Bułgarzy odkryli relikwie św. Jana Chrzciciela?

Władze kościelne i państwowe w Bułgarii są przekonane, że szczątki ludzkie, które archeolodzy odkryli w ruinach dawnego klasztoru na wyspie Święty Iwan, należą do Jana Chrzciciela.

Niewielkie kawałki czaszki, szczęki, dłoni i jeden ząb leżały w małym marmurowym relikwiarzu, który wbudowano w ołtarz kościoła im św. Jana Chrzciciela. Na skrzynce jest data 24 czerwca. Wedle tradycji właśnie tego dnia miał się narodzić ostatni biblijny prorok, który ochrzcił Jezusa.

Klasztor na wyspie Świętego Iwana powstał już w V w. n.e. i był jednym z ważniejszym monastyrów prawosławnego świata.

Chociaż nie ma żadnego dowodu autentyczności szczątków, to władze kościelne i państwowe podchodzą do ogłoszonego na początku sierpnia odkrycia bardzo entuzjastycznie. – Odkrycie to jest świętością i nauka nie ma tu znaczenia. Relikwie św. Jana promieniują cudowną siłą. Nie mogę oddać tego słowami – stwierdził metropolita miasta Sliwen Joanicjusz.

Władze państwowe natomiast liczą na wielkie zyski, jakie relikwie mogą przynieść Bułgarii. Nadmorskie miasto Sozopol, do którego przeniesiono znalezisko, już otrzymało kilkadziesiąt milionów dolarów na przygotowanie swojej infrastruktury do przyjmowania wielkich rzesz pielgrzymów. Pierwsi z nich już napływają do miasta, by zobaczyć wystawione szczątki. Premier kraju ofiarował zaś zdobioną złotem i srebrem szkatułkę, by służyła za nowy relikwiarz.

Tymczasem kierujący badaniami ruin klasztoru prof. Kazimir Popkonstantinow stał się bohaterem narodowym. – Takie odkrycia zdarzają się być może raz na 200 lat. Mamy bardzo mocne dowody na to, że relikwie są prawdziwe – mówi naukowiec, który porównuje swoje odkrycie do Całunu Turyńskiego.

Tymczasem jak się okazuje owe mocne dowody są raczej tylko mocnymi słowami naukowca. Nie przeprowadzono bowiem chociażby datowania radiowęglowego szczątków. Nawet jeśli przyniesie ono wynik pasujący do okresu, w którym miał żyć Jan Chrzciciel, to i tak w żadnym razie nie będzie można mówić o pewności. Już w późnej starożytności tereny cesarstwa bizantyjskiego były wręcz zalewane ogromną ilością przeróżnych relikwii niewiadomego pochodzenia. Zdarzało się, że nieuczciwi handlarze relikwiami zaopatrywali się w towar rabując grobowce sprzed kilku stuleci.

Domniemane relikwie św. Jana Chrzciciela nie są niczym wyjątkowym. Szczątki mające jakoby należeć do proroka są choćby w Czarnogórze, Armenii, Francji, Serbii, Niemczech, Włoszech, Egipcie, Grecji czy Turcji. Trafiły nawet do Kalkuty w Indiach. Samych odciętych głów proroka (bądź ich fragmentów) jest kilka.

Korzystałem m.in. z materiałów Wall Street Journal, Sofia Echo i KAI.