodu naukowcom jest bardzo trudno wyjaśnić okoliczności powstania i przeznaczenie tego zbioru kosztowności. Badacze podkreślają, że skarb pokazał, jak słabo wciąż są znane społeczne, kulturowe i ekonomiczne realia, w których kształtowały się wydarzenia w tej części Anglii w VII i VIII w.

Wygląda więc na to, że skarb ze Staffordshire (Ogley Hay) nie zdradzi nam swojej historii. Może za to zdradzić bardzo wiele o kunszcie wczesnośredniowiecznych jubilerów. By zmusić zabytki do zeznań naukowcy zastosują najnowocześniejsze urządzenia. Należy więc spodziewać się w przyszłości wysypu szczegółowych artykułów o wczesnośredniowiecznej biżuterii z Brytanii.

Dotychczasowe badania ujawniły np. ciekawą informację o wspomnianym już złotym pasku z inskrypcją. Otóż ma on prawdopodobnie taką samą inskrypcję także po drugiej stronie (wymaga ona jeszcze oczyszczenia, więc badacze nie są pewni, czy to dokładnie ten sam cytat). Jednak litery tego drugiego tekstu nie są wypełnione zdobniczą pastą zwaną niello. Nie jest on też tak dobrze wykonany. Oznacza to, że prawdopodobnie rzemieślnik wykonał na odwrotnej stronie napis próbny, by np. sprawdzić, czy zmieści się z całym cytatem na pasku. Ta „próbna” strona była niewidoczna, gdy pasek był przymocowany do innego przedmiotu.

Na podstawie:

Kevin Leahy, Roger Bland, Della Hooke, Alex Jones & Elisabeth Okasha (2011) The Staffordshire (Ogley Hay) hoard: recovery of a treasure. Antiquity Volume: 85 Number: 327 Page: 202–220

Leslie Webster, Christopher Sparey-Green, Patrick Perin, Catherine Hills (2011) The Staffordshire (Ogley Hay) hoard: problems of interpretation. Antiquity, Volume: 85 Number: 327 Page: 220–229

Minigaleria zdjęć

Jednym z ciekawszych elementów badań skarbu jest to, że naukowcy publikują zdjęcia przedmiotów w dostępnym dla wszystkich serwisie fotograficznym Flickr. Liczą, że ułatwi to współpracę nad badaniem skarbu. A przy okazji każdy z nas może nasycić oczy tymi średniowiecznymi cudeńkami.