O zamku w Gołańczy i masowej mogile z czasów szwedzkiego potopu raz jeszcze

W ubiegłym tygodniu informowałem o odkryciu na zamku w Gołańczy w Wielkopolsce zbiorowej mogiły z XVII w., w której najpewniej spoczywają wymordowani przez Szwedów obrońcy fortalicji. Dziś, dzięki uprzejmości Tomasza Olszackiego z Uniwersytetu Łódzkiego, mogę zaprezentować bardziej szczegółową relację z badań zamku, który powstał w XIV w. jako luksusowa prywatna rezydencja.

Widok ogólny mogiły bitewnej z 1656 roku. Fot. T. Olszacki 2010

ARCHEOLOGICZNO-ARCHITEKTONICZNE BADANIA ZAMKU W GOŁAŃCZY KOŁO WĄGROWCA NA PAŁUKACH

Badania zamku w Gołańczy prowadzą mgr Tomasz Olszacki i dr Artur Różański, a ich uczestnikami są studenci kierunku archeologia z uniwersytetów łódzkiego i poznańskiego. Do tej pory przeprowadzono dwa sezony miesięcznych badań (2009 i 2010), finansowania których podjął się Wielkopolski Wojewódzki Konserwator Zabytków.

Zamek w Gołańczy to mało znany, ale bardzo ważny obiekt dla dziejów polskiej architektury obronnej. Jego najstarszym, a jednocześnie najlepiej zachowanym elementem jest ceglana wieża mieszkalna, czyli donżon. Budowla ta, o wymiarach około 11,0 x 16,60 m, ma pięć kondygnacji, a przykrywa ją wyniosły, czterospadowy dach. Gmach ten od fundamentów do poziomu gzymsu datować można na około połowę XIV stulecia, co czyni zeń jedną z najlepiej zachowanych budowli rezydencjonalnych z tego czasu w dawnym Królestwie Polskim.

Najbardziej prawdopodobnym wydaje się łączenie fundacji zamku z osobą biskupa włocławskiego Macieja z Gołańczy pochodzącego z możnego rodu Pałuków (na stolicy biskupiej zasiadał w latach 1323-1364, po utracie wzroku zrezygnował z pełnionego urzędu, a zmarł w roku 1368 r.). W każdym razie po badaniach z 2009 r. jednoznacznie wykluczono możliwość posadowienia donżonu na starszych reliktach budowlanych, a najstarszą warstwę kulturową, zdeponowaną na warstwie budowlanej wieży, datowano na drugą połowę XIV w. – drugą ćwierć XV w.

Widok na północną, reprezentacyjną elewację donżonu. Fot. A. Różański 2010

Sanitariaty i ogrzewanie, czyli średniowieczne luksusy biskupiej rezydencji

Donżon biskupa Macieja był budowlą o bardzo wysokich, iście europejskich, walorach rezydencjonalnych, a także obiektem prezentującym ponadprzeciętne standardy architektoniczne. Od strony północnej do donżonu wiódł do dziś zachowany ostrołuczny portal wykonany ze specjalnie formowanych cegieł – kształtek. Portal ten znajduje się w zagłębieniu zwieńczonym półkolistym łękiem opartym na mocno już zwietrzałych kapitelach wykonanych z tzw. sztucznego kamienia, zaś po obu stronach wspomnianego zagłębienie znajduje się prowadnica na bronę – kratę zabezpieczającą niegdyś wejście do siedziby. Ponad łękiem półkolistym znajdował się drewniany ganek obiegający wieżę mieszkalną, a wyżej jeszcze jeden – ostrołuczny łęk.

W poziomie czwartej – mieszkalnej kondygnacji, oglądać można istniejące relikty XIV-wiecznego „węzła sanitarnego”, na który składało się lawabo (umywalka) i …pisuar z misami wykonanymi ze sztucznego kamienia i odpływami w grubości muru. Oprócz tychże „sanitariatów”, mieszkanie feudała obsługiwała jeszcze murowana latryna, wysunięta przed południową elewację zamku, czyli w stronę jeziora Smolary. Jak wynika z towarzyszących tegorocznym badaniom archeologicznym ekspertyz geomorfologicznych, wykonanych przez dr. Piotra Kittla, nieczystości z latryny spadały w średniowieczu w obszar przybrzeżnego trzcinowiska, gdyż zamek zbudowano na półwyspie, tuż przy krawędzi akwenu. Rezydencja ogrzewana była w pierwszej fazie jej użytkowania przez piece z kafli naczyniowych, znalezione w najstarszej śmietniskowej warstwie kulturowej.

