Zadziwiająco stare chrześcijańskie manuskrypty z Etiopii

W trudno dostępnym rejonie etiopskiej prowincji Tigray, wśród gór wysokich jak Tatry, stoi bardzo stary klasztor Abuna Garima. W 1950 r. dotarła do niego brytyjska historyk sztuki Beatrice Playne. Mnisi nie pozwolili jej, jako kobiecie, wejść do klasztoru, ale byli dla egzotycznego przybysza na tyle uprzejmi, że wynieśli na zewnątrz najcenniejsze księgi. Ku swemu zaskoczeniu Playne zauważyła wśród nich kilka pergaminowych pozycji z pięknymi ilustracjami w stylu bardzo podobnym do dzieł chrześcijańskich artystów z Syrii.

Kolejne spotkanie ksiąg z Garima z nauką miało miejsce w latach 60. XX w., gdy badał je Francuz Jules Leroy. Ustalił, że owe księgi to dwa zbiory ewangelii. Zbiór nazwany Garima I ma 348 stron w tym 11 ilustrowanych, a Garima II 322 strony, w tym 17 ilustrowanych. Badacz orzekł, że najpewniej pochodzą z około 1100 r. Stawiało je to na czołowych pozycjach wśród najstarszych etiopskich ksiąg.

Jakiś czas później inny Francuz, Jacques Mercier, zdołał pozyskać od mnichów fragmenty pergaminu z ksiąg. Opublikowane w 2000 r. wyniki badań radiowęglowych, które przeprowadziło laboratorium w Oxfordzie, okazały się totalną sensacją. Próbka z Ewangelii Garima I dała wynik około 330-540 r. n.e., a próbka z Ewangelii Garima II około 430-650 r. n.e. Okazało się, że ewangelie są nie tylko najstarszymi manuskryptami w Etiopii, ale mogą też być najstarszymi na świecie ilustrowanymi chrześcijańskimi księgami, co w sposób oczywisty czyni je jednym z największych skarbów ludzkości. Najstarszy dokładnie datowany ilustrowany chrześcijański manuskrypt to syriackie Ewangelie Rabbuli z 586 r., które są obecnie we włoskiej Florencji.

Co ciekawe datowanie radiowęglowe pasuje do etiopskich opowieści o założycielu klasztoru, którym był mnich z Konstantynopola znany jako Ojciec Garima. Wedle tradycji przybył on do Etiopii w 494 r. i napisał Ewangelie w jeden dzień. Bóg miał opóźnić zachód Słońca, by mu pomóc w tym zadaniu.

Badacze na razie nie są pewni, kto i gdzie stworzył te księgi. Zapisane są w miejscowym języku gyyz. Analizy wykazały, że każdą księgę napisała inna osoba. Ilustracje mają jednak wiele cech wskazujących na pochodzenie z terenów Bizancjum. Malunki w Garima I stylistycznie pasują do ksiąg z Syrii i Palestyny (Mercier znalazł podobieństwa ze wspomnianymi wyżej ewangeliami Rabbuli). Natomiast ilustracje z Garima II najbardziej przypominają dzieła koptyjskich mnichów z Egiptu. Co więcej, około 20 widocznych na ilustracjach gatunków ptaków pasuje do spotykanych na Bliskim Wschodzie natomiast nie widać żadnych etiopskich ptaków. Oczywiście w żaden sposób nie rozstrzyga to miejsca wykonania ksiąg. Zwierzęta mogły być np. skopiowane z jakiejś innej księgi. Trudno więc na razie powiedzieć, czy ilustracje wykonano nad Morzem Śródziemnym i gotowe przywieziono do Etiopii, czy też wykonał je na miejscu artysta, który jak Ojciec Garima przybył z Bizancjum. A może to legendarny mnich był owym iluminatorem?

Garima I może być właścicielem jeszcze jednego rekordu wśród dawnych ksiąg. Zdaniem Nicholasa Pickwoada, który uczestniczył w niedawnych pracach konserwacyjnych, wykonana z drewna i miedzi okładka tej księgi jest najwyraźniej równie stara jak tekst i ilustracje. Tym samym Garima I może być najstarszą na świecie księgą z oryginalną okładką. Srebrna okładka drugiej księgi pochodzi z XII w.

Korzystałem głównie z artykułu w The Art Newspaper, gdzie znajdziecie zdjęcie. Dwa zdjęcia znajdziecie też w BBC.