Kim byli berserkowie?

Berserkowie są zazwyczaj przedstawiani jako znani z szaleńczej odwagi i wielkiej siły podopieczni Odyna, którzy stawali do boju bez zbroi, odziani jedynie w skóry niedźwiedzi bądź wilków. Najbardziej przerażającą cechą tych skandynawskich wojowników miał być szał bojowy (berserkgang), w jaki wprowadzali się przed bitwą za pomocą alkoholu bądź grzybów halucynogennych.

Starcie Wikingów. Współczesna rekonstrukcja podczas festiwalu w Danii. Zdjęcie na licencji Creative Commons Autor: Tone

Kilka lat temu tematyką berserków zajęła się Małgorzata Szczygielska, wówczas jeszcze tylko studentka archeologii na Uniwersytecie Warszawskim, obecnie już magister uczestnicząca w wykopaliskach w różnych rejonach Polski. Podczas swoich badań postanowiła sięgnąć bezpośrednio do oryginalnych wersji skandynawskich sag i sprawdzić, co ich autorzy napisali o wojownikach, których tak malowniczo prezentowali XIX i XX-wieczni autorzy. Efekty tych badań są piorunujące.

Szczygielska wzięła na warsztat 19 sag bajecznych, 19 sag rodowych, 3 sagi królewskie Snorrego Sturlusona i kronikę duńską Saxona Gramatyka, a także 2 pieśni eddaiczne oraz trzy części tzw. Eddy prozaicznej Snorrego Sturlusona. Jedynym kryterium doboru źródeł było występowanie w nich słowa berserk. Badaczka skupiła się w pierwszym rzędzie na postaciach nazwanych berserkami już przez samego sagamaðra – autora sag, a dopiero później próbowała doszukiwać się cech berserków u postaci nie nazwanych wprost tym mianem.

Lektura sag pozwoliła znaleźć wzmianki o ponad 10 drużynach berserków (zazwyczaj 12-osobowych), które najczęściej były drużynami królewskimi, a także o ponad 50 berserkach występujących pojedynczo jako najemnicy, przestępcy, albo tzw. berserkowie szlachetni. Jak widać, berserków w sagach jest dość sporo, co zdecydowanie dodaje wiarygodności opowieściom o nich. Ale to tylko pozory.

Pierwsze problemy zaczynają się z tłumaczeniem słowa berserk. Drugi jego człon („serk”) jest tłumaczony zazwyczaj jako koszula. Większą zagadką jest „ber”, które zazwyczaj przekładano jako nagi albo niedźwiedź. Pierwsza wersja pozwalała następnie definiować berserków, jako ludzi, którzy do walki chodzili bez zbroi albo nawet nago. Druga zaś miała wskazywać, że nosili niedźwiedzią skórę. Oba tłumaczenia stały się niezwykle popularne w literaturze tematu i zaczęto budować wokół nich liczne hipotezy. Dało się je zresztą łatwo połączyć w jedną wedle której miast zbroi berserkowie nosili właśnie niedźwiedzią skórę.

Problem jednak w tym, że analizowane sagi i inne skandynawskie teksty ani razu nie wspominają o tym, by berserkowie nosili niedźwiedzie skóry. Jest za to wzmianka o tym, że nie nosili zbroi. Islandzki polityk i skald Snorri Sturluson (1179-1241) tak opisał berserków:

Odyn potrafił w czasie bitwy uczynić swych wrogów ślepymi lub głuchymi, lub sparaliżować ich strachem, a ich broń stępić tak, że nie dało się nią zdziałać więcej niż wierzbową witką; natomiast jego ludzie ruszali do walki bez zbroi, byli dzicy jak psy czy wilki, gryźli własne tarcze i byli silni jak niedźwiedzie i tury, i zabijali ludzi jednym ciosem, lecz ani ogień ni żelazo nie mogły uczynić im krzywdy. Nazywano to berserkgang.

Relacja Sturlusona ma jednak poważną wadę. Powstała mianowicie w czasach, gdy berserkowie byli już wyłącznie postaciami z sag i legend. Jego wiedza na ich temat mogła więc być równie mglista jak nasza. A w samych sagach obyczaj występowania do walki bez zbroi nie znajduje już poparcia. Jest za to wzmianka o zbroi jednego z berserków.

Wplątanie w sprawę berserków niedźwiedzich skór wywołało trwającą ponad sto lat lawinę bardzo słabo opartych na źródłach hipotez. W efekcie do niedźwiedzich skór dołączyły też wilcze (wedle sag nosiła takie jedna z drużyn królewskich), co otworzyło drogę do utożsamiania berserków z wilkołakami, ludźmi zmieniającymi kształty, itd. W polskim wydaniu Eddy poetyckiej pojawiła się nawet definicja, że berserk to człowiek mający zdolność przemieniania się w niedźwiedzia. Niektórzy badacze uznali zaś niedźwiedzia za zwierzę totemiczne berserków. A wszystko to bez jakiegokolwiek oparcia w źródłach pisanych.

