Wielkie korzyści z długiej szyi

Trudno o dziwniejsze zwierzęta niż zauropody. Te roślinożerne dinozaury miały ogromne cielska, z których wyrastały niezwykle długie szyje zakończone kuriozalnie małą głową. Były to najcięższe istoty lądowe, jakie kiedykolwiek żyły na Ziemi, a jednocześnie niektóre z nich miały szyję nawet pięć razy dłuższą od żyraf.

Futalognkosaurus dukei i jego długa szyja. Rysunek na licencji Creative Commons. Autor: Nobu Tamura

Nic więc dziwnego, że naukowcy starają się dowiedzieć, co spowodowało powstanie tak dziwnych zwierząt. Jedną z zagadek jest długa szyja. Co prawda łatwo było dojść do wniosku, że pozwalała ona zauropodom wyjadać roślinność na dużej powierzchni bez zrobienia kroku. Chodzenie bowiem przy wadze wynoszącej czasami nawet ponad sto ton pochłaniało mnóstwo energii. Trochę trudniej jest jednak naukowcom poznać szczegóły i rzeczywiste efekty takiego postępowania. Nie wiadomo np. czy zauropody w ogóle podnosiły głowy, czy też trzymały je na wysokości korpusu. W ostatnich latach badacze wydali sprzeczne opinie w tej sprawie (czytaj: Co zauropody robiły z długimi szyjami? Część I i część II ).

Dwaj brytyjscy badacze – Graeme Ruxton Uniwersytetu Glasgow i David Wilkinson z Uniwersytetu Johna Mooresa w Liverpoolu postanowili policzyć jakie były efekty energetyczne pasienia się zauropodów z rodziny brachiozaurów w sytuacji, gdy nie podnosiły głowy.

Naukowcy brali pod uwagę warianty z różnymi długościami szyi i różną masą. Okazało się, że długość szyi miała ogromny wpływ na efektywność energetyczną. Dinozaury z głową osadzoną na dziewięciometrowej szyi oszczędzały w trakcie jedzenia aż 80 proc. energii, którą musiał zużyć osobnik z szyją o trzy metry krótszą. Mogły się bowiem dużo mniej ruszać dzięki większemu zasięgowi głowy. Korzyści te jednak zdaniem badaczy nie są nieograniczone. W przypadku jeszcze dłuższych szyi efekt było już dużo słabszy.

Zdaniem obu naukowców korzyści energetyczne płynące z posiadania dziewięciometrowej szyi były tak duże, że takie zauropody mogły nawet podnosić głowy, gdyż miały wystarczająco duży zapas energii, by wydać ją na tłoczenie krwi do wysoko uniesionej głowy.

Brytyjczycy porównują zauropody do dużych, trudnych do przenoszenia odkurzaczy z długimi wężami, które pozwalają sięgnąć w wiele miejsc z jednej pozycji. Podobieństwo do odkurzaczy jest tym większe, że zauropody wedle najnowszych analiz zasysały pokarm, a nie gryzły. Dzięki temu mogły wprowadzić do swoich żołądków więcej jedzenia, a ich czaszki nie potrzebowały silnych szczęk wypełnionych wielkimi zębami trzonowymi, dzięki czemu były lżejsze (więcej na ten temat w tekście Sekret wielkich dinozaurów).

Wyniki swoich analiz Ruxton i Wilkinson zaprezentowali w „Biology Letters”.

Ruxton, G., & Wilkinson, D. (2011). The energetics of low browsing in sauropods Biology Letters DOI: 10.1098/rsbl.2011.0116

Sprawą zajęło się też Science.