Czy klonować neandertalczyka?

Już wkrótce świat powinien ujrzeć kompletne DNA neandertalczyka. A za kilka lat naukowcy mogą dysponować technikami umożliwiającymi klonowanie komórek naszego wymarłego kuzyna, części jego ciała, a może nawet całego żywego osobnika. Jednak czy powinniśmy to robić?

Próba rekonstrukcji wyglądu neandertalskiego dziecka, którego czaszkę odkryto na Gibraltarze. Wykonał ją zespół z Uniwersytetu w Zurychu we współpracy z Elisabeth Daynes

Od 2005 r. Instytut Maxa Plancka w Lipsku (Niemcy) i laboratorium 454 Life Sciences w Bandford w Connecticut (USA) pracują nad pozyskaniem pełnego kodu genetycznego ze szczątków neandertalskiej kobiety znalezionych w jaskini Vindija w Chorwacji, które mają około 30 000 lat. Wedle wstępnych informacji podanych już ponad rok temu prace te zakończyły się sukcesem. Trwa analizowanie uzyskanego DNA i w tym roku świat powinien poznać jądrowe DNA neandertalczyka. Dużo krótsze DNA mitochondrialne poznaliśmy już w 2008 r.

Praca z dawnym DNA jest dużo trudniejsza niż ze współczesnym. Z chwilą śmierci, komórki uwalniają enzymy, które niszczą DNA. Poza tym dochodzi też do zmian chemicznych w DNA, które mogą spowodować nieprawidłową interpretację przez badaczy. Co więcej, znakomita większość DNA pozyskiwanego z kości neandertalczyków pochodzi z bakterii i innych zanieczyszczeń. Dlatego też pierwszy genom neandertalczyka będzie zawierał wiele błędów. Według Stephana Schustera, który wydzielił genom mamuta w 2007 roku, należy zebrać 5 próbek od jednego osobnika i wydzielić genom 30 razy, by uzyskać prawidłowe DNA – to jednak wymagałoby zniszczenia wielu cennych szczątków neandertalczyków. Zdaniem części badaczy prawdopodobnie z powodu uszkodzeń DNA nie będzie możliwe odtworzenie identycznej istoty jak ta, która żyła 30 000 lat temu.

Część problemów można ominąć wszczepiając neandertalskie DNA do żywej komórki człowieka współczesnego. Jednak by pozwoliło to na sklonowanie neandertalczyka konieczne byłoby dokonanie za pomocą inżynierii genetycznej tysięcy, a może nawet milionów zmian na ludzkiej komórce. Wymagałoby to znaczącego udoskonalenia używanych obecnie technik.

George Church z Harvard Medical School wierzy, że klonowanie neandertalczyka powinno zacząć się od poziomu komórkowego jak np. stworzenie nerki czy komórek mózgu. Takie eksperymenty nie dałyby nauce odpowiedzi na wszystkie pytania o neandertalczyka, ale mogą być przydatne dla odnalezienia lekarstwa na typowo ludzkie choroby jak HIV, polio czy ospa. Jeżeli neandertalczycy nie byli tacy sami jak ludzie, to mogą mieć genetyczną odporność na te choroby. Istnieje również możliwość stworzenia zarodka posiadającego wszystkie geny neandertalczyka. Metodę tę wypróbowano dotąd tylko na myszach, ale Church myśli, że wyszłaby także na ludziach. Zaznacza również, że takiemu osobnikowi brakowałoby jednak wpływu czynników środowiskowych i kulturowych. Stworzono by całkiem nową istotę – neoneandertalczyka.

Dotychczasowe wysiłki naukowców z różnych dziedzin pozwoliły poznać wiele podobieństw i różnic między nami a naszym wymarłym kuzynem. Badania antropologiczne pokazały m.in., że u neandertalczyków inaczej odbywał się połóg, mieli inny kształt ucha wewnętrznego, szybciej się rozwijali i dojrzewali.

Ogromną liczbę danych pozyskano choćby z badania genomu 11 neandertalczyków, których 49 000 lat temu zamordowano w północnej Hiszpanii. 1700 należących do nich kości odkryto w jaskini El Sidron. Ślady na szczątkach wskazują, że ciała pocięto kamiennymi narzędziami.

Carles Lalueza–Fox, paleogenetyk z uniwersytetu w Barcelonie, który bada geny neandertalczyków z El Sidron nie chce odtwarzać całego DNA. Skupił się na poszczególnych genach, które są związane z cechami indywidualnymi. Dzięki dotychczasowym badaniom udało się ustalić, że neandertalczycy mieli unikalny wariant genu dla jasnej skóry i rudych włosów, co może oznaczać, że kolor ich skóry i włosów różnił się nieco od naszych. Hiszpański badacz odkrył również, że neandertalczycy i ludzie mieli tą samą wersję genu odpowiedzialną za zdolności językowe.

