Duchy z Krainy Wąwozów

Na Południowym Zachodzie USA znajduje się suchy i gorący region zwany Krainą Wąwozów. Jest to rozległy obszar niedostępnych, krętych wąwozów, iglic z piaskowca i skalnych słupów. W schroniskach skalnych i zadaszonych półkach tej niegościnnej krainy kryją się wspaniałe galerie sztuki sprzed kilku tysięcy lat.

Malowidła sprzed kilku tysięcy lat, wykonane czerwoną ochrą. Park Narodowy Canyonlands, Utah. Fot. Julita Rękawek

Ludzie, którzy tysiące lat temu żyli w tym skalnym labiryncie, zostawili nam tajemnicze malowidła wykonane przeważnie czerwoną ochrą. Techniką wykonania, doborem barw i tematyką, ich dzieła mogą z powodzeniem konkurować ze słynnymi paleolitycznymi przedstawieniami z europejskich jaskiń. Wszystko to czyni piktogramy z Krainy Wąwozów jednymi z najwspanialszych przykładów sztuki naskalnej na świecie.

W regionie dominują malowidła wykonane naturalnymi barwnikami. Do produkcji farb prehistoryczni malarze używali mineralnych pigmentów jak hematyt, limonit, azuryt czy gips oraz substancji organicznych jak tłuszcze roślinne czy zwierzęce, które służyły do wiązania składników. Używali też zapewne bardziej nietrwałych barwników roślinnych, które są podatne na warunki atmosferyczne. Znamy także przykłady malowania bezpośrednio bryłkami ochry czy węgla drzewnego.

Malarze umieszczali swoje dzieła przeważnie w miejscach osłoniętych, chroniących przed niszczącymi siłami deszczu, słońca czy wiatru. Jednak często nie wystarczyło to by malowidła przetrwały do naszych czasów.

Postacie antropomorficzne z Great Gallery, Barrier Canyon, Park Narodowy Canyonlands. Najwyższa figura ma ponad 2 m wysokości. Fot. Julita Rękawek

Schronienia skalne, zadaszone półki skalne a nawet niewielkie alkowy kipią mnogością zdumiewających przedstawień. Przeważają olbrzymie postacie przypominające ludzi, ale mające czasem nawet 2 m wysokości. Postaciom towarzyszą często zwierzęta. Spotkać można owce górskie, psy, ptaki i węże. Możliwe że są to przedstawienia szamanów w otoczeniu swych duchów-pomocników. Znamy takie przykłady z lokalnej etnografii. Poza tym w tej części Stanów odkryto kilka grobów zawierających pochówki człowieka wraz z psem oraz najprawdopodobniej intencjonalne pochówki samych psowatych.

W sztuce naskalnej Krainy Wąwozów pojawiają się też zagadkowe postacie łączące cechy ludzkie i zwierzęce, takie jak człowiek-ptak, człowiek-owca górska i wiele innych. Znamy tego typu przedstawienia z innych rejonów świata, między innymi z górnopaleolitycznych jaskiń europejskich.

Tym co wyróżnia sztukę Krainy Wąwozów jest bez wątpienia ogromna przewaga postaci antropomorficznych. Figury wydają się być ustawione w rzędach, grupując się wokół największej postaci. Przeważają postacie bez ornamentu namalowane ciemnoczerwonym barwnikiem. Zdobienia w postaci wszelkiego rodzaju linii, kropek, spiral, kresek, a czasem także motywów zwierzęcych dotyczą głównie postaci o największych rozmiarach.

Dane etnograficzne dostarczyły nam wielu informacji dotyczących życia duchowego społeczności zamieszkujących obszar Południowego Zachodu USA, w tym Krainy Wąwozów, w okresie historycznym. Jedna z wczesnych translacji terminu szaman wśród rdzennych Amerykanów znaczyła „człowiek, który pisze” [na skałach?]. Inne informacje wskazują, że szamani udawali się w odosobnione i trudno dostępne miejsca w celu poszukiwania wizji. Z terenów Wielkiej Kotliny posiadamy informacje o tak zwanych „shaman’s cache”, czyli skrytkach szamanów, które niejednokrotnie ulokowane były w schronieniach skalnych z malowidłami. Z tej perspektywy umiejscowienie paneli ze sztuką naskalną nie wydaje się więc przypadkowe.

