Erupcja Thery wstrząsnęła wierzeniami prehistorycznych Europejczyków?

Pewnego lipcowego dnia 1999 r. dwóch trzydziestokilkuletnich mężczyzn z wykrywaczem metalu odkryło na wzgórzu Mittelberg niedaleko miejscowości Nebra, 180 km na północny zachód od Berlina, prawdziwy prehistoryczny skarb. W ziemi kryły się wykonane z brązu miecze, bransolety i topory, a także niespotykany dysk o średnicy 32 cm i wadze 2,1 kg ze złotymi dodatkami przedstawiającymi m.in. Słońce, sierp Księżyca i 32 gwiazdy.

Dysk z Nebry. Zdjęcie na licencji Creative Commons. Autor: Dbachmann

Wieść o odkryciu rozeszła się po światku poszukiwaczy i w końcu dotarła do naczelnego archeologa niemieckiego landu Saksonia-Anhalt, w którym leży Nebra, Haralda Mellera. Badacz zaczął szukać posiadaczy niezwykłego zabytku, by odzyskać go dla nauki. Udało się to w lutym 2002 r. w wyniku tajnej operacji policji w Szwajcarii, w której Meller brał aktywny udział. Dysk natychmiast stał się sensacją. – To najstarsze znane konkretne wyobrażenie nieba – mówił wówczas dziennikarzom Meller.

Prowadzone w następnych latach badania pozwoliły ustalić dokładne miejsce pochodzenia dysku, a także jego przybliżony wiek, który badacze oszacowali w oparciu o znalezione wraz z tym zabytkiem przedmioty na około 1600 rok p.n.e. Wielką zagadką było przeznaczenie dysku. W 2006 r. hamburski astronom Ralph Hansen wysunął mocną hipotezę, wedle której dysk służył do synchronizowania kalendarza słonecznego i księżycowego. Według Hensena zabytek ten przedstawiał niebo właśnie w tym momencie, w którym wedle babilońskich astronomów należało dodać do kalendarza księżycowego trzynasty miesiąc, by zrównać go ze słonecznym. Meller i inni specjaliści uznali to za prawdziwą sensację i mocny dowód na bardzo dobrą znajomość astronomii wśród ludzi, którzy kilka tysięcy lat temu żyli w północno-zachodniej Europie.

Kolejną tajemnicą dysku były powody, dla których znalazł się wraz z innymi przedmiotami w jamie o charakterze ofiarnym. Badacze zastanawiali się, dlaczego ktoś postanowił pozbyć się tak cennego instrumentu. Meller uważał, że najpewniej zaginęła wiedza o prawdziwym znaczeniu dysku i stał się przedmiotem o charakterze kultowym, który po pewnym czasie złożono w ofierze.

Nową hipotezę wysunęli właśnie naukowcy z uniwersytetów w Moguncji i Halle-Wittenbergu. Ich zdaniem dysk złożono w ofierze, by przebłagać bogów po erupcji wulkanu na wyspie Thera w Grecji, która miała miejsce około 1630-1620 r. p.n.e. Unoszące się pyły zmieniły wówczas klimat Europy na 20-25 lat.

– Lata były chłodne i wilgotne, a zimy wyjątkowo mroźne – powiedział cytowany przez niemiecką agencję dpa Francois Bertemes, profesor z uniwersytetu Halle-Wittenberg. Ówcześni ludzie nie potrafili jednak wytłumaczyć sobie tych zmian. Jego zdaniem najpewniej wstrząsnęło to ich wiarą i wzbudziło wątpliwości co do kapłanów i ich rytuałów. – Złożenie dysku w ofierze mogło mieć na celu przebłaganie bogów, by przywrócili dawne warunki – snuje hipotezę Bertemes.

Zespół, którym kierował Frank Sirocko, sedymentolog z uniwersytetu w Moguncji, przez lata analizował wpływ pogody i klimatu na życie ludzi. W obrębie tych badań znalazły się także skutki erupcji Thery. Zdaniem badacza nie jest przypadkiem, że erupcja wulkanu, złożenie w ofierze dysku z Nebry i koniec korzystania z kamiennego kręgu Stonehenge przypadają w tym samym okresie.