Wielkie odkrycie w jaskini Stajnia. Wreszcie mamy szczątki „polskich” neandertalczyków

Trzy zęby trzonowe, które archeolodzy odkryli w jaskini Stajnia w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, to pierwsze szczątki neandertalczyków znalezione w Polsce. Są to jednocześnie najstarsze ludzkie szczątki kiedykolwiek odkryte na terenie naszego kraju.

Jeden z neandertalskich zębów z jaskini Stajnia (nr inw. S5000). To z niego naukowcy próbowali uzyskać DNA. Fot. Paweł Socha

Na te trzy niepozorne zęby polska nauka czekała grubo ponad sto lat, czyli od odkrycia pierwszych neandertalskich szczątków w zachodniej Europie. Uczeni co prawda od dawna odkrywali nad Wisłą i Odrą ślady pobytu neandertalskich myśliwych, ale były to głównie ich kamienne narzędzia, a także kości upolowanych przez nich zwierząt. Brak szczątków naszych wymarłych kuzynów na północ od Karpat był na tyle zadziwiający, że powstały nawet hipotezy wedle których neandertalczycy z tych terenów mieli inne zwyczaje pogrzebowe niż ich pobratymcy z południowej i zachodniej Europy, gdzie odkryto całkiem sporo kości i zębów. Odkrycie jest na tyle doniosłe, że artykuł polskich badaczy opublikował właśnie prestiżowy niemiecki magazyn naukowy „Naturwissenschaften”.

Nic więc dziwnego, że naukowcy, których pracami kieruje dr Mikołaj Urbanowski z Zakładu Archeologii Instytutu Historii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Szczecińskiego, poddali te trzy zęby dokładnym badaniom, podczas których zastosowali m.in. aparaturę rentgenowską i skaningowy mikroskop elektronowy.

Załoga Uniwersytetu Szczecińskiego przy pracy. Widoczna siatka wisząca, wyznaczająca obszary eksploracji i oświetlenie zasilane z generatora. Na miejscu archeolodzy nie mają ani prądu, ani wody. Wszystko muszą sami zorganizować. Fot. Mikołaj Urbanowski

Badacze ustalili, że zęby należały do trzech różnych osobników, z których jeden był w wieku młodocianym. Neandertalskie pochodzenie zębów potwierdziły badania antropologiczne i kontekst znaleziska. Archeolodzy znaleźli je bowiem w warstwach sprzed 100-80 tys. lat. W tych czasach w Europie żyli jedynie neandertalczycy. Pierwsi przedstawiciele naszego gatunku pojawili się na kontynencie dopiero około 40 tys. lat temu.

– Jeden z zębów poddaliśmy nawet badaniom genetycznym, ale z uwagi na znaczny wiek znaleziska nie dostarczyły one identyfikujących fragmentów DNA. Jednak pośrednio zasugerowały neandertalskie pochodzenie i pozwoliły ustalić płeć zmarłego jako męską – poinformował „Archeowieści” dr Urbanowski.

Wśród wielu cennych dla nauki informacji, pojawiła się też ciekawostka: okazało się, że neandertalczycy ze Stajni dbali o higienę jamy ustnej: na jednym z zębów naukowcy dostrzegli ślady używania wykałaczek. To nie pierwsze takie odkrycie. Kilka lat temu hiszpańscy naukowcy informowali o śladach wykałaczek na neandertalskich zębach znalezionych pod Madrytem.

Archeolodzy z Uniwersytetu Szczecińskiego pierwszy raz pojawili się w jaskini Stajnia w 2006 r. Natrafili tam na dziury wykonane przez nieznanych sprawców. W wykopanej ziemi zauważyli liczne zabytki z epoki kamienia. Bardzo szybko zapadła decyzja o podjęciu badań ratunkowych.

Odkrywanie śladów po neandertalczykach w jaskini Stajnia jest bardzo pracochłonne ze względu na wielką liczbę zabytków. A przecież ich wykopanie to dopiero początek pracy… Fot. Mikołaj Urbanowski

Wykopaliska w jaskini wymagają wielkiej cierpliwości i precyzji. Zgromadzone warstwy osadów naukowcy muszą odsłaniać bardzo powoli, by nie umknął im żaden zabytek. Użycie łopat nie wchodzi w rachubę. Ziemię odsłania się szpachelkami, a gdy badacz natrafi na jakiś zabytek w ruch idzie pędzelek. W ciągu trwającego ponad miesiąc sezonu badawczego naukowcy pogłębiali swój wykop o nie więcej niż 30 cm. Cały urobek trafiał do ustawionej przed jaskinią instalacji do płukania osadów. Nawet najmniejsze zabytki nie mogły ujść uwadze.

Potem przychodzi czas na interdyscyplinarne badania zabytków i próbek, w których obok archeologów uczestniczą paleontolodzy, paleoantropolodzy, geolodzy i inni specjaliści.

Zęby są oczywiście najcenniejszym znaleziskiem, ale nie jedynym wartym uwagi. Archeolodzy znaleźli w jaskini duże ilości precyzyjnie obrobionych tzw. noży tylcowych, które służyły do cięcia skór i obrabiania kości. Jak podkreśla dr Urbanowski, wykonanie takich noży jest bardziej skomplikowane, niż pierwszych narzędzi będących dziełem człowieka współczesnego.

Krzemienne noże z jaskini. Fot. Mikołaj Urbanowski

Dużym zaskoczeniem było odkrycie w centralnej części jaskini składu brył krzemiennych, z których neandertalczycy robili narzędzia. Na niektórych widać ślady wstępnej obróbki. Ponieważ krzemień nie występuje naturalnie w jaskini naukowcy uważają, że jest to magazyn surowca przyniesionego z innego miejsca.