Poszukując wzorców architektonicznych dla gołanieckiego donżonu po pierwsze wskazać należy na odległy od Wielkopolski obiekt, położony w centrum życia XIV-wiecznego Kościoła, czyli dobrze znany elitom, w tym także i Maciejowi, pałac w południowofrancuskim Awinionie, w obrębie którego znajdowało się mieszkanie papieża ulokowane w donżonie zwanym Wieżą Aniołów (na analogię tę zwrócił uwagę już przed omawianymi badaniami prof. J. Skuratowicz). Oczywiście możliwości finansowe biskupa włocławskiego były mniejsze, ale popularność domów wieżowych w realizacjach Macieja oraz jego bratanka i następcy – Zbyluta, wydają się uzasadniać tę hipotezę (kościelne zamki w Ciechocinie, Raciążku, może też we Włocławku i opisywany tu prywatny zamek w Gołańczy).

Rozbudowa zamku

W drugiej fazie, datowanej na około połowę XV w. i hipotetycznie tylko łączonej z ostatnimi męskimi przedstawicielami rodu Pałuków-Gołanieckich, powstał murowany, zewnętrzny obwód obronny zamku, obecnie fragmentarycznie zachowany od strony północnej, wschodniej i zachodniej, z cylindryczną wieżą w północno-zachodnim narożniku, dostosowany już do wymogów obrony artyleryjskiej (podobne obwody powstały w zbliżonym czasie na licznych zamkach niżowych, m. in. w Borysławicach, Gosławicach, czy w Radzikach Dużych).

W zbliżonym czasie powstał nasyp, przy pomocy którego „odsunięto” jezioro od wieży mieszkalnej, zyskując tym samym miejsce na realizację obwodu obronnego od strony południowej. Gdy wokół donżonu wykształciło się międzymurze zaistniała konieczność przesunięcia latryny poza obręb parchamu (dziedzińca), co osiągnięto poprzez przesunięcie jej na zewnątrz południowego muru obwodowego. W trakcie badań archeologicznych zidentyfikowano relikty konstrukcji, na której opierał się ganek prowadzący do tej właśnie, „nowej” latryny.

Fundamenty średniowiecznej latryny (z prawej strony), południowego muru obwodowego (z lewej strony), łączącej je konstrukcji ceglanej pod latrynę II fazy (pośrodku) i fundament XVIII-wiecznej klatki schodowej (w górnej części zdjęcia). Fot. T. Olszacki 2010

Pośród zabytków archeologicznych związanych z okresem średniowiecznym wymienić można liczne ułamki naczyń glinianych (w tym okazy ze znakami garncarskimi w postaci krzyża równoramiennego), metale (fragment puginału, groty strzał i bełtów, gwoździe, miedziane naczynie), a także kości zwierzęce i nieliczne zabytki szklane.

Masowy grób z czasów „potopu”

W fazie trzeciej, datowanej na wiek XVI, do połowy wieku XVII, doszło do dalszej rozbudowy zamku w kierunku południowym, która odbyła się po kolejnych robotach ziemnych polegających na nawiezieniu mas ziemi i ukształtowaniu obszernego plateau. Budynki, które powstały na tak uformowanym „zamku dolnym”, zbudowane były w konstrukcjach nietrwałych, a ich pozostałości zachowały się w bardzo złym stanie. W tej właśnie fazie w obszarze międzymurza oraz w strefie zamku dolnego (a przynajmniej w zachodniej części jego dziedzińca) ułożono kamienny bruk, który przez dłuższy czas pełnił funkcję warstwy użytkowej.

Kres funkcjonowania tej zabudowy związany był z wydarzeniami wojny polsko-szwedzkiej, czyli „potopu”, z którą to wojną łączy się wyjątkowo interesujące, ale i tragiczne znalezisko w postaci mogiły bitewnej, niespodziewanie odsłoniętej w sezonie 2010.

