Prehistoryczny unikat z Rusinowa

Zdobiony licznymi rytami kawałek poroża o długości 40 cm i wadze 0,9 kg znalazł około 10 lat temu anonimowy rolnik z okolic Świdwina (zachodniopomorskie) w kredzie, którą kupił, by rozrzucić po polu jako nawóz wapniowy. Kilka lat później niezwykły zabytek trafił przez pośrednika do Muzeum Narodowego w Szczecinie. Od tego czasu polscy naukowcy starają się uzyskać o nim jak najwięcej informacji. Ich dotychczasowe ustalenia ukażą się w marcowym wydaniu prestiżowego międzynarodowego magazynu „Journal of Archaeological Science”.

Zdobione poroże z Rusinowa – jedno z najcenniejszych prehistorycznych dzieł sztuki odkrytych w Polsce. Ze zbiorów Muzeum Narodowego w Szczecinie. Fot. Grzegorz Solecki

Kreda, w której znajdowało się zdobione poroże, pochodziła z odkrywkowej kopalni w Rusinowie również w okolicach Świdwina. Badacze nie natrafili jednak w tym miejscu na żadne inne zabytki. Dlatego jedynym źródłem informacji o pochodzeniu przedmiotu jest on sam. Mimo to naukowcy, których pracami kieruje dr Tomasz Płonka z Uniwersytetu Wrocławskiego, dowiedzieli się naprawdę sporo.

Najłatwiej oczywiście było odczytać ryty zdobiące zabytek, czemu sprzyja jego świetny stan zachowania. Są to głównie liczne zygzakowate linie pokrywające obie strony przedmiotu. Oprócz tego jest na nim bardzo schematyczny rysunek, który najpewniej przedstawia człowieka. Zależnie od tego, jak obrócimy poroże może to być kobieta z rozłożonymi nogami, albo mężczyzna z podniesionymi rękami. Zdaniem naukowców bardziej prawdopodobna jest jednak ta pierwsza interpretacja. Takie wizerunki kobiet są bowiem dość powszechne w sztuce prehistorycznej. – Wskazuje też na to analiza proporcji tego przedstawienia – mówi Archeowieściom archeolog Krzysztof Kowalski, kustosz z Muzeum Narodowego w Szczecinie.

Fragment poroża z przedstawieniem człowieka – w tym ujęciu kobiety z rozłożonymi nogami. Ze zbiorów Muzeum Narodowego w Szczecinie. Fot. Grzegorz Solecki

Zazwyczaj uznaje się, że takie wizerunki kobiet ukazują poród. Zygzaki mogą zaś być symbolem wody. Jednak do określania znaczenia rytów należy podchodzić bardzo ostrożnie. – Mamy zerwaną jakąkolwiek łączność z tą sferą wierzeniową, a analogie z zakresu antropologii i etnologii wskazują na bardzo zróżnicowane znaczenie tego typu ornamentyki – tłumaczy Krzysztof Kowalski.

Dotychczasowe analizy rytów pozwoliły za to ustalić, że wykonało je kilka osób o różnych umiejętnościach. Możliwe więc, że dekoracja poroża nie powstała jednorazowo, ale była nanoszona przez jakiś czas.

Datowanie wykonane przez Poznańskie Laboratorium Radiowęglowe wykazało, że zabytek ma około 12,9-12,7 tys. lat. Badania archeozoologiczne pozwoliły zaś określić, że paleolityczni myśliwi wycięli go z okazałej łopaty łosia (Alces alces). Co więcej naukowcy stwierdzili również, że nie było to poroże zrzucone przez zwierzę, ale dopiero rosnące. Pochodzi więc z łosia, który zmarł albo został upolowany najpewniej wiosną bądź latem.

Badacze spekulują nawet, że myśliwi mogli celowo upolować zwierzę z dorodnym porożem, by wykorzystać je do wykonania ważnego dla nich przedmiotu. Jest wiele przesłanek wskazujących na to, że łosie cieszyły się wielkim poważaniem wśród łowców z tamtego okresu. Były to jedne z najpotężniejszych zwierząt ówczesnych lasów i dość często występują na dziełach sztuki. Możliwe więc, że poroże łosia uznawano za doskonały materiał na ważny przedmiot. Bo w to, że odkryty zabytek był bardzo ceniony, nie należy raczej wątpić. Jego wygładzona powierzchnia wskazuje na to, że był używany przez dłuższy czas i być może przechowywany w skórzanej osłonie. Sugerują to przeprowadzone przez badaczy eksperymenty podczas których nosili podobne poroże w futerkowym futerale.

Trudno jednak powiedzieć, czym było znalezisko z Rusinowa dla paleolitycznych łowców. – Mogła to być laska magiczna, berło wodzowskie, albo inny tego typu przedmiot – mówi Krzysztof Kowalski. Z pewnością nie było to zwykłe narzędzie. Badacze nie znaleźli bowiem na porożu żadnych śladów wskazujących na jego używanie, np. jako motyki.

Okazało się także, że w tkance gąbczastej, która jest odsłonięta w niewygładzonej części zabytku, znajdują się pyłki roślin. Dzięki nim specjaliści ustalili, że tereny, z których pochodzi zabytek pokrywał las zdominowany przez sosny i brzozy. Także pozostała roślinność była charakterystyczna dla klimatu chłodnego.

Naukowcom nie udało się natomiast ustalić, do jakiej kultury należeli twórcy poroża, gdyż jako znalezisko przypadkowe jest ono całkowicie pozbawione kontekstu. Trudno też o wnioskowanie w oparciu o podobne znaleziska z innych miejsc, ponieważ poroże z Rusinowa jest unikatem w skali Europy. Jedyny analogiczny zabytek z mniej więcej tego samego okresu (a dokładnie o 700 lat młodszy) pochodzi z położonego niedaleko Berlina Wustermark i jest ostrożnie wiązany z kulturą Federmesser. Jednak niemieckie poroże nie dorównuje temu z Rusinowa – jest o połowę krótsze, ma mniej rytów i do tego są one dość mocne zniszczone.

Możliwe, że zabytek z Rusinowa stanie się wraz ze swoim niemieckim odpowiednikiem impulsem do obalenia hipotezy, że paleolityczni mieszkańcy Niziny Środkowoeuropejskiej, do których należą twórcy obu zabytków, odeszli na północ, a na ich miejsce przybyła mezolityczna ludność z południa i zachodu. Motywy zdobnicze podobne do tych na zabytku z Rusinowa występują bowiem na wielu zabytkach mezolitycznych. Należą do nich np. dwa przedmioty interpretowane jako laski magiczne, które odkryto w rejonie Szczecina. Podobne motywy spotyka się też w Danii. Niewykluczone więc, że co najmniej część ludności paleolitycznej pozostała na miejscu.

Naukowcy zapewniają, że wciąż nie powiedzieli ostatniego słowa w sprawie niezwykłego poroża. Trwają m.in. badania traseologiczne, które mają dokładnie określić sposób wykonania zabytku i pokrywających go rytów.

Płonka, T., Kowalski, K., Malkiewicz, M., Kuryszko, J., Socha, P., & Stefaniak, K. (2011). A new ornamented artefact from Poland: final palaeolithic symbolism from an environmental perspective Journal of Archaeological Science, 38 (3), 723-733 DOI: 10.1016/j.jas.2010.10.026