– To jedyne takie znalezisko z tego okresu w Europie. Pokazuje ono, że neandertalczycy potrafili planować swoje posunięcia z dużym wyprzedzeniem – wyjaśnia dr Urbanowski. Skład jest tym samym kolejnym dowodem obalającym popularną niegdyś wizję prymitywnych i tępych „neandertali”.

Naukowcy natknęli się też na ślady obróbki poroża reniferów i gotowe wyroby, np. rogowy młotek.

Ogromna liczba zabytków jasno wskazuje, że neandertalscy myśliwi korzystali z jaskini Stajnia bardzo często i długo. Nie ma w tym nic dziwnego. 100 tysięcy lat temu Jura Krakowsko-Częstochowska była rajem dla myśliwych. Pokrywał ją wówczas tzw. mamuci step – trawiasta równina, na której żyły stada roślinożernych mamutów, nosorożców włochatych, reniferów i żubrów. W jaskiniach myśliwi mogli spotkać ogromne niedźwiedzie jaskiniowe, a także lwy i hieny jaskiniowe, które były dwukrotnie większe od swoich współczesnych krewniaków. Znalezione przez archeologów kości wskazują jednak, że neandertalczycy nie bali się nawet największych zwierząt. Ich łupem padały niedźwiedzie, nosorożce i mamuty.

Wejście do jaskini w trakcie wykopalisk. Po lewej zabezpieczenia do utrzymywania hałdy. Niebieski brezent (rozciągany na ogół przy niepogodzie) kryje stanowiska do płukania wykopanej ziemi, za nim widać suszarnie do suszenia materiałów z płukania, które potem trafiają do Wrocławia na analizy mikrofaunistyczne. Obok stoją zbiorniki na wodę (w systemie o obiegu półzamkniętym archeolodzy mają ok 2-3 m. sześc. wody, umożliwia to sprawne płukanie przy dostawie wody rzędu ok. 200 l dziennie). Fot. Mikołaj Urbanowski

Jaskinia Stajnia już stała się najcenniejszym neandertalskim stanowiskiem w Polsce, a to przecież dopiero początek badań. Kolejne lata mogą przynieść więcej wspaniałych znalezisk. Badacze chcą się m.in. skupić na miejscu, gdzie znaleźli zęby. Leżały one w obrębie podłużnej struktury, będącej wypełniskiem jamy ulokowanej pod ścianą w głębokiej części jaskini. Możliwe, że to pozostałość pochówku, ale by mieć pewność konieczne są dalsze badania. Jeśli rzeczywiście jest to grób, to sława jaskini wzrośnie, gdyż znane dziś pochówki neandertalskie pochodzą na ogół z dużo młodszych okresów, a poza tym dotąd nie odkryto ani jednego na północ od Karpat. Planowane badania muszą też wyjaśnić obecność szczątków aż trzech osobników w różnym wieku i fakt, że dysponujemy wyłącznie zębami.

Wielkim utrapieniem jaskini Stajnia są różnego typu wandale szukający w niej najpewniej skarbów i zabytków albo spaleolodzy-amatorzy szukający nieznanych partii jaskini. Dość poważne zniszczenia spowodowały już wykopy, na które naukowcy natrafili w 2006 r. Świadomi zagrożenia archeolodzy między sezonami zabezpieczali stanowisko konstrukcjami z drewnianych palet. Niestety wiosną 2009 r. okazało się, że rabusie zniszczyli zabezpieczenia i rozkopali część stanowiska.

– Badania w jaskini Stajnia to nie tylko pasjonujące odkrywanie przeszłości, to także próba ratowania zagrożonego dziedzictwa narodowego. Namuliska jaskiń jurajskich, przechowujące unikalny zapis przeszłości naszych ziem są intensywnie niszczone. W ostatnich latach wzrasta ilość aktów wandalizmu, intensyfikuje się też działalność zorganizowanych grup poszukiwaczy skarbów i skamieniałości. Badania w Stajni podjęto m.in. w reakcji na bardzo poważne zniszczenia tego stanowiska. To, co udało się odkryć, daje wyobrażenie o tym, co zostało bezpowrotnie zniszczone. Ze smutkiem trzeba zauważyć, że instytucje państwa są bezradne wobec skali problemu. Być może za kilka lat problem sam się rozwiąże – nie będzie już czego chronić – opisuje sytuację dr Urbanowski.

Członkowie zespołu badawczego zaangażowani w dotychczasowe prace:

Badania archeologiczne i odpowiedzialność za całość badań: dr Mikołaj Urbanowski, Uniwersytet Szczeciński.
Badania paleontologiczne: mgr Paweł Socha, dr Krzysztof Stefaniak, prof Adam Nadachowski, Uniwersytet Wrocławski.
Badania antropologiczne: dr Wioletta Nowaczewska, dr Paweł Dąbrowski, Uniwersytet Wrocławski. Konsultacje: E.Trinkaus, C.Stringer.
Badania genetyczne: dr Anna Sadakierska-Chudy, prof. Tadeusz Dobosz, Akademia Medyczna im. Piastów Śląskich we Wrocławiu. Współpraca: Max-Planck Institut für Evolutionäre Anthropologie w Lipsku.
Badania geologiczne: dr Marcin Żarski, Państwowy Instytut Geologiczny w Warszawie; dr Joanna Mirosław – Grabowska, Instytutu Nauk Geologicznych Państwowej Akademii Nauk w Warszawie. Współpraca: Instytut Geologii Akademii Nauk Republiki Czeskiej.

Badania wspiera fundacja Elementarz, z archeologami współpracują też właściciele terenu, rodzina państwa Laseckich.