Mogiła ta znajdowała się w obrębie dziedzińca zamku dolnego, w jego zachodniej partii, a wyeksplorowana została w około 1/3-1/4 całkowitej wielkości. W przebadanym fragmencie rozpoznano szczątki 17 osób pochowanych w trzech, zalegających na sobie warstwach. Brak decyzji konserwatorskich odnoszących się do dalszego postępowania ze szczątkami poległych i nieobecność antropologa spowodowały, że podjęto decyzję o pozostawieniu szczątków na miejscu z perspektywą dalszych działań w przyszłości. Tym samym nie odsłonięto w pełni trzeciej warstwy szczątków, ani też nie uzyskano odpowiedzi, czy jest ona najgłębiej położoną.

Szkielety ułożone były w porządku anatomicznym, jednak sposób ich złożenia do jamy wskazuje na brak poszanowania dla pochowanych, których ciała zrzucano w sposób dowolny, gęsto wypełniając nimi mogiłę. Co więcej, czaszki niektórych ofiar zostały świadomie rozbite przy pomocy kamieni eratycznych, co świadczyć może o dobijaniu rannych, bądź też mszczeniu się na zabitych.

Przy pochowanych nie znaleziono żadnych przedmiotów osobistych, ani też szczątków ubrań (materiału, skór, guzików, sprzączek i in.) – zapewne więc ciała pochowano nagie. Przy jednej z czaszek spoczywała kulka od ręcznej broni palnej.

Opisaną mogiłę łączyć należy z wydarzeniami jakie rozegrały się na zamku około 3 maja 1656 roku. Wówczas to szlachta z okolic Gołańczy, wraz z chłopami i duchownymi zamknęła się w murach gołanieckiego zamku i podjęła nierówną walkę z wojskami szwedzkimi. Jak donoszą późniejsze źródła, po zajęciu obiektu Szwedzi dokonali masakry obrońców, która pochłonąć miała kilkaset ofiar (w różnych wersjach od około 200, do ponad 400).

W świetle badań terenowych cała sprawa staje się nader tajemnicza, gdyż ulokowany w obrębie zamkowego dziedzińca masowy grób pozostawał najwyraźniej nieznany nie tylko współcześnie, ale i wnet po „potopie”, gdyż tuż obok niego ulokowano w drugiej połowie XVII w. kuchnię, a cienka warstwa gruzu zalegająca na mogile nigdy nie została przerwana. Wobec powyższych uwag prawdopodobne wydaje się, że Szwedzi dokonali pochówku po kryjomu przed miejscową ludnością, a wiedza o miejscu spoczynku ofiar okryta była tajemnicą aż do tego roku.

Z warstwami destrukcji powstałymi w 1656 r. wiążą się także liczne zabytki, w tym interesujące błękitno-białe płytowe kafle piecowe z wyobrażeniami starożytnych bohaterów (między innymi Aleksandra Wielkiego, zapewne także Cezara) oraz monety dynastii Wazów.

Zamek po „potopie”

Faza IV to okres użytkowania zamku po wojnie polsko-szwedzkiej. W tym czasie na zamku dolnym powstał szachulcowy dom wschodni zbudowany na fundamentach filarowo-łękowych, położona po zachodniej stronie dziedzińca także szachulcowa kuchnia, jak i nowa, barokowa brama (do dziś zachowana) i przyległy do niej budynek, również wykonany z materiałów nietrwałych.

Fundamenty XVIII-wiecznego domu wschodniego na zamku dolnym. Fot. T. Olszacki 2009

Obiekty te zidentyfikowane zostały w trakcie badań z lat 2009-2010. Znany jest także ich opis inwentarzowy z 1723 r. Pośród materiału zabytkowego szczególną uwagę zwrócić należy na zachowane in situ odpadki kuchenne, w tym kilkadziesiąt fragmentów muszli ostryg. Aktualnie materiały z badań znajdują się w opracowaniu. Przygotowywane są także artykuły wstępnie informujące o dotychczasowych odkryciach. Badania być może będą kontynuowane w przyszłym roku.

Tomasz Olszacki
Artur Różański