Zagadka największej zagłady w dziejach Ziemi wyjaśniona?

250 mln lat temu życie na naszej planecie prawie całkowicie wyginęło. Wielkie wymieranie przetrwało zaledwie kilka procent gatunków żyjących w morzach i mniej niż jedna trzecia tych zamieszkujących lądy.

Naukowcy od dawna próbują znaleźć przyczyny tej bezprecedensowej zagłady. Wśród podejrzanych znalazły się m.in. trafiające w ziemię ciała niebieskie, wulkany, a także słone jeziora, które wedle jednej z hipotez miały wyemitować ogromne ilości toksycznych gazów.

Jednym z najmocniejszych kandydatów były od lat wulkany, gdyż wielkie ich erupcje na terenie dzisiejszej Syberii zbiegły się w czasie z wymieraniem. Brakowało jednak mocnego dowodu na tak mordercze skutki syberyjskich wydarzeń. Zespół geologów z USA i Kanady ogłosił właśnie, że natrafił na nie w skałach kanadyjskiej Arktyki.

Skały te na krótko przed końcem Permu były osadami dna morskiego. Badacze natrafili w nich m.in. na niecodzienne mikroskopowe cząsteczki zwane cenosferami. Są to wypełnione mieszaniną gazów mikroskopijne bańki powstające podczas spalania węgla. Ogromne ich ilości są w popiołach lotnych produkowanych przez elektrownie węglowe, ale w większości wypadków nie trafiają do atmosfery. Są wychwytywane przez odpowiednie urządzenia, gdyż zawierają dużo toksycznych metali (np. chrom i arsen).

Skąd jednak cenosfery znalazły się w skałach sprzed 250 mln lat? Zdaniem kanadyjsko-amerykańskiego zespołu gigantyczne masy syberyjskiej lawy przedarły się przez leżące nad nią pokłady węgla. W efekcie do atmosfery trafiły ogromne ilości cenosfer i innych produktów spalania węgla. Zdaniem badaczy ze względu na swoje niewielkie rozmiary cenosfery mogły po erupcji łatwo trafić na wysokość nawet 20 km, a stamtąd prądy strumieniowe rozniosły je po całej planecie. W końcu jednak cząsteczki opadły, co spowodowało przekształcenie oceanu w toksyczną zupę. Tak zaczęło się masowe wymieranie kolejnych organizmów.

Sytuację dodatkowo pogorszyły ogromne ilości dwutlenku węgla i metanu, które w wyniku erupcji przedostały się do atmosfery. – To był naprawdę zły czas na Ziemi – podsumowuje dr Steve Grasby z Uniwersytetu w Calgary.

Swoją hipotezę badacze zaprezentowali w „Nature Geoscience”.

Grasby, S., Sanei, H., & Beauchamp, B. (2011). Catastrophic dispersion of coal fly ash into oceans during the latest Permian extinction Nature Geoscience DOI: 10.1038/ngeo1069

Dostępne są też m.in. komunikat prasowy badaczy i materiał redakcyjny na stronach internetowych Science.