Brązowa sztanca z Torslundy z VI-VII w. często prezentowana jako przedstawienie berserków głównie z powodu wojownika-wilka (niedźwiedzia?) z prawej strony. W rzeczywistości nie ma jednak żadnych przesłanek świadczących za taką identyfikacją. Zdjęcie na licencji Creative Commons. Autor: Schristian Bickel

Bardzo wiele miejsca XIX i XX-wieczni badacze berserków poświęcali ich szałowi bojowemu, czyli berserkgangowi. Ogarnięci nim wojownicy mieli wyć jak zwierzęta, gryźć tarcze, a nawet pić ludzką krew. Byli też przekonani, że nic nie może uczynić im krzywdy. Nie za bardzo jednak wiedziano co wprowadzało ich w ten stan. Badacze stworzyli tutaj całą masę teorii. Największa popularność zdobyły te najbarwniejsze, czyli picie alkoholu oraz zażywanie grzybów halucynogennych. W kręgach naukowych brano jednak również pod rozwagę stosowanie wprowadzających w trans tańców albo innych praktyk, chorobę psychiczną i opętanie.

Okazuje się jednak, że hipotezy te nie mają oparcia w sagach. Wiele wyjaśnień powstało w wyniku przenoszenia na skandynawskich wojowników praktyk szamanistycznych np. z Syberii. Inne były całkowicie pozbawionymi podstaw koncepcjami, które w dodatku trudno uznać za rozsądne, gdyż np. upojenie się alkoholem przed bitwą bądź pojedynkiem (które berserkowie wedle sag uwielbiali) miast zwiększać, zmniejsza szanse na zwycięstwo. Trudno też wyobrazić sobie władcę, który trzyma u swego boku drużynę uzbrojonych po zęby osobników cierpiących np. na psychozę histeryczną. Poza tym berserkowie są przedstawiani jako elita, czasami nawet zajmują dzięki swoim zasługom prestiżowe stanowiska. Takie kariery trudno sobie wyobrazić w przypadku osób chorych psychicznie.

Pojawiła się również koncepcja, że berserkgang był jakąś wrodzoną przypadłością. Jednak w sagach trudno znaleźć dowody przechodzenia tej cechy z ojca na syna.

Szczygielska podważa również identyfikowanie wielu bohaterów sag jako berserków. Okazuje się, że niezwykle często w oryginalnych wersjach tych utworów w ogóle nie nazywa się tych osób berserkami. Za takich uznano ich w wyniku XIX i XX-wiecznych interpretacji, które czyniono w oparciu o niczym niepoparte wyobrażenia o berserkach. Zdarzało się też, że tłumacze wprowadzali termin berserk, choć nie występował on w oryginalnym tekście.

Jeden z takich naciąganych berserków, Egil Skalla-Grímsson, zyskał nawet status najsłynniejszego i niejako wzorcowego przedstawiciela tej grupy, którego bogate opisy z sag wykorzystywano do uszczegóławiania obrazu tych wojowników. To chyba najmocniej pokazuje piętrową strukturę przekłamań i fantazji w tym temacie.

W sagach trudno też znaleźć podstawy do wiązania berserków z Odynem, które stało się częstym wątkiem XIX i XX-wiecznych opowieści o tych wojownikach.

Skoro więc prawie wszystkie informacje podawane o berserkach we współczesnej literaturze okazują się niezbyt godne zaufania, to co w ogóle o nich wiemy? Kim byli? Co czyniło ich tak niezwykłymi, że sagi wspominają o nich tyle razy?

Z wczesnych sag (pierwszy raz termin berserk pojawia się w utworze z IX w.) wyłania się obraz doskonałych, nieustraszonych wojowników. Wprowadzali się w nieznany sposób w szał bitewny, a zwycięstwo w walce z berserkiem uchodziło za niebywały wyczyn wojenny. Często wykorzystywali swoje umiejętności dla zdobycia majątku wyzywając na pojedynki mniej wprawnych w walce, a zamożniejszych mężów.

Istotnym pytaniem jest, czy berserkowie istnieli naprawdę? Odpowiedź nie jest prosta. Jedynymi śladami ich istnienia są wzmianki w sagach, ale tradycja skandynawska hojnie serwuje nam też olbrzymy, smoki i trolle. Wyraźnie też widać jak pojęcie berserk zmienia się od cenionego wyborowego wojownika z najstarszych sag (XIII i XIV-wiecznych), po kolejne fantastyczne stworzenie w tak zwanych późnych sagach.

Twardych informacji o berserkach w zasadzie nie mamy. Wiadomo, że przynajmniej do XII w. wierzono w ich istnienie. W spisanym w latach 1117-1118 na Islandii zbiorze praw Grágás za wprowadzanie się w berserkgang przewidywano wyjęcie spod prawa na trzy lata. Jednak już w XII-XIII w. nie do końca rozumiano ideę tego zjawiska. Piszący wtedy Saxo Grammaticus i Snorri Sturluson mieli o berserkach skąpe i niepewne informacje, których pochodzenie jest niejasne.