Jest też możliwe, że trochę neandertalskich genów mamy w naszym genotypie. Bruce Lahn z Uniwersytetu z Chicago uważa, że pewien gen, który wpływa na wielkość mózgu mogliśmy uzyskać poprzez krzyżowanie się z neandertalczykiem. Gen ten ma obecnie aż 75 proc. ludności świata. Lahn nie może się doczekać, żeby zobaczyć sekwencję genową neandertalczyka i jak ten konkretny gen odpowiedzialny za wielkość mózgu wygląda.

James Noonan z Uniwersytetu w Yales wskazuje, że badacze, którzy spróbują sklonować neandertalczyka tak czy siak, są na przegranej pozycji. Nawet jeśli eksperyment się uda, to jego zdaniem zgwałcą wszelkie prawa etyczne.

Bernard Rollin, bioetyk z Colorado State University, uważa, że stworzenie klona nie byłoby nieetyczne. Większym problemem byłoby jak inni by go traktowali. Neandertalczyk nie należy do naszego świata, jego środowiska naturalnego już nie ma. Kiedy wyginął nie było miast. Mogłoby się okazać, że brakuje mu genetycznej adaptacji, którą my już wygenerowaliśmy. Nie brak jednak głosów, że mógłby się automatycznie przyzwyczaić i gdyby został wychowany w normalnej rodzinie, funkcjonowałby tak jak my.

Wydaje się jednak, że to niezwykle optymistyczna wizja. Klon stworzony z DNA sprzed 30 000 lat byłby nieodporny na wiele chorób, niektóre mogłyby doprowadzić do jego zgonu. Sklonowany osobnik nie tolerowałby laktozy i miał trudności z metabolizmem alkoholu. Poza tym stworzony w laboratorium neandertalczyk mógłby mieć wiele wad wynikających z niedoskonałości metody klonowania.

Czy warto płacić taką cenę za ciekawość i poszerzanie wiedzy? Każdy z nas pewnie chciałby zobaczyć neandertalczyka i wyciągnąć z niego jakieś informacje. Ale czy byłoby to warte tych wszystkich problemów powiązanych z klonowaniem. Są naukowcy, którzy uważają, że byłoby warto, a klonowanie jest usprawiedliwione. Więcej nauczylibyśmy się od żyjącego, dorosłego neandertalczyka niż z hodowli komórek. Należałoby jednak stworzyć takie warunki, w jakich chciałby żyć. Musiałby również żyć w grupie rówieśniczej, w związku z czym trzeba by było stworzyć parę klonów albo całą kolonię. Zwolennicy eksperymentu wskazują, że dałby nam on szansę na znalezienie nowych leków. Po za tym z innym mózgiem neandertalczycy mogliby inaczej myśleć i znajdywać pożyteczniejsze i skuteczniejsze sposoby rozwiązywania problemów. – Mówienie po prostu „nie” nie jest najbezpieczniejszą, czy najbardziej moralną drogą. Dużym ryzykiem jest nic nierobienie – przekonuje Church.

Paleoantropolog John Hawks uważa, że prawdopodobnie w przyszłości wszystkie głosy przeciw osłabną. Wpływ na to będzie miało np. przywrócenie mamuta. Zdaniem Hawksa zawsze znajdzie się ktoś dla kogo etyka nie jest ważna i w przyszłości neandertalczyk na pewno zostanie sklonowany.

KOMENTARZ

Problem klonowania neandertalczyka stawia przed nami pytania, nad którymi nigdy nie myśleliśmy, np. czy nazywać go człowiekiem czy raczej istotą bądź stworzeniem. Jeżeli uznamy go za człowieka, to klonowanie byłoby równoznaczne ze sklonowanie kogoś z nas.

Nie uważam, że klonowanie jest potrzebne. Głównie ze względu na warunki w jakich ten człowiek musiałby żyć, ciągle badany, ciągle obserwowany. Prawdopodobnie nie miałaby własnego życia, a czynniki środowiskowe ograniczone byłyby do laboratorium. Dodatkowo, z punktu widzenia archeologii, czy klon neandertalczyka rozwiązałby problemy i pomógł w dyskusjach? Myślę, że wręcz na odwrót.

Tekst i komentarz: Julia Chyla na podstawie obszernego artykułu w Archaeology. Redakcja i uzupełnienia: WP