Dlaczego wymarła amerykańska megafauna

Trochę ponad 10 tysięcy lat temu na terenie Ameryki Północnej doszło do masowego wymierania ssaków. Zniknęło około 80 procent gatunków dużych roślinożerców, a także 60 proc. wielkich drapieżników. Wśród ofiar znalazły się m.in. mamuty, mastodonty, ogromne leniwce, wielbłądowate, konie, lwy amerykańskie i tygrysy szablozębne.

Tygrysy szablozębne w starciu z mamutami (Artwork by Mauricio Anton, courtesy of Oregon State University)

Od wielu lat naukowcy spierają się o przyczyny tej zagłady. Najmocniejsze pozycje w naukowym świecie zdobyły sobie dwie koncepcje. Wedle pierwszej zagłada jest dziełem człowieka, który pojawił się wówczas na kontynencie i błyskawicznie zdziesiątkował populację dużych ssaków. Wedle drugiej winne są zmiany klimatyczne.

Niedawno w magazynie „BioScience” ukazał się artykuł, w którym William J. Ripple z Uniwersytetu Stanowego w Oregonie i Blaire Van Valkenburgh z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles twierdzą, że zagłada megafauny była skutkiem pojawienia się człowieka, ale nie polegała ona na prostym wymordowaniu zwierząt przez nowego drapieżnika. Zdaniem badaczy doszło do zjawiska określanego mianem troficznej kaskady, czyli zaburzeń w łańcuchu pokarmowym wynikających ze zmiany jego elementu (np. zniknięcia albo dodania drapieżnika).

Przez tysiące lat w Ameryce Północnej utrzymywała się krucha równowaga między największymi drapieżnikami i będącymi ich pożywieniem dużymi roślinożercami. Pojawienie się ludzi dodało kolejnego drapieżnika, co spowodowało zdaniem badaczy wzrost konkurencji o pożywienie. To zaś spowodowało w długim okresie znaczące uszczuplenie megafauny i zniknięcie wielu jej gatunków, co doprowadziło do wymierania wyspecjalizowanych wielkich drapieżników. Problem ten nie dotknął jednak wszystkożernych ludzi, którzy mieli różne źródła pożywienia.

Badacze powołują się m.in. na podobne zjawisko, które wystąpiło na Alasce. Gdy dano tam myśliwym zgodę na ograniczone polowania na łosie, wilki poszerzyły swoje menu o owce. W efekcie spadła populacja łosi, owiec a także samych wilków.

W oparciu o zgromadzone dowody naukowcy odrzucili hipotezę o klimatycznych przyczynach wyginięcia megafauny. Na przykład badania mamucich kłów z tego okresu nie wskazują, by zwierzęta te miały kłopoty z rozwojem wynikające z niedostatecznej ilości pożywienia. Natomiast badania zębów drapieżców wykazują, że rywalizacja wśród mięsożerców była bardzo ostra. – Mocno starte i popękane zęby to efekt gryzienia kości, czego większość drapieżników unika, jeśli nie ma kłopotów z upolowaniem zwierzyny – tłumaczy Van Valkenburgh.

Ripple, W.J. and B. Van Valkenburgh. Linking Top-down Forces to the Pleistocene Megafaunal Extinctions (pdf całego artykułu) BioScience 60(7), 2010: 516-526.

Korzystałem też z komunikatu prasowego Uniwersytetu Stanowego w Oregonie.