– Udowodnić istnienie berserków jest niezmiernie trudno, ponieważ bazujemy jedynie na źródłach pisemnych – nie ma żadnych zabytków, charakterystycznych dla tej grupy ludności, która by ich wyróżniała. Zatem można potraktować ich podobnie jak trolle, smoki, wilkołaki, czy elfy – kto chce w nie wierzyć, proszę bardzo, ale udowodnić się tego raczej nie da. Konia z rzędem temu, kto by znalazł wiarygodną metodę potwierdzenia istnienia berserków – mówi Archeowieściom Małgorzata Szczygielska.

Być może klucz do tajemnicy berserków tkwi w gryzieniu tarczy i zwierzęcym wyciu przed bitwą, o których wspominają sagi. Szczygielska zwraca uwagę na pewne zbieżności z relacją Tacyta z I w. n.e., który wspomniał, że germańscy wojownicy mieli zwyczaj śpiewania do tarcz przed bitwą – „przybliżają tarcze do ust, aby głos, odbity od nich, narastał, stając się pełniejszy i cięższy” (Germania 3; tłum. T. Płóciennik).

Skandynawskie figurki szachowe z XII w. znalezione na Hebrydach. Wojownik widoczny z lewej gryzie tarczę. Zdjęcie na licencji Creative Commons. Autor: Fernando Pascullo

O podobnym zwyczaju wspomina też jedna ze strof poematu Hávamál z Eddy Poetyckiej z IX w., głosząca:

Jedenastą (pieśń) znam: gdy mam na bój
Druhów wieść,
Śpiewam w tarczę, a oni siłą naprzód pędzą,
Zdrowi do boju
I zdrowi z boju,
Żadna ich szkoda nie spotka.

W powyższej strofie chodzi o pieśń magiczną, która miała chronić przed ranami. Możliwe więc, że to, co sagi odnotowały jako gryzienie tarczy i zwierzęce wycie, było właśnie śpiewem w tarczę. Taki zwyczaj mógł przez długi czas istnieć w wielu społecznościach germańskich. A wiara w skuteczny czar mogła znacznie zwiększać morale wojowników.

Niewykluczone więc, że istniała kiedyś elitarna grupa wojowników zwana berserkerami bądź podobnie, która szczyciła się znajomością magii bitewnej. Pamięć o nich mogła przetrwać do czasów spisywania sag, ale już w formie zniekształconej, obrosłej ludowymi legendami i „opowieściami dziwnej treści”. Jednak hipoteza ta, podobnie jak wiele innych dotyczących berserków, ma niezbyt mocne podstawy.

Z niektórych wzmianek w sagach można też próbować wysnuć hipotezę, że berserk to po prostu osoba mająca niezwykłe szczęście w walce; wódz, który odnosi triumfy.

– W całym tym zagadnieniu potrzebna jest ostrożność. Zbytnie forsowanie własnych teorii i tak uczyniło już sprawie berserków wiele złego – przestrzega jednak Szczygielska. Natomiast w artykule „Berserkowie: elita wojowników czy aspołeczni zabijacy?”, który ukazał się w Antropologii Religii napisała:

Przez te kilka wieków, a zwłaszcza w wiekach XIX i XX, narosło wokół sprawy berserków wiele mitów, fantastycznych hipotez i błędnych przekonań, które bardziej zaszkodziły wiedzy na ich temat niż wniosły coś dobrego. Niesprawdzona informacja powtarzana dostateczną ilość razy zmienia się w końcu w obowiązującą wersję wydarzeń, zwłaszcza jeżeli powtarzają ją uznane autorytety. Trudno dyskutować z kimś, kto powołuje się na Foote i Wilsona czy też Dumézila: niełatwo jest przekonać rozmówcę, że badacze tego formatu i bądź co bądź specjaliści mogliby podawać błędne informacje, niepotwierdzone, naciągane lub z gruntu fałszywe. Najbardziej logiczne, najsilniejsze argumenty nie są w stanie zbić takiego przekonania, ponieważ umysł broni się przed nimi jak przed burzycielami ustalonego porządku. Osoby wierzące, że berserkowie ruszali do walki pod wpływem odurzających grzybów lub alkoholu, będą bronić tej tezy pomimo braku w źródłach choćby jednej wzmianki na ten temat, a nawet pomimo wiadomych skutków działania tych środków, raczej utrudniających walkę niż pomagających w niej.

Jak więc widać, budując fantazje na fantazjach niezbyt odpowiedzialni autorzy stworzyli mit, z którym walka będzie niezwykle trudna. Nie pierwszy to taki przypadek w naukach zajmujących się przeszłością – zbyt dużo fantazji, zbyt mało dowodów.

Małgorzata Szczygielska, Berserkowie: elita wojowników czy aspołeczni zabijacy?, Antropologia Religii. Wybór esejów. Tom IV, (2010), s. 130-172 (otwórz pdf)

Wszystkie cytaty w tekście pochodzą z artykułu Małgorzaty Szczygielskiej.