Jeszcze inne przekazy informują, że szamani malowali swe duchy na skalnych ścianach aby pokazać siebie i swe dokonania innym. W tym kontekście wydaje się dość prawdopodobne, że przynajmniej niektóre postacie antropomorficzne mogły przedstawiać samych szamanów, którzy uwieczniali na skałach raporty ze swych „wojaży” po nadprzyrodzonym świecie. Wierzono, że tylko człowiek obdarzony potężną mocą może wejść do świata „po drugiej stronie ściany” i powrócić z niego żywy i bez niczyjej pomocy. Z danych etnograficznych wiemy, że powierzchnia skały postrzegana była jako membrana i wrota do zaświatów, przez które przechodziły duchy i szamani. Portretując się w takich okolicznościach, szamani mogli umacniać swą pozycje społeczną. Bliskie związki ze sferą nadprzyrodzoną, którą inni członkowie społeczności mogli posmakować jedynie w marzeniach sennych, powodowały, że ci specjaliści religijni odróżniali się od reszty swej populacji.

Head of Sinbad, San Rafael Swell, Utah. Fot. Julita Rękawek

W sztuce naskalnej Krainy Wąwozów mamy wiele przedstawień postaci antropomorficznych w towarzystwie zwierząt lub transformacji człowieka w zwierzę. Może to oznaczać, że szamani wchodzą w posiadanie nadprzyrodzonej mocy przez zdobycie ducha pomocnika. Mogą mieć jednego lub kilku w zależności od indywidualnych zdolności lub preferencji kulturowych. Duchy-pomocnicy to przede wszystkim zwierzęta.

Innym ważnym aspektem szamanizmu jest symboliczna śmierć. Szaman, udający się w zaświaty z określoną misją, mającą przynieść korzyść jego społeczności lub zaszkodzić wrogom, musi umrzeć dla realnego świata. Świat „po drugiej stronie” jest bowiem odwrotnością naszej codziennej rzeczywistości. Wejście w trans, postrzegane jako utrata świadomości wydaje się w tym kontekście synonimem śmierci. Można to także porównać do śmierci klinicznej i doświadczenia bycia poza ciałem. W obydwu wypadkach mówimy jedynie o zaniku widocznych oznak życia jak niewyczuwalne bicie serca, zaburzenia akcji oddechowej czy krążenia krwi. Pojawia się bladość i lekkie wychłodzenie ciała. Mózg jest jednak dalej aktywny, co można stwierdzić za pomocą badania elektroencefalograficznego. Mamy do czynienia z uczuciem bycia poza ciałem i unoszenia się. Sztuka naskalna Krainy Wąwozów obfituje w przedstawienia postaci antropomorficznych, które wydają się unosić w powietrzu lub fruwać. Są też takie, którym po prostu namalowano skrzydła.

Postacie antropomorficzne w towarzystwie zwierząt, Buckhorn Draw, Utah. Fot. Julita Rękawek

Dla śmierci klinicznej i stanów transowych charakterystyczne jest także uczucie przebywania w tunelu, mającego niekiedy postać spirali, na końcu której pojawia się jasne światło. Przejściu granicy światła towarzyszy uczucie odrodzenia. Z tego punktu widzenia ciekawe wydaje się postać ze stanowiska Head of Sinbad z San Rafael Swell, na której piersi widnieje duża spirala. Może to symboliczne przedstawienie tunelu? Znamy też mnóstwo przedstawień w tak zwanym stylu rentgenowskim, kiedy figura ma postać szkieletu. Według Jane Halifax szaman ukazany jako szkielet stanowi personifikację śmierci, ale zarazem posiada potencjał gotowy do odrodzenia.

W sztuce naskalnej Krainy Wąwozów pojawia się też wiele postaci, wykazujących różne stadia rozczłonkowania. Często brakuje im pojedynczych kończyn, lub nie mają ich wcale. Rozczłonkowanie ciała i redukcja do szkieletu symbolizują śmierć i są charakterystyczne dla zjawiska szamanizmu. Szaman, próbując wejść do zaświatów, toczy walki ze strzegącymi ich strażnikami. Panel z Buckhorn Draw ukazuje postać, której ręka pożerana jest przez ogromnego rogatego węża.

Tekst: Julita Rękawek, Artur Grabarek
Redakcja: Wojciech Pastuszka

Julita Rękawek jest również autorką blogu W kręgu dawnych cywilizacji.

Tags: ,