Całun turyński, twarz Jezusa i medialna bzdura

Naukowiec Ray Downing zajmujący się badaniem całunu turyńskiego twierdzi, że zawiera on dowody na zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Jak podkreśla, wiadomość „zakodowana” w całunie dostarcza dowodów zarówno na to jak wyglądała twarz Chrystusa, jak i jego „przejście ze śmierci w życie”.

Twarz z Całunu Turyńskiego. Z lewej pozytyw, a z prawej negatyw.

Tak zaczyna dzisiaj swój kolejny sensacyjny tekst jeden z czołowych polskich portali, którego osiągnięcia już tu kilka razy prezentowałem. I znowu mamy do czynienia z medialną bzdurą wynikającą najpewniej głównie ze skrajnej niedbałości autora.

W rzeczywistości Ray Downing nie jest naukowcem, ale grafikiem komputerowym. Jak dowiadujemy się z informacji prasowej umieszczonej na jego własnej stronie, po wielu miesiącach ciężkiej pracy zdołał wraz ze współpracownikami przekształcić dwuwymiarowy obraz ciała i twarzy zawarty w całunie turyńskim w trójwymiarową rekonstrukcję wizerunku człowieka uznawanego za Jezusa Chrystusa.

Najbardziej podoba mi się fragment, w którym czytamy: „Po miesiącach prac doszło do przełomu: Downing skoncentrował się na fakcie, że płótno było owinięte wokół twarzy leżącego pod nim człowieka”. Przyznam, że nie sądziłem, iż osoba zakładająca prawdziwość całunu będzie potrzebowała do tego aż tyle czasu ;).

„Badania” grafika komputerowego szybko zyskują rozgłos, a to dzięki „History Channel”, które przygotowało poświęcony im film. Historią zainteresowało się wiele anglojęzycznych mediów, za których pośrednictwem trafia właśnie do Polski. Oczywiście po drodze musiało dojść do przekłamań i podczas tłumaczenia z angielskiego na polski „Computer graphics artist Ray Downing” stał się naukowcem.

Tymczasem cała historia z nauką w zasadzie nie ma nic wspólnego. W rzeczywistości jest to element medialnego hałasu wokół całunu związanego z jego wystawieniem na widok publiczny od 10 kwietnia do 23 maja. Jak grzyby po deszczu pojawiają się książki, filmy i nowe sensacyjne hipotezy. Wariactwu ulegli nawet bracia salezjanie, którzy postanowili sprzedawać wiernym okulary 3D, bo dzięki nim ponoć lepiej widać odbicie na uznawanym za relikwię płótnie. Kasa, kasa, kasa…

A przy okazji całej sprawy można rzucić okiem na związane z całunem grafiki Downinga. Ale bynajmniej nie ze względu na ich naukową wartość.

Więcej informacji o całunie turyńskim.